Ten wpis może wiele osób zaskoczyć. W przeszłości rozpisywałem się o licznych programach, które wykorzystywałem w ciemni cyfrowej. Od kilku miesięcy używam praktycznie jedynie dwóch programów, które pozwalają mi pokonać wszystkie etapy: od skopiowania z karty zdjęć na jeden z dysków archiwizacyjnych, wstępny wybór zdjęć do dalszej obróbki, aż w końcu wywołanie ich. Czy to oznacza, że pozostałe programy ostateczne wylądowały w cyfrowym śmietniku? Tak nie jest. Zależy to od charakteru zdjęcia i zamierzonego efektu. Pod koniec tekstu przywołam jeden z przykładów.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Wybór

W cyfrowej ciemni możemy korzystać z wielu programów. Jedne są bardziej zaawansowane, inne mniej. Praktycznie w każdym z pakietów dostarczane są proste programy graficzne. Dla bardziej ambitnych fotografów odpowiedni jest pakiet Adobe. Od kilku lat można zakupić również zestaw podstawowych narzędzi (Lightroom, Photoshop i inne) w abonamencie.

Początkowo korzystałem z tej oferty. W użyciu był głównie Lightroom, ponieważ do Photoshopa nie mogłem się jakoś przekonać. Może nie starczyło mi po prostu cierpliwości do zgłębienia zalet tego narzędzia.

Od trzech lat korzystam już tylko z kolejnych odsłon CaptureOnePro. Program ten stale jest rozwijany, pojawiają się nowe narzędzia i możliwości. Obecnie pracuję na wersji CaptureOne20 (dodano m.in. narzędzia w zakładce hdr). Zanim jednak przystąpię do właściwej obróbki zdjęć, wcześniej eksportuję je do odpowiedniego katalogu na dysku do archiwizacji. Przed umieszczeniem zdjęć w odpowiednim katalogu wypełniam metryczkę z danymi o zdjęciu, otagowuję je. Do tych czynności używam PhotoMechanic6. Program umożliwia szybki przegląd wielu zdjęć, oznaczenie wyselekcjonowanych kolorem lub gwiazdką i w końcu wyeksportowanie wybranych do CaptureOne.

Korzystanie z tych dwóch programów sprawdziło się w mojej codziennej praktyce, jedynie wyjątkowo sięgam do innych programów.

Workflow

Po przetransportowaniu wybranych zdjęć do CaptureOne20 zdjęcia poddaję rutynowej obróbce. Początkowo zaznaczam typ obiektywu w celu ewentualnej korekty. Potem poprawiam linie i przycinam zdjęcie. Następnie usuwam zabrudzenia z matrycy. Niestety, jest to stały problem. Program radzi sobie z nimi całkiem nieźle. Jeden z przykładów poniżej.

Do poprawienia kontrastu zdjęcia (po przegraniu go z karty często wydaje się płaskie, kolory są wyblakłe itd.) używam kilku suwaków. Najczęściej są to poziomy, ekspozycja, hdr, przejrzystość, aż w końcu krzywe: luma oraz rgb. Efekty tych zabiegów można kontrolować na histogramie. Kolejnym etapem jest dostosowanie kolorów (nie korzystam z tego często, nie mam bowiem problemów z balansem bieli). Przykład zdjęcia po obróbce poniżej:

Zdjęcie nadaje się teraz do publikacji.

Inne programy

Każdy z używanych przeze mnie programów ma swoje zalety i wady. Do wad PhotoMechanic6 zaliczam brak możliwości podzielenia zdjęć kopiowanych z karty w zależności od miejsc ich wykonania. Program nadaje jedną nazwę wszystkim zdjęciom. Dopiero potem można zmienić nazwy części zdjęć podświetlając je. Z kolei mankamentem CaptureOne20 jest brak możliwości złożenia z kilku zdjęć panoramy. Być może z powodu, że możliwości te mają m.in. programy pakietu Adobe, zrezygnowano z tej funkcji.

By zrobić więc poniższą panoramę musiałem posiłkować się Lightroomem.

Niezależnie od liczby programów używanych do wywoływania zdjęć, zauważyłem, że dwa, trzy w zupełności wystarczą, by wykonać niezbędne prace. Na ile to jest możliwe, ograniczam zresztą ingerencje do minimum, moje działania zwykle kończą się na poprawieniu kontrastu.

Zdjęcia wykonałem podczas ostatniego pobytu we Włoszech na przełomie 2019/20 roku. Pokazują wejście na jeden ze szczytów Monte Generoso (1704 mnpm). Ze szczytu – przy przepięknej pogodzie tego dnia – widoczne były jeziora Como, Maggiore oraz Lugano.