Blog

  • Lapidarium…

    Lapidarium…

    Tym razem kilka zdjęć cmentarza w Wyszkach. Był chłodny dzień., ale słońce mocno świeciło. Na fasadzie kościoła tworzyły się cienie. Z pozostałości niemieckich grobów utworzono lapidarium.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 50mm.

  • (Ro)zbita pamięć…

    (Ro)zbita pamięć…

    Wybraliśmy się na długi spacer na finiszu majówkowego długiego weekendu. Poszliśmy do pobliskiego lasu. Drzewa się wspaniale zazieleniły, słońce podświetlało młode liście. Na ziemi kładły się długie cienie drzew i krzewów.

    Muszę zajrzeć do mojego fotoarchiwum, by sprawdzić wcześniejsze zdjęcia. Miałem wrażenie, że cmentarz ewangelicki był w nieco lepszym stanie. Teraz tablice nagrobne bez wyjątku są porozbijane, z trudem można było odczytać nazwiska zmarłych. Te zdewastowane, uszkodzone napisy to ostatnie ślady pamięci o osobach sprzed stulecia, które zamieszkiwały te okolice.

    Za chwilę te ostatnie znaki przestaną istnieć. Być może ktoś wcześniej zrobił wykaz, może zachowały się materiały archiwalne i na ich podstawie będzie można dowiedzieć się czegoś więcej o zmarłych. Przydałaby się tablica informacyjna o tym miejscu. Za chwilę przechodząc obok, nie zwrócimy uwagi na to miejsce, las całkowicie je pochłonie.

    Kilka kilometrów dalej, na skraju innej wsi, resztki kolejnej nekropolii. Młoda zieleń otula nieliczne zachowane kamienie nagrobne.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem staroogniskowym 50mm. Fotografowałem na otwartej przysłonie. Skorzystałem z filtru pomarańczowego.

  • Morsowa pogoda

    Morsowa pogoda

    Zima nie odpuszcza, przypominając o wiadomym przysłowiu na temat kwietnia. Wczorajszy spacer mimo podmuchów mroźnego wiatru jednak się udał. Po dłuższej nieobecności postanowiłem wybrać się nad staw w Jelczu-Laskowicach. Morsy z Jelcza-Laskowic mają nad jego brzegiem przebieralnię. Pojawiło się kilka nowych tablic informacyjnych. Apelują o nierzucanie petów, butelek, a przede wszystkim niespożywanie alkoholu.

    Trochę wątpię w ich siłę perswazji, ale cóż robić? Zwolennicy trunków spożywanych w pięknych okolicznościach przyrody nic nie robią sobie z napomnień. Puste puszki po piwie walały się po pomoście. W lesie nie było inaczej. Następnym razem muszę zabrać worek i zbierać choć trochę tych wstydliwych wytworów naszej cywilizacji.

    Tym razem zdjęcia zrobiłem w kolorze, wykorzystałem obiektyw stałoogniskowy 50mm. Przysłonę otworzyłem możliwie szeroko.

  • Wyspa, cz. 2

    Wyspa, cz. 2

    Zdjęcia zrobiłem za pomocą smartfona i oprogramowania Leica-Lux. Zaznaczę, że nie jestem ambasadorem marki, a jedynie użytkownikiem abonamentowym.

  • Wyspa, cz. 1

    Wyspa, cz. 1

    Wczoraj nareszcie znaleźliśmy czas na krótki spacer. Byliśmy po raz pierwszy od powodzi nad brzegiem odrzańskiego starorzecza w Jelczu-Laskowicach. Nasza droga wiodła przez wały, potem nad wodą. Wędkarze maczali już swoje kije. Wyglądali na zrelaksowanych, mimo że ryby brały słabo….

    Cóż, cisza wkoło, codzienne problemy zostały w domach. Słońce wyglądało zza chmur. W drodze na zamkową wyspę (obecnie cypel wchodzący w dawne koryto rzeki) spostrzegliśmy trzy niewielkie betonowe bunkry leżące na bocznych ścianach. Ktoś je tu zwiózł i rzucił w przydrożne krzaki.

    Nadal było widać ślady wrześniowej Wielkiej Wody. Przy ruinach zamku spotkaliśmy kolarzy. O tej porze zieleń jeszcze nie zakryła resztek murów.

    Zabrałem ze sobą aparat średnioformatowy do zdjęć analogowych. Po dłuższej przerwie robienie zdjęć w tym formacie sprawiło mi wielką przyjemność. Fotografowałem również aparatem cyfrowym i smartfonem.

    W osobnym wpisach zamieszczę zdjęcia z komórki. Kilka dni temu pisałem o aplikacji do smartfonów naśladującej obiektywy i kolory Leiki o nazwie Leica-Lux. Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony jakością (2 wpis).

    Na dużym ekranie nie zauważyłem w zdjęciach jakichkolwiek problemów. Czy nasze aparaty cyfrowe odchodzą powoli do lamusa historii techniki?

    Zdjęcia zrobiłem aparatem monochromatycznym z obiektywem stałoogniskowym 24mm.

  • Warszawa o 8.30…

    Warszawa o 8.30…

    Pod koniec tygodnia wszystkich cieszyło wiosenne słońce. Na jezdni, na budynkach malowało piękne cienie. Centrum Warszawy oferuje fotografom mnóstwo tematów. Pierwszy tłum wylewający się z dworca już za nami, na ulicy zrobiło się luźniej. Każdy na swój sposób cieszył się słońcem. Był też mały akcent dolnośląski. Przed PKiN parkowały turystyczne jelcze, poczciwe „ogórki”… Można było zarezerwować różne trasy przejazdu. Nostalgia? Przygoda? Chyba wszystko po trochu. Teren przed Muzeum Sztuki Nowoczesnej stopniowo pięknieje…


    Zdjęcia zrobiłem aparatem monochromatycznym z obiektywem 24mm. Edycję ograniczyłem do minimum

  • Wrocławskie miejsca Edyty Stein

    Wrocławskie miejsca Edyty Stein

    Przechodząc ul. Nowowiejską we Wrocławiu, postanowiłem zrobić kilka zdjęć domu rodzinnego Edyty Stein, filozofki żydowskiego pochodzenia, świętej Kocioła katolickiego, patronki Europy. W pobliżu znajduje się także park jej imienia oraz neogotycki kościół św. Michała. Na jego murach umieszczono tablicę poświęconą świętej. Wróciły wspomnienia.

    To była moja pierwsza parafia. Strzelista świątynia zawsze robiła na mnie wrażenie. Cieszy widok pięknie odnowionej fasady oraz portali z rzeźbami świętych.

    Zamieszczam kilka zdjęć, do wykonania których użyłem elektronicznego wizjera (lepsza kontrola nad obiektywem 24mm).

  • Krótki wypad do Berlina

    Krótki wypad do Berlina

    Nareszcie dni stają się coraz dłuższe. Zima powoli odchodzi, z rana jest jeszcze chłodno… Pod koniec ubiegłego tygodnia byłem krótko w Berlinie. Przed spotkaniami zawodowymi wstałem wcześnie rano i z aparatem w dłoni przemierzałem centrum stolicy Niemiec. Interesowały mnie główne pomniki.

    Berlin dopiero budził się ze snu. Przed Bramą Brandenburską, zwykle otoczoną tłumami turystów, nie było nikogo. Zatrzymałem się przez chwilę przed pomnikiem pomordowanych Sinti i Romów, potem zwiedziłem wystawę plenerową im poświęconą. To jedno z moich ulubionych miejsc.

    W centrum wielkiego miasta, a jednak z dala od jego zgiełku, znajduje się nietypowe miejsce pamięci. W otoczeniu drzew umieszczono okrągły basen z wodą. Słychać delikatną muzykę w tle. Pośrodku zbiornika zaplanowano niewielki postument w kształcie trójkąta. Codziennie kładziony jest na nim świeży kwiat. W tafli odbija się budynek Reichstagu.

    Upamiętnienie robi ogromne wrażenie, choć nie jest monumentalną rzeźbą, nie przytłacza wykorzystanymi środkami wyrazu. Czaruje atmosferą, smutkiem, który przenika każdego kto nawiedzi to miejsce.

    Odwiedziłem także miejsce, gdzie do 1945 r. wznosiła się Opera Krolla. To przestrzeń symboliczna, związana z historią Polski. Informuje o tym odsłonięta w zeszłym roku tablica.

    Kolejny punkt w tej nasyconej upamiętnieniami przestrzeni w sercu Berlina to pomnik poświęcony osobom homoseksualnym prześladowanym przez nazistów. Biała róża kontrastuje z jego kanciastą bryłą.

    Wędrówkę zakończyłem w labiryncie betonowych bloków tworzących Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. Do tego miejsca wracam często, w różnych porach roku.

    Zdjęcia zrobiłem aparatem monochromatycznym z obiektywem stałoogniskowym 24mm przy otwartej przysłonie.

  • Mała czarna… (Un caffè nero…)

    Mała czarna… (Un caffè nero…)

    Versione italiana sotto

    Po kilku latach przerwy przygotowałem nowy fotobook. Gdzie szukać inspiracji, jak nie we Włoszech… Ostatni pobyt w Rzymie urozmaicały regularne wizyty w kultowej kawiarni w pobliżu Panteonu, Caffe Tazza d’Oro. Nie tylko się tam serwuje różne rodzaje kawy, ale i wypala ziarna i sprzedaje firmowe mieszanki. W lokalu zawsze jest tłum miłośników „małych czarnych” w różnych odmianach.

    Z degustowania i obserwowania powstał reportaż zdjęciowy, który teraz udostępniam z krótkim wstępem. Przygotowałem wersję polską i włoską. By plik nie był zbyt ciężki, zmniejszyłem go, niestety, nieco kosztem jakości zdjęć.

    W tłumaczeniu na włoski pomógł mi mój przyjaciel, prof. Luigi Cajani, miłośnik dobrej kuchni i oczywiści kawy.

    Zapraszam do czytania i komentowania.

    Polska wersja

    Włoska wersja

    Dopo una pausa di diversi anni, ho preparato un nuovo libro fotografico. Dove cercare l’ispirazione se non in Italia… Un recente soggiorno a Roma è stato costellato da visite regolari all’iconico caffè vicino al Pantheon, il Caffe Tazza d’Oro. Non solo servono una varietà di caffè, ma tostano anche i chicchi e vendono le miscele dell’azienda. Il locale è sempre affollato di amanti del caffè in diverse varietà.

    La degustazione e l’osservazione hanno dato vita a un reportage fotografico, che ora metto a disposizione con una breve introduzione. Ho preparato una versione polacca e una italiana. Per non appesantire troppo il file, l’ho ridotto, purtroppo a scapito della qualità delle foto.

    Il mio amico Prof. Luigi Cajani, amante della buona cucina e, naturalmente, del caffè, mi ha aiutato nella traduzione in italiano.

    Vi invito a leggere e commentare.

    Versione polacca

    Versione italiana

  • Świadkowie i pamięć

    Świadkowie i pamięć

    Uczestniczyłem w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Zorganizowano je z dużym rozmachem. Nie przemawiał żaden z polityków, głos zabrali jedynie świadkowie. Dzisiaj około 100letni byli więźniowie, w krótkich przemówieniach przywoływali tragiczne doświadczenia, ale za każdym razem wzywali, by ich ból i krzywdy nie poszły na marne. Można było odnieść wrażenie, że raz jeszcze, prawdopodobnie ostatni, zdobyli się na ogromny wysiłek dotarcia do współczesnych pokoleń. Także w imieniu tych, którzy nie przeżyli.

    W namiocie przygotowanym dla świadków i głównych gości pojawiło się wiele osób, które chciały zamienić choć kilka zdań z byłymi więźniami. Przez chwilę obserwowałem te sytuacje. Czasami jednego ze świadków słuchało kilka osób. Mieli przed sobą smartfony, słuchali, nagrywali i fotografowali.

    Czy przekaz świadków dotarł? Czy wysiłek się opłacił? Jak w przyszłości będą wyglądać obchody bez udziału ocalonych? Jak w ogóle opowiadać o holokauście i doświadczeniach nie-żydowskich ofiar? Mam wrażenie, że mamy świadomość przemijania, ale nadal za mało uwagi poświęcamy słowom żyjących jeszcze ofiar nazizmu czy komunizmu.

    Za chwilę tylko od nas będzie zależeć, co z ich przesłaniem zrobimy, czy ich cierpienie, wbrew powtarzanym przez dekady deklaracjom, nie okaże się daremne.

Newsletter

Zamawiając Newsletter, akceptujesz zasady opisane w Polityce prywatności. Rezygnacja z subskrypcji jest możliwa w każdej chwili.

* Pole obowiązkowe