Przyzwyczajeni jesteśmy do widoku krzyży przy drodze. Mają one charakter komemoratywny i upamiętniają zwykle osoby tragicznie zmarłe w wypadkach. Zwyczaj upamiętniania przy drogach jest jednak dłuższej daty. Wzdłuż Via Appia, słynnej regina viarum, Rzymianie stawiali przez wieki pomniki grobowe. Wystawne i skromne zapełniały pobocza drogi. Zmarli wprowadzali przybyszy do miasta, stolicy antycznego świata, zmarli żegnali tych, którzy je opuszczali. Miasto do dziś trwa w kamieniu i pamięci, przenikając całą kulturę europejską, ale też fascynując przybyszy z innych kontynentów. Dzisiaj przy Via Appia niewiele pozostało grobów. Gdzieniegdzie widać ułomki świetnych niegdyś marmurów, czy nieczytelne dla laików obłe kształty murów. Droga inspirowała najpierw rysowników, potem fotografów. Każdy z nich próbuje na swój sposób zmierzyć się z czasem, historią i pamięcią, idąc szlakiem rzymskich mil.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Rola pamięci

Na wielu cmentarzach włoskich zachował się zwyczaj umieszczania na nagrobkach medalionów. Jest to fascynujący widok i ciekawy obiekt do porównań. Wielokrotnie spotyka się groby rodzinne, w których od pokoleń chowani są różni członkowie rodu. Często w celach komemoratywnych zamieszczano przy zmarłych zdjęcie / medalion. Było to możliwe po upowszechnieniu się fotografii w drugiej połowie XIX wieku. Musiała to być popularna forma upamiętnienia. Spotkałem się z nią nawet na wiejskich niewielkich cmentarzach położonych w Alpach.

Nie jest to nowa forma komemoracji. Wcześniej chowano zmarłych wzdłuż dróg, a przechodnie stawali się przygodnymi gośćmi zmarłych. Przykładem jest najsłynniejsza z dróg wiodących z Rzymu, Via Appia (Antica). Starania o zachowanie zmarłego w ludzkiej pamięci czyniono w różny sposób, w zależności od zasobności kieszeni. Mimo upływu tysiącleci nadal wzdłuż tej słynnej drogi spotkamy imponujące pozostałości po grobach w kształcie piramidy, ale także skromne groby z fragmentami inskrypcji.

I dla tych pierwszych form komemoracji, i tych późniejszych / obecnych jedno było wspólne. Pragnienie zachowanie w pamięci potomnych, obawa przed zapomnieniem. Ten sposób patrzenia przypomina nieco świadomą inscenizację. Chcemy przekazać potomnym to, co uważamy za ważne.

Atrakcyjne miejsce

Starożytna droga, z ruinami grobowców wzdłuż poboczy fascynowała całe pokolenia artystów. Literaci swymi refleksjami zapełnili całe tomy. Drukowano w nich również wizerunki tego wyjątkowego dla kultury Europy szlaku. Romantyczny krajobraz, obiekty dawnej chwały stanowiły wspaniały temat dla malarzy i rysowników, w drugiej połowie XIX w. Pojawili się tu fotografowie. O tej fascynacji przedstawicieli sztuk wizualnych opowiadała wystawa, którą pokazano w ubiegłym roku w Casale di Santa Maria Nova przy Via Appia Antica.

Niestety, do katalogu do niej zatytułowanego „Appia Self-Portrait” mogłem sięgnąć dopiero po przejściu znacznego odcinka tej historycznej drogi. Wydawnictwo przygotowano z dużą starannością. Zamieszczono w nim teksty merytoryczne i liczne czarno-białe fotografie z różnych epok. Na koniec udostępniono zdjęcia eksponowane na wystawie.

Autorzy katalogu Rita Paris, Nunzio Giustozzi, Bartolomeo Mazzotta i Ilaria Sgarbozza przybliżyli kilka tematów, które nieodłącznie są związane ze starożytną Via Appia. Były to malarstwo, wczesna fotografia, zwłaszcza związana z XIX-wiecznymi wykopaliskami, portret własny drogi. W tej części zamieszczono zdjęcia Elliota Erwitta, Joela Sternfelda czy Josefa Koudelki. Ostatnia część tomu poświęcona jest fotografii filmowej. Via Appia z jej ruinami była częstym motywem filmów włoskich. Z plenerów podrzymskich korzystali także kreatorzy mody.

Autorskie spojrzenie

Być może, gdybym wcześniej miał w rękach „Appia Self-Portrait”, mógłbym wykorzystać niektóre motywy znanych fotografów. Być może mogłaby być to interesująca rekomendacja, a może skazany zostałbym już na wstępie na mimowolne odtwórstwo. Poszedłem jednak własnym tropem, a efekt mojej wielokilometrowej wędrówki z aparatem można zobaczyć powyżej.

Appia Self-Portrait. Mostra e catalogo a cura di Rita Paris con Nunzio Giustozzi, Bartolomeo Mazzotta e Ilaria Sgarbozza, Milano 2018.