Trochę z przerażeniem spojrzałem na datę ostatniego wpisu. Przez ostanie tygodnie niewiele działo się na tym blogu. Rozprzestrzenianie się wirusa Covid-19, zamykanie granic, instytucji, w końcu przejście na home office, chyba powszechnie zdemolowało utarte koleiny życia i nie pozostało bez wpływu na pielęgnowanie hobby. Tak było i w moim przypadku. Nie oznacza to, że nie zrobiłem żadnego zdjęcia, powstało ich nawet sporo. Zabrakło jednak czasu na dzielenie się nimi. Ale po kolei.

Puste miasta

Pierwszy obraz pandemii to opustoszałe miasta. Wrocław jawił się jak miasto po jakiejś katastrofie. Wiatr hulał po ulicach, jeszcze nie tak dawno zaludnione skwery zionęły pustką. Ponieważ co jakiś czas musiałem załatwić sprawy służbowe w tzw. realu, miałem kilka okazji do zabrania z sobą aparatu. Duże wrażenie zrobiły na mnie także filmy o Wrocławiu kręcone z drona. Moje jednostkowe wrażenia potwierdzały się. To było inne miasto. Wystarczyło usunąć z ulic ludzi…

Inne techniki

Ponieważ swobodne poruszanie było ograniczone i robienie zdjęć stawało się coraz trudniejsze, zainteresowałem się innymi technikami. Był to ciekawy okres. W końcu miałem czas, by zrobić własne pierwsze filmy, nauczyć się ich edycji. Potem umieszczać je na kanale YouTube. Filmy wykonywałem za pomocą smartfona. Chciałem sprawdzić, czy korzystając z tego powszechnie już dostępnego urządzenia, jestem w stanie zrobić (pół)profesjonalne filmy. Rozpocząłem również nagrywanie podcastów. Są one dostępne na najważniejszych portalach internetowych obsługujących pliki audio.

Filmy ze smartfona

Tworzenie filmów za pomocą aplikacji FilmicPro było intuicyjne, także edycja w FinalCutPro nie stanowiła większego problemu (wcześniej skorzystałem z bardzo dobrych tutoriali dostępnych w internecie). By filmiki można było oglądać w różnych miejscach, tworzyłem dodatkowo podtytuły i podpisy (sprawdza się to zwłaszcza w głośnych pomieszczeniach). Do tego celu świetnie sprawdził się program SRT Edit Pro. Podtytuły można wprawdzie zrobić bezpośrednio na YouTube, jednak użycie osobnego programu daje większą swobodę i kontrolę nad taką czynnością.

Spróbowałem też sił w nagrywaniu tutoriali. W tym celu skorzystałem z aplikacji OBS. Pierwsze reakcje były zachęcające, przekonały mnie do tej formy docierania do zainteresowanych i dzielenia się doświadczeniem.

Podcast

Ktoś może spytać, co ma wspólnego podcast z blogiem z fotografii. O ile wcześniejsze uwagi o nowych mediach, miały coś wspólnego z obrazem, to podcast chyba już nie. Tym niemniej… W tym przypadku nie chodzi o technikę nagrywania i edycję jej efektów. Jednak każdy podcast posiada własną grafikę, która pozwala rozpoznać go wśród stosunkowo dużej oferty. Do projektu wykorzystałem jedno ze zdjęć. Szybko jednak okazało się, że ręka profesjonalnego grafika potrafi z przeciętnego zdjęcia / zdjęć uczynić cuda. Podcasty nagrywam z moim przyjacielem, także historykiem, cieszą się wzrastającym zainteresowaniem. Jaki wpływ na to ma grafika? Myślę, że całkiem spory.

Dron

W następnych odsłonach bloga będzie więcej zdjęć z drona. Pomimo okresu epidemicznego, skończyłem wreszcie kurs i zdałem odpowiednie egzaminy (na wielkim polu lotów mogliśmy bez problemów utrzymać wymagane odległości). Stałem się więc pilotem bezzałogowego statku powietrznego. Była to wprawdzie formalność, jednak ważna, także z punktu widzenia moich planów.

Połączenie fotografii „naziemnej” z lotniczą jest bardzo ciekawe, urozmaica aktywność fotografa. Pierwsze wprawki udało mi się już opublikować. Właśnie do księgarni weszła monografia dolnośląskiego miasta Milicz, której autorzy wykorzystali moje zdjęcie z drona.

Zdjęcie tytułowe:

Zdjęcie tytułowe pokazuje rozmowę rektora elekta, prof. Przemysława Wiszewskiego ze studentami. Byłem jednym z elektorów, którzy decydowali o obsadzeniu kierownictwa naszej uczelni. Wybory nowego rektora z powodu zagrożenia wirusem musiały się odbyć po raz pierwszy w historii UWr poza jego terenem. Wybrano nowoczesny Stadion Miejski. Była prześliczna pogoda, studenci w maseczkach to oznaka tego trudnego czasu