Tag: Fotografia analogowa

  • 12X12 (2025). Analogowo

    12X12 (2025). Analogowo

    Postanowiłem wprowadzić nową zakładkę: Zdjęcia analogowe. Przeglądając fotografie z ubiegłego roku, zauważyłem, że wykonałem ich całkiem sporo — najczęściej w formacie małym i średnim. Stanowią one około 1/15 całości. Czy to już oznaka zmiany w sposobie, w jaki uprawiam fotografię?

    Nowe modele

    Być może ma to związek z korzystaniem z kolejnych analogowych modeli Leiki M. Dzięki różnym kontaktom i zakupom udało mi się zgromadzić większość tych aparatów, na których posiadaniu rzeczywiście mi zależało. Każdy z nich był od początku w pełni sprawny, więc nie skończyło się na szybkich testach. Bywały tygodnie, kiedy fotografowałem wyłącznie analogowo.

    Drugim powodem mogła być chęć znalezienia filmu najlepiej odpowiadającego moim oczekiwaniom. Testowałem produkty kilku firm. Najbardziej odpowiada mi Ilford HP4 Plus, choć od pewnego czasu sięgam również po Fomapan. Film kupuję w szpuli i samodzielnie nawijam do kasetek. Ku mojemu zaskoczeniu poszło to całkiem sprawnie.

    Obróbka

    Zaopatrzyłem się w nawijarkę do filmu, oczywiście korzystam też z kołnierza ciemniowego. Transport filmu ze szpuli do kasetki przebiega bezproblemowo. Wymaga to odrobiny wprawy, ale umiejętność tę zdobywa się szybko. W efekcie koszt filmu zmniejsza się niemal o połowę.

    Podczas pobytu w Warszawie korzystałem z oferty wywoływania i skanowania filmów w Fotoformie — z czystym sumieniem polecam. Wkrótce jednak wrócę do samodzielnego wywoływania i skanowania. Rozglądam się za skanerem, który lepiej odpowiadałby moim potrzebom.

    Końcową obróbkę zdjęć nadal wykonuję w Capture One. Do Lightrooma wciąż nie mogę się przekonać, choć być może stanie się to jednym z fotograficznych wyzwań na nowy rok.

    Plany

    Chciałbym na żywo, w tzw. w realu wymieniać się doświadczeniami i opiniami na temat fotografii tradycyjnej. Być może uda mi się znaleźć w okolicy podobnych entuzjastów i wspólnie wywoływać zdjęcia — samo wywoływanie filmów jest przecież stosunkowo proste. Coraz częściej widuję młodych ludzi z analogowymi aparatami zawieszonymi na szyi. Nie wygląda to na modny gadżet ani pusty szpan. Być może mamy do czynienia z powrotem do korzeni.

    Ktoś mógłby zapytać, czy nie jest to zawracanie kijem Wisły. Otóż nie. Są osoby, którym zależy na szybkim efekcie i które nie przywiązują większej wagi do kompozycji czy estetyki. Jeśli to im wystarcza — świetnie. Fotografia jest czynnością praktyczną, ale przede wszystkim sztuką i pasją, w której jest miejsce dla wszystkich.

    W minionym roku wykonałem stosunkowo dużo zdjęć analogowych, lecz nad każdą klatką zastanawiałem się nieraz bardzo długo. Fotografia analogowa wymaga cierpliwości, uwagi, pomysłu, a przede wszystkim pokory. Efekt poznamy dopiero po wywołaniu filmu — możemy być rozczarowani albo pozytywnie zaskoczeni. I właśnie na tym polega magia tego rodzaju fotografii.

  • Górski oddech

    Górski oddech

    Te wakacje były zwariowane pod wieloma względami. W końcu we włoskich Alpach poszukałem chwili spokoju i wytchnienia. Nie zawiodłem się, choć po kilkumiesięcznej przerwie w ćwiczeniach, kondycja fizyczna nieco spadła. W planach było kilka wypraw w wyższe partie gór. Udało się zrealizować dwa cele, trzeci z powodu złej pogody musieliśmy przełożyć na następny rok.

    Szlaki są świetnie oznakowane, utrzymywane w bardzo dobrym stanie. Tłumów na nich powyżej stacji kolejek właściwie nie ma, choć to bardzo znana część Tyrolu Południowego. Kogo interesują tylko panoramiczne widoki, po opuszczeniu gondoli zasiada od razu na tarasie kawiarni czy restauracji. Zwolennicy wspinania się dalej na własnych nogach, mogą skupić się na utrzymaniu rytmu oddechu i spokojnym podziwianiu piękna szczytów.

    Pospolite zwierzęta gospodarskie jak krowy, konie czy kozy na wysokości ponad 2 tys. mnpm prezentowały się jakoś szlachetniej, cieszyły się swobodą przemierzania hal, nieznaną ich pobratymcom z zagród i obór. Pełne były godności i cierpliwości dla podekscytowanych spotkaniem z nimi ludzi z dalekich nizin. Schroniska z dobrą kawą i solidnymi daniami w całkiem akceptowalnej cenie czekały na wędrujących w pobliżu szczytów i na skrzyżowaniach szlaków.

    Schodząc, zatrzymywaliśmy się przy drewnianych krzyżach, charakterystycznych dla tych okolic. Niektóre z nich pełniły funkcję lokalnych miejsc pamięci, czego historyk, nawet na wakacjach, nie mógł nie przeanalizować…

    Tym razem zabrałem dwa aparaty analogowe i jeden film (Ilford4p). Zdjęcia robiłem obiektywami stałoogniskowymi 28 i 35mm. Zleciłem wywołanie, nie miałem na to wolnego czasu. Edycję zdjęć ograniczyłem do minimum. W sumie zużyłem 8 rolek filmu, w następnych wpisach opublikuję zdjęcia z innych miejsc.

  • Filtry pomarańczowy i czerwony

    Filtry pomarańczowy i czerwony

    Wczoraj chmury tworzyły piękne kompozycje az proszące się o utrwalenie. Została mi jeszcze końcówka filmu. Postanowiłem założyć filtr pomarańczowy i czerwony, i zrobić kilka zdjęć w najbliższej okolicy naszego domu (zwykle mam założony filtr żółty). Jaki efekt uzyskałem? Zdjęcia zamieszczam poniżej. Zrobiłem je Illfordem (IllfordFP4 – to już ostatni z lodówki…), natomiast wywołałem UltrafinemTPlus. Użyłem obiektywu stałoogniskowego 35mm.

  • Gra światła i cienia. Cmentarz żydowski w Miłocicach

    Gra światła i cienia. Cmentarz żydowski w Miłocicach

    Cmentarz znajduje się w lesie koło Miłocic (powiat oławski). Przed kirkutem otoczonym drewnianym płotem umieszczono tablicę informacyjną. O historii Żydów z Bierutowa, cmentarzu w Miłocicach i jego obecnym stanie pisałem w innym miejscu.

    Pogoda tego dnia dopisała. Świeciło piękne słońce, drzewa i macewy rzucały ciekawe cienie. Zachowało się jedynie niewiele nagrobków. Część z nich stoi, część jest powalona. Przy niektórych są jeszcze numery inwentarzowe. Napisy na nagrobkach częściowo są uszkodzone lub zatarte.


    Zdjęcia wykonałem aparatem analogowym (LR6.2), wykorzystałem obiektyw szerokokątny stałoogniskowy (Elmarit, 24mm z 1986 r.). Z efektu jestem zadowolony. Wybrany czarno-biały film (Ilford Delta 100 Pro) oddał mój zamysł, wywołałem go w Tetenal(u) Ultrafin-Plus. Na koniec zeskanowałem wybrane klatki.

  • „Małe Essen”

    „Małe Essen”

    Wznowiłem realizację projektu „Małe Essen”. Wkrótce zamieszczę dłuższy opis. Ostatnie dni były szarobure. Było ciemno, padał deszcz. Wczoraj w końcu zaświeciło słońce, dzisiaj rano zrobiłem kolejne zdjęcia do projektu.

    Robię je analogowo, posługując się aparatem średnioformatowym. Zdjęcia są czarno-białe. Oddają one moim zdaniem bardzo dobrze charakter miejsca oraz mój zamysł. Być może przed wakacjami podzielę się pierwszymi efektami. Jesienią chcę podsumować tą część projektu.

    Na dzisiejszą sesję wziąłem oczywiście statyw i światłomierz. Dobrze sprawdził się duży plecak. Zabrałam również aparat cyfrowy, dzięki czemu mogę tu zamieścić kilka migawek z Miłoszyc.

    Nie chcę się powtarzać. Rozmawiałem ostatnio na temat „małej ojczyzny” i odpowiedzialności za nią w podcaście #2historykow1mikrofon. Pozostawianie butelek po wódce na ławce przed pomnikiem uważam za przykład chamstwa, braku szacunku dla miejsca i przyrody.

    Nasze werbalne i publiczne upajanie się polskim patriotyzmem ostro kontrastuje z konkretnymi zachowaniami jakiejś części naszej wspólnoty i obojętnością kolejnej…

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem szerokokątnym 21mm (Super-Angulon-R, 21 mm, f:4) z 1970 r.

  • Nysa. Uzupełnienie

    Nysa. Uzupełnienie

    W czwartek byłem krótko w Nysie. Uzupełniłem brakujące zdjęcia. Być może niektóre z nich ukażą się w nowej monografii miasta.

    Początkowo chciałem zrobić zdjęcia dronem, pogoda jednak nie sprzyjała. Z powodu wiatru latanie dronem było ryzykowne. Miałem jednak ze sobą obiektyw do przetestowania. Tym razem z ogniskową 24 mm (szerzej na temat tego obiektywu pisałem pod koniec ubiegłego roku). Dotychczas używałem go do zdjęć krajobrazu. Teraz postanowiłem wykorzystać okazję i zrobić nim zdjęcia w mieście. Efekt zamieszczam poniżej.

    Nysa

    Podoba mi się odwzorowanie kolorów, zniekształcenia są do zaakceptowania. Ze zdjęciami pod słońce nie miałem większych problemów.

  • 12×12  (2022)

    12×12 (2022)

    Przejrzałem wszystkie katalogi ze zdjęciami wykonanymi w ubiegłym roku. Zrobiłem ich 11441. Wybranie 12 zdjęć było więc karkołomnym zadaniem. Początkowo wybrałem ok. 100, z tych 100 odrzuciłem – z żalem – połowę. W końcu, z pomocą bliskich, wybrałem 12. W porównaniu z ubiegłym rokiem zdjęć związanych z pandemią mam niewiele, pojawił się za to temat wojny w Ukrainie i jego prezentacja w przestrzeni miejskiej wybranych państw europejskich. W 2022 roku ostatecznie pożegnałem się z systemem Canon. Nie przekonał mnie, zdjęć z jego pomocą robiłem coraz mniej. Aparat, obiektywy i filtry niepotrzebnie obrastały kurzem i nadszedł czas przekazania ich w dobre ręce. Uzupełniłem natomiast system Leiki o kolejny model – Leikę R. Pod koniec roku moja fotografia stała zaś pod znakiem twórczości analogowej.

    Brzezinka (czerwiec)

    Trudny wybór

    Zestawienia roczne prowadzę już od dwóch lat (por. zakładka: Galeria). Wybór najlepszych zdjęć nie jest łatwy, ale przejrzenie katalogów pod koniec roku pozwala na ponowne przemyślenie własnej twórczości na tym polu, utwierdzenie się w wyborach lub zaplanowanie korekty w przyszłości. Generalnie jestem zadowolony z efektów. W moim zeszłorocznym portfolio dominuje fotografia przyrody, streetowa, architektury i rodzaj, który nie wykazuje żaden z podręczników, visual history. Taki typ zdjęć jest związany z moim zawodem historyka. Interesują mnie więc nie zawsze spektakularne motywy, choć te wybrane w połączeniu z odpowiednim komentarzem jawią się niekiedy w całkiem innym świetle. Naturalnie nie zwalnia mnie to z dbałości o stronę estetyczną zdjęć (komórka służy mi za fotograficzny notatnik).

    Zmiany hardware’owe

    Miniony rok przyniósł duże zmiany w tym zakresie. Ostatecznie pożegnałem się z systemem Canona. Zauważyłem, że sięgam po niego rzadko, praktycznie obrasta kurzem. Przekazałem go w młodsze ręce. Mam nadzieję, że z korzyścią, zresztą o efektach wkrótce się przekonam:)) Natomiast zintensyfikowałem studia nad historią Leiki. Postanowiłem do już posiadanego systemu tzw. śrubowego (Leica I-III) i M, dokupić R oraz obiektywy. Druga połowa roku stała więc pod znakiem eksperymentowania z tym systemem, zwłaszcza obiektywem tilt-shift 28mm. Ponadto doszły obiektywy tele (tych nie używałem dotąd wcale).

    Historia Leiki

    W ubiegłym roku wstrzymałem produkcję nowych odcinków podcastu poświęconego historii Leiki. Były tego różne przyczyny. Jedną z nich był brak nowych materiałów. Do tego doszedł lockdown. W ostatnich dniach grudnia pojawiła się jednak nadzieja na zmiany. Być może w kwietniu będę mógł zapoznać się ze zbiorami zakładowymi Leiki i umówić się na miejscu na kwerendę. Stale jednak aktualizowałem wykaz bibliograficzny oraz publikowałem nowe wpisy na blogu z historii Leiki. Planuję powrót do podcastu w najbliższym czasie, może urozmaicę go wywiadami z różnymi historykami zajmującymi się dziejami fotografii, a Leiki w szczególności.

    Wszystkie zdjęcia zrobiłem Leicą, głównie obiektywem 35mm.

  • Pomnik Pomordowanych Żydów Europy

    Pomnik Pomordowanych Żydów Europy

    Pomnik postanowiłem zrobić w czerni i bieli. Wykorzystałem do tego film Ilforda (DELTA 100 Professional 35mm). Charakteryzuje się małym ziarnem, podkreśla szczegóły. Warunki pogodowe były znośne (szare niebo…). Natomiast zdjęcia zrobiłem Leicaflex(em) sl2 i obiektywem o ogniskowej 50 mm (Summicron R).

  • Fotografia architektury

    Fotografia architektury

    Skorzystałem z pięknej pogody i postanowiłem zrobić analogowe zdjęcia z wykorzystaniem obiektywu tilt-shift do architektury (i … panoram). Pałac i park w Jelczu-Laskowicach były pięknie oświetlone południowym słońcem. Zabrałem statyw i dodatkowo aparat cyfrowy. Ten ostatni miał tą samą ogniskową (28mm). Chciałem porównać oba obiektywy.

    Na efekty pracy z pierwszym obiektywem (PC-Super-Angulon-R, 28 mm, f:2.8, 1991) będę musiał poczekać (wywołanie filmu, potem zeskanowanie go). Ale już teraz mogę się podzielić kilkoma wrażeniami. Tilt-shift pozwala na korektę perspektywy. Często z tego korzystałem. Pałac ma dwie wieże. By zmieściły się w całości na zdjęciu, musiałem zrobić korektę. Podobnie było w innych przypadkach.

    Praca z obiektywem sprawiła mi sporo satysfakcji. Mimo wieku (ponad 30 lat) działa bez zarzutu. Być może w przyszłości będę musiał użyć osłony przeciwsłonecznej (nie było jej w wykorzystanym przeze mnie zestawie). Przydał się natomiast wężyk spustowy.

    Zdjęcia zrobiłem Leica q2 z obiektywem 28mm, także w trybie macro. Edycję ograniczyłem do minimum. Leica R 6.2, którą dziś fotografowałem, jest ostatnim w pełni mechanicznym produktem zakładów w Wetzlar z wersji R.

  • Po deszczu…

    Po deszczu…

    Wczoraj padał przez cały dzień deszcz. Natomiast dzisiaj pogoda się poprawiła i przed południem zaświeciło piękne słońce. Postanowiliśmy zrobić krótki wypad do lasu. Po ulewnym deszczu nie było już prawie śladu. Las po tej kąpieli pięknie pachniał, mienił się różnymi odcieniami zieleni. Od czasu do czasu mijaliśmy kałuże, w których odbijały się pobliskie drzewa, oferując dobry motyw do zdjęć.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 35 mm. Użyłem także aparatu analogowego.

    W ostatnich dniach skompletowałem wszystkie rzeczy, które są potrzebne do wywołania czarno-białych filmów. W drugiej połowie przyszłego tygodnia przygotuję chemię i spróbuję po raz pierwszy samodzielnie wywołać je.