Są miejsca, w których historia wydaje się być błogosławieństwem lub przekleństwem. Ich mieszkańcy żyją w jej cieniu, zmuszeni do codziennych z nią konfrontacji. Nawet jeśli sami skłonni byliby zapomnieć, to ona powraca wraz z kolejnymi przyjazdami zwiedzających. Bogata historia może być źródłem nie tylko sławy, ale i dochodów, tym niemniej i w takiej sytuacji staje się dla miejscowych nierzadko uciążliwością, wręcz torturą. Przeciskając się przez tłum turystów, korkujących główne trakty włoskich miast, bezpośrednio doświadcza się negatywnych stron takiego rozgłosu.

Krzyżową, niewielka wieś położona w pobliżu Gór Sowich, nie jest – przynajmniej na razie – nieodzownym celem wycieczkowiczów. Jest natomiast przykładem, że wielką historię, z dramatycznymi zwrotami, ale i okresami spokojnego rozwoju, tworzoną przez wielkich ludzi, napotkać możemy niemal pod bokiem. Niczym na pierwszy rzut oka nie wyróżniająca się miejscowość była w ostatnich dwóch stuleciach świadkiem wielu ważnych wydarzeń historycznych. Pierwsze z nich były związane z niemieckimi właścicielami tej wsi, rodziną von Moltke. Pierwszy z właścicieli tutejszego majątku o tym nazwisku, Helmuth von Moltke był wybitnym wojskowym, szczęśliwym wodzem, dobrym gospodarzem i niezłym pisarzem. Za jego sprawą Krzyżową odwiedził cesarz niemiecki Wilhelm II. W czasie II wojny światowej w Krzyżowej odbyły się posiedzenia grupy niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej, nazwanej Kręgiem z Krzyżowej (Kreisauer Kreis).

Ponownie wieś pojawiła się na scenie publicznej w związku z tzw. mszą pojednania, w której uczestniczyli pierwszy po wojnie niekomunistyczny premier Polski, Tadeusz Mazowiecki oraz zachodnioniemiecki kanclerz Helmut Kohl. ZSRR rozpadał się, zaczynała się wspaniała, związana z tyloma nadziejami „jesień ludów”.

Obie wizyty niemieckich przywódców w dolnośląskiej wiosce w pewnym sensie wiązały się ze zjednoczeniem Niemiec i nowym porządkiem europejskim. Wizyta cesarza, marzącego o hegemonii swego państwa na kontynencie i w świecie, u zasłużonego feldmarszałka była uprzejmością i wyrazem szacunku dla współtwórcy zjednoczonych Niemiec i ich militarnej potęgi. Msza i polsko-niemieckie spotkanie w 1989 r. przypominała innego Moltkego, Helmutha Jamesa, który zdecydowanie wystąpił przeciw imperium budowanemu przez Hitlera i zakwestionował militarystyczną tradycję prusko-niemiecką. Choć jego orężem było tylko słowo i myśl, zapłacił za swe czyny najwyższą cenę. Świadome nawiązanie do tzw. innych Niemiec było gestem symbolicznym, pozwoliło otworzyć nowy rozdział w relacjach polsko-niemieckich.

Te wydarzenia tworzą trzy linie tradycji historycznej Krzyżowej: pierwszą związaną z potęgą armii i zjednoczeniem pod panowaniem pruskiej dynastii, drugą będącą odważnym wystąpieniem przeciw nagiej sile i ludobójczym ideom własnego państwa i trzecią dowodzącą, że nie tylko możliwe, ale i konieczne jest przełamanie wrogości, różnic tkwiących w przeszłości na rzecz dobrosąsiedzkiej, pokojowej przyszłości. Wszystkie one ogniskują się w dawnej siedzibie rodziny von Moltke.

W porównaniu z wieloma innymi rezydencjami szlacheckimi na Dolnym Śląsku, Krzyżowa miała stosunkowo dużo szczęścia. Mimo zniszczeń i dewastacji zachowało się sporo substancji materialnej oraz symbolicznej, do której – już w zmienionych warunkach politycznych po 1989 r. – można było nawiązać. W dodatku postanowiono właśnie tu nadać miejscu nowe znaczenie. To będzie ta współczesna, czwarta tradycja. Buduje ją działająca tu od ponad ćwierć wieku Fundacja „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego. Jej celem jest przełamanie barier i pojednanie, zbliżenie mieszkańców naszego kontynentu, zwłaszcza młodych, otwarcie ich na dialog i współpracę. To praca dla przyszłości Europy, ogromnie ważna zwłaszcza teraz, gdy wydaje się, że pamięć o tragedii wojny w Europie słabnie, a na sile zyskują ruchy skrajne, także nacjonalistyczne. Dzieje Krzyżowej pokazują, czym ich zwycięstwo może się skończyć…

Zdjęcia, które zamieściłem w tym fotobooku, stanowią propozycję ilustracji owych trzech różnych, ale i pewnym sensie mocno z sobą związanych tradycji. Nie jest to rzecz zamknięta. Do dzisiaj trwa bowiem dyskusja o potrzebie i zakresie eksponowania każdej z nich. Moim zdaniem, tylko w ich połączeniu można dobrze zrozumieć płynące z tego miejsca przesłanie. Niezależnie od wyników tej debaty, warto pokazać potencjał tego miejsca, starać się zrozumieć specyfikę, jak i zaprezentować piękno dolnośląskiego krajobrazu. Jeśli oglądający ten album odczują potrzebę lepszego poznania tego zakątka, polecam mój zbiór esejów pt. „Krzyżowa ponownie (od)czytana”.

Choć Krzyżową fotografuję od wielu już lat, po raz pierwszy mogłem tu wykonać zdjęcia z lotu ptaka. Fotobook podzieliłem na kilka części, które wyznacza topografia tego miejsca. Proponuję podniebny spacer po Krzyżowej, swoistą podróż w czasie. Najpierw jest tzw. dom na wzgórzu (wcześniej dom dla wdów, a w okresie kryzysu w latach 30. Skromna rezydencja rodziny von Moltke), potem pałac wzniesiony przez feldmarszałka i dawne zabudowania gospodarcze, służące teraz Fundacji. Część trzecia i czwarta to kościół i wzgórze cmentarne, gdzie spoczywają niektórzy członkowie rodziny. Piąta to stacja kolejowa, z której niegdyś można było udać się w podróż do samego Berlina. Ostatnia, szósta, prezentuje wystawę plenerową, uwagę zwracają przede wszystkim ciekawe kształty i ich korelacje z krajobrazem.

Pdf książki można pobrać poniżej. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi i do zdjęć, i strony technicznej.

Krzysztof Ruchniewicz, Krzyżowa. Podróż w czasie i przestrzeni, Wrocław 2017, ss. 83.