Z dnia na dzień przybywa demonstrujących. Wrocław nie jest wyjątkiem. Kilka dni temu było niewiele osób, wczoraj na rynku zgromadziły się tysiące. W rękach flaga polska i UE, biała róża i świeca. Zestaw bardzo fotogeniczny. Poniżej kilka czarno-białych zdjęć.

Na marginesie wczorajszej demonstracji w obronie SN na wrocławskim rynku, naszła mnie dość przykra refleksja. Jak zwykle, miałem przy sobie aparat. To okazja, by zrobić kilka zdjęć w tzw. trudnych warunkach, niektóre z nich potem opublikować. Jednak po raz pierwszy uzmysłowiłem sobie, że zdjęcia mogą być wykorzystane w różnych celach. Gdy zrobiłem ich już kilka, włączył się mechanizm autocenzury. Czy poprzez moje fotki, zamieszczone potem w sieci komuś nie zaszkodzę? Nie chodzi przy tym o tzw. frontmenów akcji, których twarze są siłą rzeczy twarzami tych działań, a o rzesze uczestników.

Przede mną zaczęły się nagle pojawiać różne zdjęcia i sytuacje z przeszłości. Przed wielu laty analizowałem album zdjęć z powstania ludowego w NRD z czerwca 1953 roku, który ukazał się w RFN. Twarze demonstrantów były zamazane, świadomie dokonano retuszu. W ten sposób chciano uniknąć identyfikacji ze strony organów represji NRD. Podobne przykłady można mnożyć, także z polskiej historii przed 1989 r.

Dzisiaj dostęp do zdjęć (w ich różnych odsłonach od wykonanych ze smartfona po profesjonalną lustrzankę) nie jest żadnym problemem. Chętnie je też udostępniamy. Czy powinniśmy zwracać większą uwagę na to, kogo fotografujemy i w jakich okolicznościach? Przecież nie pokazują tylko nas i naszych bliskich. Po upublicznieniu tych zdjęć na naszych blogach czy kontach w mediach społecznościowych dostęp do nich jest nieograniczony. Komentarze różne, także bardzo agresywne. A może to wszystko, o czym piszę, jest przejawem jakiegoś przesadnego przewrażliwienia, zarażenia czarnowidztwem? Przecież demokracja ma się u nas dobrze, a nawet bardzo dobrze…

Czy fotograf ma w niektórych sytuacjach zrezygnować z pokazywania twarzy, tego najlepszego zwierciadła ludzkich emocji? Co mu wtedy pozostaje?