Koniec roku zachęca do podsumowań różnego rodzaju. Postanowiłem podzielić się garścią uwag także na moim blogu. Mijający rok stał bez wątpienia pod znakiem analogowej fotografii. Zakupiłem kilka aparatów, poznałem wspaniałych ludzi, pasjonatów tej sztuki. Rozpocząłem projekt, który będę kontynuować w przyszłym roku.

Przypadek

Czasami o naszych zainteresowaniach decyduje przypadek. W czasie przeglądania jednego z portali aukcyjnych trafiłem na japońską kopię Leica, Nicca. Cena była atrakcyjna, szybko sfinalizowałem zakup. Do body był dołączony radziecki obiektyw (w bardzo dobrym stanie). Zacząłem bardziej interesować się aparatem Leica (M39) i jego kopiami.

Jak się szybko okazało, zakupienie analogowej Leica w rożnych wersjach nie stanowiło większego problemu. Z biegiem czasu mój mały zbiór rozrastał się. Za każdym razem nawiązywałem kontakt ze sprzedającym. Interesował mnie nie tylko aparat, lecz także jego historia.

Ludzie

Postanowiłem zostać członkiem Stowarzyszenia Leica Historica. Jest ono bardzo aktywne. Organizuje spotkania specjalistyczne raz w roku, wydaje własne czasopismo. Członkowie działają także w internecie.

Oprócz aparatów zacząłem kompletować także literaturę fachową. Moje zbiory są chyba teraz prawie kompletne. Jedynym ograniczeniem (abstrahując od rozsądnie wyznaczonych barier finansowych), choć zabrzmi to paradoksalnie, jest brak wolnego miejsca w domu. Być może uda mi się zakupić wersję elektroniczną historycznych numerów pisma Leica.

Z aparatami związani są także ludzie. Miałem okazję poznać dwóch wspaniałych znawców, Polaków. Obaj mieszkają od lat zagranicą. Pierwszy z nich posiada jedną z najwiekszych prywatnych kolekcji Leica. Dzięki niemu miałem okazję trzymać w ręku historyczne modele Leica, od najdawniejszych po współczesne. Drugi jest świetnym fachowcem. Z dużą precyzją, starannością godną dawnych mistrzów rzemiosł potrafi naprawić każdy z analogowych aparatów Leica. Rozmowy z nimi to była wielka przyjemność. Mam nadzieję, że nie zabraknie ich i w nowym roku.

Wyzwania

W następnych miesiącach skoncentruję się bardziej na stronie fotograficznej. Wykorzystam do robienia zdjęć już zakupione aparaty, sam wywołam pierwsze klisze. Może uda mi się znaleźć we Wrocławiu ciemnię, by zrobić z nich odbitki i powiększenia. Wszystkim życzę doskonałych ujęć i niegasnącej frajdy z utrwalania piękna świata tym sposobem!