Stoję przed kolejną decyzją. Nie jest łatwa. Za „przeciw“ przemawia wygoda, bezpieczna rutyna. Naptomiast po stronie „za“ jest chęć poznania nowego, wstąpienia na nieznany teren, na którym być może odkryję lepsze i użyteczniejsze dla moich celów narzędzie. Dylemat raczej banalny, tym niemniej związany z ważnymi skutkami. Od kilku dni testuję intesywnie nowy system (program od obróbki zdjęć to już zbyt mało). Dotąd korzystałem z Adobe Lightroom i z jego pomocą wywoływałem cyfrowo zdjęcia. Od kilku miesięcy obserwowałem jednak stagnację, nie rozwijałem się dalej. Miałem wrażenie, że popadłem w rutynę. Zdjęcia niezłe, ale frajda jakby coraz mniejsza.

Są mocne i słabe strony fotoamatorów (do tej grupy chętnie się zaliczam). Fotografujemy z pasją, stale doskonalimy swój warsztat. Jednak nie zawsze ten entuzjazm przekłada się na efekty. Wówczas warto rozejrzeć się, skontaktować  z profesjonalistami, uzyskać potrzebne rady. Oczywiście w dobie internetu do dyspozycji mamy wiele kursów, często bezpłatnych. Stanowią one najkrótszą i najwygodniejszą drogę do podniesienia kompetencji. Uważam jednak, że rozmowy z fachowcami nic nie zastąpi i zawsze warto korzystać z ich pomocy.

Od kilku lat w mojej ciemni cyfrowej korzystam z programu Adobe Lightroom. Nie pamiętam już, od której wersji zacząłem. Stale doskonaliłem poruszanie się po tym programie. Dodatkowo wyposażyłem go w kilka ciekawych presetów, które ułatwiały mi prace, a przede wszystkim skracały niektóre procesy. Jednak od kilku miesięcy zaczęło mi czegoś brakować, Adobe nie aktualizowało programu, nie dochodziły nowe możliwości. Postanowiłem rozejrzeć się za alternatywnymi rozwiązaniami.

Testuję teraz program Capture One 10. Sporo naczytałem się o jego zaletach, obejrzałem kilka filmów instruktażowych. Pierwsze próby przyniosły obiecujące efekty. Program nie należy do zbyt intuicyjnych jednak po kilkudziesięciu godzinach poznawania go wywoływanie zdjęć z jego pomocą staje się coraz przyjemniejsze, stale odkrywam także nowe funkcje. To prawda, Capture One nie jest programem tanim. Jednak możliwości, które posiada (a nie ma ich Adobe Lightroom), coraz bardzie przekonuje mnie do jego zakupu.

Jakie są Wasze doświadczenia? Czy Capture One jest faktycznie alternatywą dla popularnego Adobe Lightroom? Jak często jest aktualizowany? W mojej wersji brak niektórych profili obiektywów czy marek aparatów (profile te posiada zaś Adobe Lightroom). Nie jest to tragedia, jednak pozwala szybko usunąć niedoskonałości naszego sprzętu.

Wpis zilustrowałem kilkoma zdjęciami z Wiednia, które wywołałem z pomocą programu Capture One 10.