Tag: Milicz

  • Udana rewitalizacja. Pałac w Goszczu

    Udana rewitalizacja. Pałac w Goszczu

    W drodze powrotnej z całodziennej wycieczki po Dolinie Baryczy spontanicznie postanowiliśmy zatrzymać się w Goszczu k. Twardogóry. Pierwszy raz byliśmy tam w lutym 2019 roku. Robiłem wtedy zdjęcia do monografii historii Milicza, w pisaniu której uczestniczyli moja żona, Małgosia, Paweł Jaworski i Przemysław Wiszewski (zaintersowanych tą publikacją odsyłam do biblioteki cyfrowej UWr). Zrobiłem kilka zdjęć kościoła ewangelickiego, ruin pałacu i zabudowań pałacowych, parku oraz kaplicy grobowej i pochówków właścicieli Goszcza przed 1945 r., rodziny von Reichenbach. Ruiny pałacu znajdowały się w tym czasie za betonowym ogrodzeniem. Kaplica i cmentarz były w złym stanie. O historii kompleksu pałacowo-ogrodowego piszę w innym miejscu.

    Wczoraj Goszcz powitał nas w słońcu (tego dnia padły rekordowe temperatury). Kościół nadal jest niedostępny i nie wygląda najlepiej. Jednak pojawiły się pozytywne zmiany, warte odnotowania. Ruinę pałacu zrewitalizowano. Mury zabezpieczono, wyremontowano posadzki. Na parterze rozmieszczono wielkoformatowe zdjęcia sal sprzed 1945 roku. Zamontowano stalową konstrukcję złożoną ze schodów i tarasów, dzięki której można dotrzeć niemal na poziom dawnego dachu, skąd rozpościera się widok na najbliższą okolicę. Dzięki rozmieszczonym w różnych punktach reflektorom ruiny wieczorami stają się z pewnością sceną wspaniałego spektaklu. Może zobaczymy go innym razem…. Kilka lat wcześniej wyremontowano już część zabudowań pałacowych. Mieści się w nich sala widowiskowa, kawiarnia, galeria, mały sklepik z pamiątkami.

    W wyborze zdjęć zamieściłem jedno wykonane w 2019 r. Pozostałe oddają obecny stan obiektu i sąsiednich zabudowań. Zdjęcia zrobiłem obiektywami stuogniskowymi 35mm i 100 mm.

  • Przerażenie

    Przerażenie

    Trochę z przerażeniem spojrzałem na datę ostatniego wpisu. Przez ostanie tygodnie niewiele działo się na tym blogu. Rozprzestrzenianie się wirusa Covid-19, zamykanie granic, instytucji, w końcu przejście na home office, chyba powszechnie zdemolowało utarte koleiny życia i nie pozostało bez wpływu na pielęgnowanie hobby. Tak było i w moim przypadku. Nie oznacza to, że nie zrobiłem żadnego zdjęcia, powstało ich nawet sporo. Zabrakło jednak czasu na dzielenie się nimi. Ale po kolei. (więcej…)