Ten wpis może wiele osób zaskoczyć. W przeszłości rozpisywałem się o licznych programach, które wykorzystywałem w ciemni cyfrowej. Od kilku miesięcy używam praktycznie jedynie dwóch programów, które pozwalają mi pokonać wszystkie etapy: od skopiowania z karty zdjęć na jeden z dysków archiwizacyjnych, wstępny wybór zdjęć do dalszej obróbki, aż w końcu wywołanie ich. Czy to oznacza, że pozostałe programy ostateczne wylądowały w cyfrowym śmietniku? Tak nie jest. Zależy to od charakteru zdjęcia i zamierzonego efektu. Pod koniec tekstu przywołam jeden z przykładów. (więcej…)
