Jednym ze skutków pandemii są wielkie wyprawy odkrywcze na małych przestrzeniach, czyli w najbliższej okolicy. Korzystanie z wiejskiego i leśnego otoczenia właściwie na wyciągnięcie ręki i po kilku krokach jest dziś prawdziwym dobrodziejstwem.
Ponieważ nie mam teraz okazji do robienia zdjęć w odległym miejscach, najbliższa okolica stała się moim ulubionym plenerem. Początkowo z przymusu, teraz z zamiłowania? A kryje ona czasami zaskakujące rzeczy. Wczoraj na spacerze odkryliśmy piękną aleję. Wiedzie z Dziupliny, sąsiedniej wsi w stronę Jelcza-Laskowic. Nawierzchnia z polnych kamieni zachowała się na znacznej długości. Drzewa są jeszcze w znośnym stanie, ale widać, że wierzb nikt już nie pielęgnuje. Zaniedbane za kilka lat podzielą los wielu uroczych dolnośląskich alei. Szkoda? Do wpisu dołączam kilka innych zdjęć z wczorajszego spaceru.
Wyjazd do Warszawy nie mógł obyć się choćby bez krótkiego spaceru. Nasz syn mieszka niedaleko Łazienek, wybór więc był oczywisty. Pogoda także dopisała. Fotografując, można było wykonywać ujęcia, które za kilka tygodni utrudnią pokryte liśćmi gałęzie drzew. Bezlistne jeszcze olbrzymy odkrywały strukturę tego najsłynniejszego parku stolicy i przypominały o jego długiej historii. Cienie dodatkowo uwypuklały kształty.
Warszawa
Łazienki tego dnia odwiedziło mnóstwo ludzi, szukających tu odpoczynku i oddechu od naszej niewesołej rzeczywistości. Spacerowali niespiesznie, czasem przystawali przy stoiskach z kawą. Promienie słońca cudownie oświetlały zabytkowe budynki i rzeźby.
Wybrałem kilka zdjęć, może nic w nich nadzwyczajnego, jednak dobrze oddają chwile spędzone na rodzinnym spacerze w tym wspaniałym miejscu.
Za mną już pierwsze zdjęcia z użyciem filtrów. Dotąd się nimi nie posługiwałem. Wydawało mi się, że pewne niedociągnięcia można bez problemu wyrównać z jednym z programów do edycji. Postanowiłem to jednak sprawdzić. Dzisiaj otrzymałem zestaw zamówionych filtrów. Z pierwszych prób, wykonanych w najbliższej okolicy, jestem zadowolony.
Miłoszyce
Wykorzystałem dziś filtr polaryzacyjny i połówkowy. Zieleń stała się bardziej intensywna, niebo pociemniało, udało się jeszcze bardziej uwypuklić kształty chmur. Zdjęcia robiłem z pomocą statywu. W przyszłości poeksperymentuję jeszcze z innymi filtrami. Efekt? W edycji rzeczywiście nie musiałem niczego zbytnio poprawiać, nawet kontrast wyszedł zgodnie z moimi oczekiwaniami. Czy warto więcej czasu poświęcić filtrom? To teraz tylko pytanie retoryczne.
Miłoszyce
Zdecydowałem się na system Haida (M10). Bez większych problemów można wymienić filtry, nie trzeba wykonywać skomplikowanych działań. Zestaw robi wrażenie solidne, metalowe części wydają się wystarczającą gwarancją jakości. Jak sprawdzają się inne systemy stosowane przez Państwa? Czy używają Państwo filtrów do fotografii cyfrowej?
To chyba już ostatni tak duży opad śniegu. W końcu właśnie rozpoczyna się wiosna. Sobotę spędziliśmy w Wyszkach. Pogoda dopisała. Było słonecznie i mroźno. Chmury tworzyły przepiękne kompozycje. W czasie wędrówki wróciły wspomnienia. Wielkie wycinki drzew nie ominęły i tutejszych lasów.
Wyszki
Z jednego ze zboczy bezpowrotnie zniknęły ogromne modrzewie. Kiedyś tworzyły piękną aleję. Zasadzono je na długo przed ostatnia wojną, w całkiem innej epoce. Modrzew, zrzucający na zimę igły, kontrastował z pospolitym w tym rejonie świerkiem, którego popularność była owocem poglądów dawnych leśników i potrzeb przemysłu drzewnego.
W czasie spaceru zrobiło się więc trochę nostalgicznie. Zastanawialiśmy się nad przemijaniem, utraconymi krajobrazami młodości. Czy zdjęcia oddają te emocje? Może porównanie pięknego krajobrazu z wystającymi z ziemi karpami po ściętych olbrzymach oddaje je choć trochę.
Wyszki
Postanowiłem poszerzyć moje możliwości. Wkrótce zacznę częściej używać różnych filtrów. Zastanawia mnie, że nie znalazłem żadnej publikacji po polsku o wykorzystaniu filtrów w fotografii cyfrowej. Może źle szukałem. Zaopatrzyłem się natomiast w literaturę w języku obcym. Już wkrótce podzielę się pierwszymi wrażeniami z lektury i zdjęciami.
Tym razem postanowiliśmy udać się na popołudniowy spacer w inne okolice Jelcza-Laskowic. Auto zostawiliśmy przy zalewie i pomaszerowaliśmy wzdłuż niego do lasu. Na lodzie kilku wędkarzy moczyło kije w przeręblu.
Nie wiedziałem, że w Jelczu jest tylu morsów. W lodzie były wyrąbane miejsca do kąpieli. Trafiliśmy na parę śmiałków. Przez chwilę obserwowaliśmy ich, podziwiając wytrzymałość. Po wyjściu z wody wprost w strojach kąpielowych puścili się biegiem wzdłuż brzegu. Nie wiem, czy się kiedykolwiek zdobędę na taki wyczyn, choć kąpiel w takim otoczeniu ma swój urok.
Jelcz-Laskowice
Niedziela i ładna pogoda przyciągnęła wielu spacerowiczów. Po drodze mijaliśmy licznych rowerzystów, pieszych. Dymiły też pierwsze grille. Można było odnieść wrażenie, że każdy szukał ruchu na świeżym powietrzu, chciał choć na chwilę nadrobić godziny siedzenia w domu przed telewizorem czy komputerem.
Czasami wdawaliśmy się w krótkie rozmowy. Pretekstem było porzucanie gdzie popadnie butelek czy puszek po piwie. By przynieść do lasu siatkę ze zgrzewkami piwa trzeba się napocić, waży sporo, zgniecione puszki są w porównaniu z nią bardzo lekkie. Dlaczego nie można ich ze sobą zabrać do domu w tej samej siatce?
Na wiosnę czeka okolice naszego miasta wielkie sprzątanie…
Jak znajdę więcej czasu, chętnie obejrzę pozostałości po poligonie z okresu II wojny światowej, który kryją się w lesie w pobliżu zalewu. Nad jego brzegiem sterczą zachowane w dobrym stanie bunkry.
Przez kilka dni mieliśmy prawdziwie zimowy krajobraz. Spadło sporo śniegu, a nawet przez kilka dni trzymał mróz. Zrobiłem w tym czasie dużo zdjęć. Część zamieściłem już w poprzednich wpisach. Dzisiaj po białej kołderce nie ma już prawie śladu. Świeciło piękne słońce. Miałem kilka spraw do załatwienia w Jelczu-Laskowicach. Wziąłem ze sobą aparat.
W drodze powrotnej chciałem zrobić kilka zdjęć pałacu (obecnie siedziba Urzędu Miasta i Gminy). Kilka tygodni temu byłem świadkiem prac w parku. Usunięto ruiny pergoli-sceny, wycięto część martwych drzew. Może jest to zapowiedź rewitalizacji tej pięknej, zapełnionej starodrzewem przestrzeni.
Jelcz-Laskowice
Zwykle zastawiony autami parking przed wjazdem do pałacu był tym razem pusty. Zrobiłem kilka próbnych zdjęć. Zajrzałem też na teren kompleksu gospodarczego dawnego majątku ziemskiego właścicieli pałacu.
Od lat sprawia on raczej ponure wrażenie. Obenie już na pierwszy rzut oka widać było obiecujące zmiany. Wyremontowano część zabudowań, dawny budynek administracji majątku i mieszkalną oficynę. W odnowionych obiektach ulokowano przedszkole. Teren wokół nie jest jeszcze do końca uporządkowany, prace trwają.
Jelcz-Laskowice
W przyszłości mają być wyremontowane pozostałe budynki, planuje się także postawić nowy (w miejscu niegdyś istniejącego). Być może odnowiony zostanie także mur otaczający kompleks, teraz zasłonięty dość paskudną siatką.
W pobliżu pałacu powstaje więc nowe centrum tej części miasta. Może wkrótce będzie to kolejne miejsce odpoczynku, usług i rozrywki? Pewnym wzorem mogą być budynki byłych koszar w Oławie. Siedziby mają tam różne instytucje, otwarto wiele małych barów i restauracji. Być może ktoś z czytelników bloga zna więcej szczegółów.
Ciekawym przewodnikiem po kompleksie pałacowym jest publikacja Elżbiety Mality. Wydana bardzo starannie przed kilku laty (zapis bibliograficzny zamieszczam na końcu tekstu) daje dobry wgląd w dzieje właścicieli, rodu von Saurma, pałacu i jego powojennych losów. Cenna jest zwłaszcza ikonografia umieszczona w publikacji, często są to mało znane grafiki i zdjęcia obiektów. Publikację uzupełniają faksymile wybranych źródeł.
W parku przypałacowym skończono prowadzone od końca zeszłego roku prace. Wymaga on jednak jeszcze wiele wysiłku, by stać się odpowiednią ozdobą malowniczego pałacu.
Trzeba odnowić ścieżki. Postawić obiekty małej architektury parkowej, może zbudować jakąś altanę. Przyciąć pielęgnacyjnie część starych drzew. Wreszcie zasadzić nowe krzewy i byliny, by park mógł cieszyć oczy także pięknem kolorów.
Jelcz-Laskowice
Obecnie coraz więcej uwagi przywiązuje się do zieleni dostępnej mieszkańcom, widząc w niej także projekt estetyczny. Nasz park mógłby stać się pięknym miejscem kultywowania sztuki ogrodowej, nawiązując tym samym do niemałych dolnośląskich tradycji (które przypominają w swoim leksykonie badacze z Politechniki Wrocławskiej, Wojciech Brzezowski i Marzanna Jagiełło)
Jelcz-Laskowice, specyficznie ukształtowane miasto, nie ma jednego historycznego centrum. Raczej jest kilka obszarów o różnych funkcjach. Sklepów wielkopowierzchniowych nie można przecież uznać za główne miejsce spotkań i wypoczynku. Pałac, park oraz sąsiednie budynki mogą stać się kolejnym atrakcyjnym miejscem przyciągającym nie tylko mieszkańców załatwiających tu sprawy urzędowe.
Wczoraj w drodze do teściów zatrzymaliśmy się w sklepie z owocami w połowie trasy między Ząbkowicami a Bardem. Tym razem był otwarty. W ofercie jest wiele rodzajów jabłek i gruszek oraz ich przetworów. Można kupić pyszny sok, dżemy i inne.
Captured at Wyszki on 06 Feb, 2021 by Krzysztof Ruchniewicz Photography
Za sklepem rozciąga się sad. W oddali ktoś pracował wśród drzewek. Zrobiłem kilka zdjęć. Do sadu wrócę wiosną. Sklep i jego produkty trzeba koniecznie polecić!
Trochę to określenie na wyrost (choć temperatura była dzisiaj niska). Przez cały dzień pięknie świeciło słońce. Wprawdzie nie było chmur, ale długi spacer w lesie przyniósł kolejne zdjęcia. Słońce chyliło się ku zachodowi, oświetlało miękko drzewa. Ćwiczyłem trochę odległość hiperfokalną. Fotografowałem więc w trybie ostrości manualnej. Duża frajda? W lesie nie było nikogo.
Po szaroburych dniach spadł w końcu śnieg. Nie zastanawiałem się długo, chwyciłem za aparat. Prognozy nie są zachęcające. Jeszcze dwa, trzy dni mrozów, potem odwilż. Co ze śniegiem? Pewnie zniknie szybko, jak to się dzieje w ostatnich latach. Kto wie. Może to jest ostatni w tym roku?
Zabrałem tylko jeden obiektyw ze zmienną ogniskową.
W końcu słońce wyszło zza chmur. Wprawdzie zaraz się schowało, jednak udało się zrobić kilka zdjęć. Moim celem było przećwiczenie dwóch ujęć. Jedno pod słońce, drugie ze słońcem za plecami. Różnice widać oczywiście od razu.
Miłoszyce
Pierwsze zdjęcia są ciemne, drugie jasne. W czasie edycji rozjaśniłem miejscowo ciemne ujęcia, wzmocniłem lekko kontrast. Nie miałem założonej osłony przeciwsłonecznej. Posiadam dobry obiektyw Canona (tele), z którym używam nadal filtr uv. (95 mm, praktycznie z przyzwyczajenia, choć ? póki co ? nie znam lepszej ochrony przed ewentualnym uszkodzeniem przedniej soczewki obiektywu).
Niestety, mój filtr (Marumi) ma zbyt gruby kołnierz, nie mogę więc zamontować osłony przeciwsłonecznej. Próbowałem już filtrów innych marek (oczywiście w cenach trzymających się granic rozsądku). Wprawdzie mogę zakupić oryginalny filtr Canona, ale nie jestem gotów wydać na to ponad 1000 zł.
Ta cena jest zadziwiająca. W końcu obiektyw nie jest tani i taki filtr powinien być dołączany bezpłatnie. Chyba że i w tym przypadku potwierdza się ludowa mądrość, że skoro mogłem zakupić obiektyw, powinno mnie być stać również na filtr. Hmm… tylko czy ta cena odpowiada wartości tego akcesorium?
A jakie są Państwa doświadczenia? Czy używają Państwo filtru uv? Czy doświadczyli już Państwo nieszczęśliwego uszkodzenia przedniej soczewki obiektywu?