Wystarczy kilka migawek, które utrwalą w pamięci różne etapy. Wczoraj we Wrocławiu na osiedlu Huby obserwowałem prace nad nowym placem zabaw. Zapowiada się imponująco. Szybko przypomniałem sobie początki tego osiedla i problemy z miejscami wypoczynku i zabawy. Zamiast huśtawek i zjeżdżalni mieliśmy wyprawy na teren zdziczałych działek opodal. Mój obiektyw z lat 70. XX (summcron-c mm40f:2.0) koresponduje więc doskonale z tematem dzisiejszego wpisu. Podoba mi się się nasycenie kolorów, charakterystyczne dla tych lat, przyjemne rozmycie tła (Bokeh). Połączenie nowoczesnej techniki z optyką sprzed lat daje całkiem niezłe efekty.


previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Alternatywy

Wizja zakupu kolejnych obiektywów Leica może przyprawić o zawrót głowy. Nie przeczę, że są to jedne z najlepszych szkieł na świecie i – co w moim przypadku jest ważne – swymi rozmiarami / wagą nie sprawiają kłopotów w transporcie. Zacząłem się jednak zastanawiać, czy na zdjęciu chcę widzieć (o ile rzeczywiście widzę) jeszcze więcej szczegółów. Czasami warto z nich zrezygnować, rozmyć część zdjęcia. Postanowiłem rozejrzeć się za starszymi modelami, poszukać szkieł innych firm wyprodukowanych z myślą o mocowaniu Leica (m39). Oferta jest tu także ciekawa, choć nie wszystkie szkła są dostępne w dobrym stanie.

Historyczne szkła

Jeszcze niewiele wiem o szkłach historycznych Leica (dzięki jednemu mocowaniu można pod współczesny korpus podpiąć obiektywy z lat 50., a po dodaniu przejściówki nawet starsze!). Do korpusu M240 podpiąłem obiektyw z lat 70. XX wieku, summicron-c. Produkowano go z myślą o „odchudzonej” wersji flagowej Leica M, Leica cl (wbrew różnym opiniom body jest solidnie zrobione, aparat posiada wbudowany światłomierz, problemy z baterią też można ostatecznie rozwiązać). W zbiorach posiadam jeszcze jeden obiektyw do tego typu aparatu (zdjęcia przy innej okazji).

Znalezienie w internecie alternatyw do obiektywów Leica nie jest łatwe. W przeszłości oferowały je japońskie i … radzieckie firmy. Nadal poluję na jasny obiektyw wyprodukowany przez Nippon Kogaku (późniejszy NIKON), obiektyw CANON i Zorka są w drodze.

Na co zwracać uwagę

Kupujący dzisiaj ma możliwość przy zakupie obiektywów zapoznania się ze zdjęciami i opisem. Do wyboru ma propozycje z całego świata. Nie jest to jednak wystarczająca informacja. Coraz częściej na międzynarodowych forach grasują różni oszuści. Proponują markowy sprzęt po znacznie zaniżonych cenach. Duże platformy starają się temu przeciwdziałać. Między innymi jedną z takich możliwości jest płatność przez paypal (do tego problemu wrócę przy innej okazji). Warto też nawiązać kontakt ze sprzedawcą. Jeśli tego nie uczynił w ofercie, poprosić o przesłanie numerów fabrycznych, dodatkowe zdjęcia. Są cztery elementy, na które warto zwrócić uwagę (niech specjaliści uzupełnią ten wykaz): stan szkieł (rysy na przedniej i / czy tylnej soczewce, ślady czyszczenia), obecność grzyba, zamglenie soczewek oraz ślady oleju na listkach przesłony. Warto też zapytać o stronę mechaniczną obiektywu. Czy pierścienie przesłony i ostrzenia działają płynnie, i zgodnie z przeznaczeniem.

Wpływ na jakość zdjęcia

Chętnie poznam zdanie innych. Jak wcześniej wymienione elementy wpływają na jakość zdjęcia? Czy jest sens po zakupie oddać obiektyw do warsztatu i usunąć usterki? Należy mieć na uwadze, że mamy do czynienia z historycznymi obiektywami, które były tworzone z wykorzystaniem ówczesnych możliwości. Dzisiaj posiadają wprawdzie różne niedomagania, może to być jednak zaletą, nasze zdjęcia na pewno będą nieco inne.

Osiedle z przeszkodami

W galerii zdjęć zamieściłem krótkie migawki z wczorajszego spaceru. Byłem świadkiem budowy nowego placu zabaw. W jego bliskim sąsiedztwie znajduje się mural kibiców wrocławskiej drużyny piłkarskiej, który powinien być szerzej przedyskutowany.

Nie jest to temat nowy. Wymaga zajęcia stanowiska. Zastanawiam się, czy umieszczenie tego muralu w przestrzeni publicznej ze słowami zachęcającymi do agresji / nietolerancji wymagało zezwolenia (kogo? właściciela kiosku? władz osiedla? miasta?).

Chętnie poznałbym argumentację za umieszczeniem takich obiektów w pobliżu placu zabaw dzieci / młodzieży. A ten ostatni zapowiada się wspaniale. Jako weteran trzepaków, które zresztą pojawiły się dopiero jakiś czas po zamieszkaniu przez nas w dziesięciopiętrowcu, potrafię docenić imponującą pajęczynę do spinaczek, która jest właśnie montowana.