Tag: Mural

  • Muralowa rywalizacja

    Muralowa rywalizacja

    W Dreźnie-Neustadt byłem już wielokrotnie. Były to jednak krótkie wizyty. Tym razem miałem trochę więcej czasu. Postanowiłem lepiej poznać tą ciekawą część saksońskiej stolicy.

    Na zwiedzanie wyruszałem wcześnie rano, przed rozpoczęciem obrad konferencji. Dzięki temu udało mi się zobaczyć całkiem sporo (każdego dnia robiłem 15-20 km). Zachwyciły mnie przede wszystkim niezliczone murale na budykach i w bramach.

    Kolorowe, ciekawe w formie. Wykorzystano różne motywy, od realnych postaci po maszkarony. Miałem wrażenie, że wykonywali je profesjonalni artyści streetowi. Starym budynkom murale dodawały kolorów, czyniły z nich bardziej przyjazne obiekty. Z pewnością wrócę tu jeszcze nie raz…

    Zdjęcia wykonałem obiektywem staogniskowym 28mm. Edycję zdjęć ograniczyłem do minimum.

  • Mural na dworcu

    Mural na dworcu

    Wczoraj wybrałem się na dwa wrocławskie dworce kolejowe, nieczynny od dawna Świebodzki oraz Nadodrze, gdzie wprawdzie pociągi się zatrzymują, ale sam budynek dworca jest zamknięty i czeka na remont i nowa funkcję (w planie mam jeszcze dworzec na Brochowie). Nie był to przypadek. Realizuję mały projekt, więcej o nim napiszę po wizycie na ostatnim dworcu.

    W czasie eksploracji peronów dworca Nadodrze zwróciłem uwagę na mural w przejściu na Pl. Powstańców Wielkopolskich. Spodobał mi się. Autor / autorzy oddali trafnie charakter miejsca. Jegomość z walizką przypomniał mi liczne podróże pociągiem sprzed lat. Nie zawsze udawało się zdążyć na pociąg, nie zawsze było w nim wolne miejsce. Siedzenie na walizce i czekanie na następny pociąg nie było niczym nadzwyczajnym.

    Miejmy nadzieje, że mural nie zostanie zniszczony sprayem i będzie jeszcze długo towarzyszyć kolejnym podróżnym do i z Wrocławia.

    Zdjęcia wykonałem Leiką Q2 (28mm).

  • Błękitny mural…

    Błękitny mural…

    Mural poświęcony Marii Koterbskiej mieni się różnymi odcieniami błękitu. Kolory pięknie korespondują z niebieskim niebiem i tytułem piosenki, z której jego bohaterka jest najbardziej znana w stolicy Dolnego Śląska.

    Miejsce na niego wybrano naprawdę reprezentacyjne – na ścianie budynku przy ul. Teatralnej. A obok po szynach mkną niebieskie tramwaje.

    No, może czasem także granatowe lub pokryte reklamami w innych kolorach;)

  • Uroczyste odsłonięcie murala w Jelczu-Laskowicach

    Uroczyste odsłonięcie murala w Jelczu-Laskowicach

    W Jelczu-Laskowicach odsłonięto uroczyście mural poświęcony jednej ze znanych postaci miasta, maratonce i ultramaratonce, Barbarze Szlachetce. W uroczystości wzięły udział władze miasta, rodzina, radni oraz mieszkańcy. O bohaterce i autorze muralu pisałem w innym miejscu. Poniżej zamieszczam wybór zdjęć. Po uroczystości zaproszono zebranych na tort i zimne napoje. Przy tej temperaturze te ostatnie były przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

    Zdjęcia wykonałem dwoma obiektywami 28 i 35mm.

  • Plac zabaw z przeszkodami

    Plac zabaw z przeszkodami

    Wystarczy kilka migawek, które utrwalą w pamięci różne etapy. Wczoraj we Wrocławiu na osiedlu Huby obserwowałem prace nad nowym placem zabaw. Zapowiada się imponująco. Szybko przypomniałem sobie początki tego osiedla i problemy z miejscami wypoczynku i zabawy. Zamiast huśtawek i zjeżdżalni mieliśmy wyprawy na teren zdziczałych działek opodal. Mój obiektyw z lat 70. XX (summcron-c mm40f:2.0) koresponduje więc doskonale z tematem dzisiejszego wpisu. Podoba mi się się nasycenie kolorów, charakterystyczne dla tych lat, przyjemne rozmycie tła (Bokeh). Połączenie nowoczesnej techniki z optyką sprzed lat daje całkiem niezłe efekty.

    (więcej…)

  • Stadion a sprawa polska

    Stadion a sprawa polska

    Po raz kolejny mural o żołnierzach wyklętych firmowany przez WKS Śląsk ze skrzyżowania ulic Kościuszki i Kołłątaja we Wrocławiu został ?zaatakowany? pędzlem i kolorową farbą. Sprawca, oczywiście nieznany, dołożył tym razem tęczę i serduszka, które weszły niejako w ideowy spór z mundurem, marsowymi minami i karabinami bohaterów. Długo to nie trwało, bo już nazajutrz przedstawiciel twórców tego naściennego dzieła przystąpił do odtwarzania jego pierwotnego wyglądu. Uwieczniłem ten moment na fotografii, a w domu zacząłem przeglądać internet na temat zainteresowań historycznych kibiców sportowych z naszego miasta. Wszak taki mural (pozostawmy na boku jego estetyczną formę i poziom artystyczny co najmniej dyskusyjny) to niewątpliwie ich efekt. Jest też rzucającym się w oczy komunikatem o posiadaniu własnej narracji o przeszłości.

    Wpis rozpocznę od cytatu, który znalazłem na portalu kibiców WKS Śląsk (zachowałem pisownię oryginalną).

    (?) My (?) trwamy na straży polskości i przekazujemy dalej kolejnym pokoleniom tak na trybunach, jak i ulicach Wrocławia oraz całego Dolnego Śląska patriotyzm oraz nasze zasady. To co w czasach pokolenia Kolumbów robiły szkoły kształcące elity II RP, które potem daniną krwi zapłaciły za wierność Ojczyźnie w czasie II wojny światowej, teraz robią stadiony, przekazując młodzieży wiedzę o Żołnierzach Wyklętych, partyzantach, żołnierzach wszystkich Polskich jednostek wojskowych na frontach różnych wojen, Kresach czy chociażby pokazując młodzieży co to jest społeczeństwo obywatelskie poprzez organizację zbiórek darów dla biednych, potrzebujących czy schronisk dla zwierząt.

    Powodem napisania tych słów, jak dowiadujemy się z artykułu ?Wrocław Stolicą Polskości!?, była polemika z filmikiem wyprodukowanym przez Centrum Postaw Rasistowskich, który pokazywał Wrocław i kibiców miejscowej drużyny piłkarskiej jako nietolerancyjnych i ksenofobicznych. Na marginesie warto dodać, że filmik ten wywołał także sprzeciw władz naszego miasta. Niewątpliwie bowiem psuł mu tzw. wizerunek. Muszę przyznać, że dotychczas traktowałem kibiców jako osoby wspierające ukochaną drużynę, kultywujące jej historię, pamięć o wybitnych graczach i sukcesach czy frustrujące się jej porażkami. Wiązało się nierzadko z fanatycznym uwielbieniem, niechęcią lub wrogością do kibiców innej drużyny, czemu wyraz dawano w rozmaitych brutalnych zajściach. A tu proszę, misja narodowa i poczucie bycia spadkobiercą i kontynuatorem przedwojennych kuźni elit (zamiast prestiżowych szkół stadiony?). Czy to oznacza koniec plemiennych/drużynowych bitew, którym chętnie oddawała się część kibicowskiej ferajny? Takie zjednoczenie narodowe ponad stadionami, podziałami?

    Na stronie kibiców WKS Śląsk znajduje się zakładka ?sekcja patriotyczna?. Warta jest lektury. To już nie rodzina, szkoła, rozmaite stowarzyszenia czy Kościół wspierają i rozwijają działania patriotyczne, lecz mają to robić trybuny stadionów. Na nich mieszka bowiem obecnie prawdziwy patriotyzm. Zatem kto kibic ten patriota, a kto nie-kibic ten?? Na problem można spojrzeć także z innej strony. Czy wspomniane wcześniej tradycyjne instytucje nie zawiodły? Czy proponowany przez nie przekaz nie był przekonujący? Był niezrozumiały, nie spełniał potrzeb tej części młodych ludzi? A może do nich w ogóle nie docierał? Czym wytłumaczyć połączenie rywalizacji sportowej z postawą patriotyczną, a raczej szowinistyczną? Czy jest samodowartościowaniem się tej grupy (to my jesteśmy prawdziwą elitą)? Czy to jest specyfika tylko wrocławska, polska? Podobne przejawy tworzenia wspólnoty widoczne są także w Europie. Nie znalazłem jednak żadnych analiz tego zjawiska.