Czy miejsca mają pamięć? Jak ją odczytać? Za pomocą jakich środków wyrazić? Od dziesięcioleci jednym z mediów jest fotografia. W centrum wystawy polskiego nestora tej sztuki, Tadeusza Rolkego pt. „Tu byliśmy” umieszczono miejsca historyczne związane z kulturą żydowską w szerokim znaczeniu. Znalazly się tu ulice, bramy, domy mieszkalne, dawne synagogi. Na ogół miejsca puste, zaniedbane, pozbawione ludzkiego życia. Niemi świadkowie pogrążającej się w „niepamięci” otoczenia żywej i bogatej przed 80 laty kultury żydowskiej, ale też polskiej i europejskiej.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Jeden z Rolling Stonesów

Nestora polskiej fotografii, Tadeusza Rolkego nie trzeba bliżej przedstawiać. Kilka miesięcy temu w Domu Spotkań z Historią można było obejrzeć retrospektywną wystawę jego prac, spotkać się z Mistrzem i porozmawiać. Zapis tej dyskusji dostępny jest w internecie, można też sięgnąć po pięknie wydany katalog. Ale to tylko część prawdy o tym fotografie. Rolke jest jedną z najbardziej malowniczych postaci polskiej sceny artystycznej, z dużym dystansem podchodzi do swych prac i twórczości. Ma ogromne poczucie humoru. Można się o tym przekonać zagłębiając się w wywiad rzekę poprowadzony przez Małgorzatę Purzyńską. Już okładka książki sygnalizuje odważny i prowokacyjny charakter jej bohatera. Widać na niej fotografa w towarzystwie młodej kobiety. Wszystko na tym zdjęciu jest perfekcyjne i przemyślane, i czarny ubiór naszego bohatera, i jego brak w przypadku atrakcyjnej modelki. Drogą skojarzeń różnych obrazów Rolke stał się w moich oczach jednym z Rolling Stonesów, choć przecież jest o pokolenie starszy. Metryka nie ma nic wspólnego z apatytem na życie!

”Tu byliśmy”

Jednym z wieloletnich projektów fotograficznych realizowanych przez Tadeusza Rolkego jest cykl zdjęć poświęconych śladom kultury żydowskiej w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Wybrane zdjęcia z tego cyklu możemy obejrzeć na wystawie, którą otwarto wczoraj we wrocławskiej synagodze „Pod białym bocianem” (będzie pokazywana przez następne dwa miesiące). Inspiracją do tego cyklu były „Opowieści chasydów” Martina Bubera. Z książką w ręku i aparatem Rolke odwiedzał miejsca w niej występujące i stopniowo tworzył bogaty zbiór zdjęć. Wyjeżdżał w tym celu także na Ukrainę. Na zdjęciach nie ma ludzi, nie ma też ingerencji współczesności (reklamy czy betonowe kostki chodnikowe powszechne w małych nawet miejscowościach). Nie ma na nich też – co może zaskakiwać – cmentarzy. O wyborze motywów i zastosowanej technice tak mówił Rolke we wspomnianym wywiadzie:

Nie unikam zimy, śniegu, światła, które jest podstawą fotografii. Tu jest brama; udało mi się wejść, gdy ta przestrzeń kształtowała się za pomocą bardzo ostrego, kontrowego światla z zewnątrz. Ta fotografia zawsze zjawia się na mojej wystawie. Jest też szerszy widok z drzewami dającymi pewien nastrój miasteczka, nie musi to być konkretny obiekt. Jest również autoportret, mój cień zrobiony na Ukrainie w miejscowości Międzyrzecz, w tym miejscu znajdował się kiedyś żydowski cmentarz (…) (Tadeusz Rolke, Moja namiętność…, s. 407.)

Wrocławska odsłona

Otwarcie wystawy we Wrocławiu w synagodze zgromadziło wiele osób, miłośników fotografii, dzieł Mistrza, ale i zainteresowanych kulturą żydowską. Ponieważ wystawę umieszczono na niewielkiej, wąskiej powierzchni, trudno było skupić się na zdjęciach i podpisach. Wyraźnie brakowało przestrzeni i koniecznego dystansu, by spojrzeć na fotogramy z odpowiedniej odległości. Z podziwem obserwowałem jednak i autora zdjęć, i publiczność. Tadeusz Rolke miał ze sobą mały aparat, którym robił zdjęcia. Fotografie, zwłaszcza bohaterowi wernisażu, robili też przybyli, wykorzystując rzecz jasna również smartphony.

Pomysł ze sznurem, do którego jak tradycyjne pranie przytwierdzono zdjęcia odbite na tkaninie (sitodruk), był doskonały. Przedzielono w ten sposób wystawę na dwie części. Przechodząc obok ma się wrażenie jakby obrazy na tkaninie ożywały pod wpływem ruchu powietrza. Sznur z praniem kojarzy się z ludzkim życiem, codzienną krzątaniną. Jednak gdy patrzymy na obiekty pokazane na zdjęciach, widzimy, że ten kołowrót codziennych obowiązków, smutków, radości ustał. Dawny świat rozpadł się, a niedługo nie będzie i tych resztek uchwyconych obiektywem aparatu. Byliśmy. Nikogo już nie ma…

Zdjęcia wykonałem z pomocą LM240, 35mmf:2,4 i f:4.

Zob. Tadeusz Rolke, Moja namiętność. Mistrz fotografii o rozmowie z Małgorzatą Purzyńską, Warszawa 2016; tenże, Fotografie warszawskie. Koncepcja i wybór zdjęć Anna Brzezińska, Małgorzata Purzyńska, Warszawa 2019.