Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • Artystyczna wizja

    Artystyczna wizja

    Fotografia wpływa na nas w sposób bezpośredni, narzuca postrzeganie otoczenia, zaszczepia na zawsze pewne obrazy. Mimo upływu lat i zmian technologicznych, medium to nadal cieszy się wielkim zainteresowaniem, fascynuje i ciągle inspiruje różne działania artystyczne. W 2005 roku w Gdańsku w sąsiedztwie historycznego budynku Poczty Polskiej zrealizowano ciekawą instalację artystyczną. Jej autorami byli Dagna Anna Zielińska i Wojciech Narloch, a punktem wyjścia historyczne zdjęcie, jedno z przedstawień ikonicznych początku II wojny światowej.

    (więcej…)

  • Pierwszorzędny adres

    Pierwszorzędny adres

    Posiedzenia rad naukowych niosą z sobą kilka efektów. Przede wszystkim dokładnie można poinformować się o działalności wybranych instytucji naukowych, zajrzeć niejako za kulisy i zyskać doskonały materiał do porównań z sytuacją w Polsce. Po drugie można poznać nowe, ciekawe osoby, sprowadzone przez gospodarza w podobnym jak my celu. Wreszcie zyskuje się dobrą okazję do gruntowanego poznania różnych zbiorów odwiedzanej placówki. W Instytucie Herdera w Marburgu, w którego radzie naukowej zasiadam, znajduję za każdym razem nowe rzeczy. Tym razem zainteresowały mnie  zbiory fotograficzne Instytutu. Mogłem obejrzeć album ze zdjęciami oficera Wehrmachtu, Hansa Friedricha Huebnera, wykonanymi podczas kampanii wrześniowej 1939 r. Do albumu dołączył fragmenty relacji żołnierzy ze swej jednostki oraz listy. To jeden z wielu cennych nabytków Instytutu w ostatnich latach.

    (więcej…)

  • Muzeum Fotografii w Krakowie

    Muzeum Fotografii w Krakowie

    Osoby pasjonujące się fotografią, zwykle interesują się nie tylko informacjami o technicznej stronie wykonywania zdjęć. Oglądając prace innych fotografów, szukają inspiracji, podglądając ujęcia i techniki, zastanawiają się nad osobistą optyką wybitnych twórców, jak i swoją własną. Można to czynić na różne sposoby. Wystarczy odtworzyć w internecie stronę z nazwiskiem znanego fotografa, sięgnąć po jedną z licznych publikacji na temat dziejów fotografii, czy zwiedzić któreś z muzeów historii fotografii. Jeśli tylko takowe jest w mieście, które odwiedzam, zawsze staram się do niego dotrzeć. Daje to możliwość spojrzenia na fotografie w szerszym kulturowym kontekście. Kartonik z obrazkiem nie jawi się jedynie jako banalny w naszych czasach przedmiot codziennego użytku, lecz zapis kultury, odbicie jej zaawansowania. Z takim nastawieniem przekroczyłem próg fotomontaże białostockiego fotografa, Piotra Sawickiego: ?Teatr czasu?.

    (więcej…)

  • Stadion a sprawa polska

    Stadion a sprawa polska

    Po raz kolejny mural o żołnierzach wyklętych firmowany przez WKS Śląsk ze skrzyżowania ulic Kościuszki i Kołłątaja we Wrocławiu został ?zaatakowany? pędzlem i kolorową farbą. Sprawca, oczywiście nieznany, dołożył tym razem tęczę i serduszka, które weszły niejako w ideowy spór z mundurem, marsowymi minami i karabinami bohaterów. Długo to nie trwało, bo już nazajutrz przedstawiciel twórców tego naściennego dzieła przystąpił do odtwarzania jego pierwotnego wyglądu. Uwieczniłem ten moment na fotografii, a w domu zacząłem przeglądać internet na temat zainteresowań historycznych kibiców sportowych z naszego miasta. Wszak taki mural (pozostawmy na boku jego estetyczną formę i poziom artystyczny co najmniej dyskusyjny) to niewątpliwie ich efekt. Jest też rzucającym się w oczy komunikatem o posiadaniu własnej narracji o przeszłości.

    Wpis rozpocznę od cytatu, który znalazłem na portalu kibiców WKS Śląsk (zachowałem pisownię oryginalną).

    (?) My (?) trwamy na straży polskości i przekazujemy dalej kolejnym pokoleniom tak na trybunach, jak i ulicach Wrocławia oraz całego Dolnego Śląska patriotyzm oraz nasze zasady. To co w czasach pokolenia Kolumbów robiły szkoły kształcące elity II RP, które potem daniną krwi zapłaciły za wierność Ojczyźnie w czasie II wojny światowej, teraz robią stadiony, przekazując młodzieży wiedzę o Żołnierzach Wyklętych, partyzantach, żołnierzach wszystkich Polskich jednostek wojskowych na frontach różnych wojen, Kresach czy chociażby pokazując młodzieży co to jest społeczeństwo obywatelskie poprzez organizację zbiórek darów dla biednych, potrzebujących czy schronisk dla zwierząt.

    Powodem napisania tych słów, jak dowiadujemy się z artykułu ?Wrocław Stolicą Polskości!?, była polemika z filmikiem wyprodukowanym przez Centrum Postaw Rasistowskich, który pokazywał Wrocław i kibiców miejscowej drużyny piłkarskiej jako nietolerancyjnych i ksenofobicznych. Na marginesie warto dodać, że filmik ten wywołał także sprzeciw władz naszego miasta. Niewątpliwie bowiem psuł mu tzw. wizerunek. Muszę przyznać, że dotychczas traktowałem kibiców jako osoby wspierające ukochaną drużynę, kultywujące jej historię, pamięć o wybitnych graczach i sukcesach czy frustrujące się jej porażkami. Wiązało się nierzadko z fanatycznym uwielbieniem, niechęcią lub wrogością do kibiców innej drużyny, czemu wyraz dawano w rozmaitych brutalnych zajściach. A tu proszę, misja narodowa i poczucie bycia spadkobiercą i kontynuatorem przedwojennych kuźni elit (zamiast prestiżowych szkół stadiony?). Czy to oznacza koniec plemiennych/drużynowych bitew, którym chętnie oddawała się część kibicowskiej ferajny? Takie zjednoczenie narodowe ponad stadionami, podziałami?

    Na stronie kibiców WKS Śląsk znajduje się zakładka ?sekcja patriotyczna?. Warta jest lektury. To już nie rodzina, szkoła, rozmaite stowarzyszenia czy Kościół wspierają i rozwijają działania patriotyczne, lecz mają to robić trybuny stadionów. Na nich mieszka bowiem obecnie prawdziwy patriotyzm. Zatem kto kibic ten patriota, a kto nie-kibic ten?? Na problem można spojrzeć także z innej strony. Czy wspomniane wcześniej tradycyjne instytucje nie zawiodły? Czy proponowany przez nie przekaz nie był przekonujący? Był niezrozumiały, nie spełniał potrzeb tej części młodych ludzi? A może do nich w ogóle nie docierał? Czym wytłumaczyć połączenie rywalizacji sportowej z postawą patriotyczną, a raczej szowinistyczną? Czy jest samodowartościowaniem się tej grupy (to my jesteśmy prawdziwą elitą)? Czy to jest specyfika tylko wrocławska, polska? Podobne przejawy tworzenia wspólnoty widoczne są także w Europie. Nie znalazłem jednak żadnych analiz tego zjawiska.

  • Czy media nie mają innych zmartwień?

    Czy media nie mają innych zmartwień?

    Pytanie to postawiła posłanka CDU, Erika Steinbach tuż przed telewizyjnym reportażem, którego tematem było zdjęcie podane przez nią kilka tygodni temu na twitterze. Zdradziła przy tym poirytowanie obrotem sprawy, którego całkiem nie przewidziała. Z satyrycznego w jej opinii komentarza zrobiła się bowiem niezła awantura. Dziennikarz Fiete Stegers sprawdził, skąd pochodziło owo zdjęcie. Dotarł do jego autorów, nawiązał również kontakt z kierowniczką sierocińca w Indiach, w którym fotografię wykonano. Wyniki dziennikarskiego śledztwa wiele mówią o manipulacjach i intrumentalizacjach, jakich obecnie z łatwością można dokonywać dzięki możliwościom technicznym oferowanym przez każdy smartphon.

    (więcej…)

  • Jeden dzień

    Jeden dzień

    Odpoczywam nieco od bieżących spraw, także politycznych. W drodze nie mam dostępu do internetu. Z początku czuję się z tym trochę dziwnie, ale przecież wreszcie mogę poświęcić się zaległym lekturom lub po prostu obserwować otoczenie za szybą pociągu. Postanowiłem też zrealizować mały projekt fotograficzny. Cały dzień robiłem zdjęcia. Powstał obrazowy zapis, dokumentujący różne jego momenty. Wybrałem czarno-białą konwencję.Przekonują mnie przede wszystkim walory estetyczne tej techniki. Po raz pierwszy też w taki sposób wykorzystałem mój telefon i aplikację CameraNoir.

    2016-01-25_jeden_dzien (4 von 23)

    Wczoraj wieczorem przyjechałem do Berlina. Nie było już czasu nawet na krótki spacer po mieście, poza tym pogoda nie dopisała. Padał ulewny deszcz. Było nieprzyjemnie. Zjadłem kolację z przyjaciółmi we włoskiej restauracji na Mexiko Platz (lokal wart polecenia). Dzisiaj pogoda postanowiła się nie zmieniać. Auto zostawiłem w Berlinie, do Kassel pojechałem pociągiem, by wziąć udział w posiedzeniu założycielskim rady naukowej Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge.

    2016-01-25_jeden_dzien (6 von 23)

    W czasie śniadania w hotelu przyszedł mi na myśl mały projekt fotograficzny, który postanowiłem konsekwentnie zrealizować (a jednak trochę się już nudziłem?). Chciałem choć na chwilę odpocząć od bieżących spraw. Nie było to takie proste, np. dzisiejsza ?FAZ? pełna jest ciekawych tekstów o sprawach europejskich, ale Polska wymieniana jest już tylko na marginesie. Z artykułu Bertholda Kohlera pt. Co możemy stracićwynotowałem sobie jeden fragment. Zaskoczyła mnie skłonność dziennikarza liczącego się w Niemczech tytułu do szybkiego formułowania generalizujących ocen.

    We wschodnich krajach członkowskich toruje sobie drogę nacjonalizm, który porównuje członkostwo w UE z utratą suwerenności w okresie funkcjonowania ?doktryny Breżniewa?. Nawet powrót agresywności ze strony Rosji nie skłania państw takich, jak Węgry czy Polska do tego, by szukać sojuszu z Berlinem. 25 lat wolności i niezliczone miliardy, których znacząca część pochodziła z Niemiec, nie wystarczają, by wytworzyć poczucie wspólnoty i gotowość do kompromisu, bez których twór taki, jak UE nie może działać.

    Widać wyraźnie, że myślenie w kategoriach paternalistycznych, jest silnie zakorzenione. Obecne wydarzenia z ledwo dwóch miesięcy już stają się przyczyną przekreślania całego dorobku Polski i jej dotychczasowego wkładu w rozwój Europy. To powinno nas niepokoić, ale pohukiwanie pod adresem Brukseli, Berlina, cyklistów, unijnych urzędników i odrzucanie z góry wszelkich zarzutów i uwag krytycznych tylko taką niechętną narrację będzie wzmacniać.

    2016-01-25_jeden_dzien (9 von 23)

    Lektura takich artykułów bynajmniej nie przekonuje, że głos premier B. Szydło został uznany za wiarygodny, a Europa zajmie się wreszcie swymi prawdziwie pilnymi, w ocenie Warszawy, problemami. Może gdyby pojawiły się z naszej strony rzeczowe propozycje, co z tymi problemami zrobić (przynajmniej z częścią z nich), nie bylibyśmy traktowani jedynie jak krnąbrny beneficjent unijnej pomocy, który niewiele do europejskiej rzeczywistości wnosi.

    2016-01-25_jeden_dzien (10 von 23)

    Nie chciałem jednak, by polityka zdominowała ten dzień. Postanowiłem więc zrealizować mały projekt fotograficzny. Tym razem wykorzystałem do tego mój telefon i jedną z aplikacji, którą ostatnio zakupiłem. Świadomie postanowiłem robić zdjęcia czarno-białe. Specjaliści są podzieleni. Niektórzy proponują, by robić zdjęcia w kolorze, a dopiero później zmieniać je na czarno-białe. Moja aplikacja umożliwia wykonywanie od razu zdjęć czarno-białych. Nie zmieniłem formatu, zostawiłem tradycyjny. W przyszłości będę chciał wypróbować format 1:1. Podzielam opinie, że robienie zdjęć czarno-białych zmusza do patrzenia w inny sposób.

    2016-01-25_jeden_dzien (18 von 23)

    Wybrane efekty moich dzisiejszych bojów z obiektywem w wersji smart prezentuję w tym wpisie, pozostałe zdjęcia zamieściłem na  flickrze.

    2016-01-25_jeden_dzien (23 von 23)

     

  • Ołowiane żołnierzyki

    Ołowiane żołnierzyki

    Czekając na montaż wystawy o zjednoczeniu Niemiec, którą można w pełnej krasie oglądać przed Gmachem Głównym UWr., zwróciłem uwagę na witrynę antykwariatu ?Pod Szermierzem?. Wiele się zmieniło w tym niegdyś ważnym dla mnie miejscu. Za oknem wystawowym brak książek. Jest za to miniwystawa o I wojnie światowej. Zamierzam dowiedzieć się czegoś więcej o tym małym projekcie.

    2015-10-06_szermierz (1 von 1)

    Kto z nas nie zachodził do antykwariatu ?Pod Szermierzem?? Centralnie położony, witryna wyładowana publikacjami. Wystawiane tam książki przyciągały niejednego z nas. Moje pierwsze wspomnienia związane z tym antykwariatem sięgają liceum. Samodzielnie dbając o kieszonkowe, odwiedzałem skupy makulatury i nabywałem za grosze oddawane tam niemieckie książki. Było ich całkiem sporo. Następnie po dobrej cenie odsprzedawałem je w antykwariatach. ?Pod szermierzem? miałem swoje układy, książki udawało się szybko i korzystnie sprzedać.

    Mijały lata. Więcej kupowałem książek niż ich sprzedawałem. Od wielu już lat nie sprzedaję już żadnej. Może to znak czasu. Także sposób zakupów się zmienił. Coraz więcej ofert znajduję w internecie. Można tam było porównać ceny, wybrać odpowiedni egzemplarz. Wygodnie, szybko, ale jakoś mimo wszystko bezosobowo. Bez zapachu starych książek, bez pogawędek z antykwariuszem, bez radości płynącej z trzymania pod pachą upolowanego niespodziewanie tomu?

    2015-10-06_antykwarnia (1 von 1)

    Kilka dni temu zwróciłem uwagę na witrynę antykwariatu ?Pod Szermierzem?, a raczej byłego antykwariatu o tej wdzięcznej i jak najbardziej lokalnej nazwie. Antykwariat zmienił nazwę. Czy na lepszą, trudno powiedzieć. W witrynie nie znalazłem już żadnych książek, lecz miniwystawę poświęconą I wojnie światowej. Zgromadzono na niej różne starocie. Od modeli samolotów, poprzez ołowiane żołnierzyki. Nad całością góruje piękny  Zeppelin. Można też znaleźć różne dokumenty, publikacje z okresu I wojnie czy medale. Całość jest bardzo interesująco wyeksponowana.

    2015-10-06_fotografki (1 von 1)

    Antykwariat był zamknięty, nie mogłem sprawdzić, jak się stary-nowy biznes ma. Spojrzenie w głąb pomieszczenia dodało mi jednak otuchy. Stały tam jeszcze regały wypełnione książkami. Widać, że nie tylko ja zwróciłem uwagę na witrynę, ?przyłapałem? także niemieckie turystki, które starały się ją uwiecznić na zdjęciu. No cóż, reklama dźwignią handlu. Obecne czasy wymagają więc od antykwariuszy różnych talentów, nie tylko miłości do książek i zdolności w wyszukiwaniu co cenniejszych egzemplarzy.

     

  • Mała czarna

    Mała czarna

    Sięgając po  tzw. produkty codziennego użytku, rzadko zastanawiamy się nad ich pochodzeniem. Choćby kawa. Wiemy, że to jeden z prezentów epoki kolonialnej, słyszeliśmy o jej gatunkach, powoli porzucamy zwykłe sypanie jej do szklanki i zalewanie wrzątkiem na rzecz espresso, macchiato itd. Naszą populację można z grubsza podzielić na smakoszy kawy lub herbaty.Czasem ktoś lubi i to, i to. Nie tak dawno w tych preferencjach odbijało się pochodzenie regionalne lub społeczne. W erze automatów do kawy w holach biur i saszetek z kawą rozpuszczalną do kupienia w kiosku Ruchu wszystko się jednak zlewa, a kawa już nie pachnie tak egzotycznie i tajemniczo jak przed laty. Warto więc ? oczywiście przy parującej ?małej czarnej? ? prześledzić szlak, który pokonuje zanim trafi na nasz stół. Zwłaszcza gdy w świat kawy wprowadza nas jeden z najbardziej znanych brazylijskich i równocześnie światowych fotografów, Sebastiao Salgado. W niemieckim wydawnictwie Knesebeck właśnie ukazał się katalog z jego pracami pt. ?Zapach marzeń. Podróż w świat kawy?. Można je oglądać w brazylijskim pawilonie na tegorocznej światowej wystawie EXPO w Mediolanie.

    (więcej…)

  • Croce swoim bohaterom

    Croce swoim bohaterom

    Nad brzegami jeziora Como, mimo skalistego charakteru, ulokowały się liczne miejscowości. Mniejsze lub większe, zwykle z tarasową zabudową, kolorowymi fasadami przecinają szaro-zielone stoki schodzące do wprost do wody. A w ich centrum kościół, ryneczek, kamienice z charakterystycznymi okiennicami, port lub przystań. W każdej miejscowości można też odnaleźć miejsce pamięci o poległych w czasie I wojny światowej. Zwykle też dodane są nazwiska żołnierzy, którzy zginęli w następnej wojnie. Napotkać też można, choć bardzo rzadko, przypadki upamiętnienia uczestników walk o zjednoczenie Włoch w drugiej połowie XIX wieku. Tak duża liczba pomników poświęconych I wojnie światowej jest oczywiście skutkiem masowości śmierci na froncie.

    (więcej…)

  • Fotograf w Menaggio

    Fotograf w Menaggio

    W centrum Menaggio otwarto małą wystawę plenerową z dawnymi widokami miasteczka. Moją uwagę zwróciło  jedno ze zdjęć. Widnieje na nim ulica, którą przechodzimy co dnia. Prowadzi od placu Garibaldiego do kościoła św. Stefana. Ciasno zabudowana, na parterze liczne sklepy, restauracje, galerie sztuki. Dzisiejsza ulica nie przypomina jednak tej dawnej, lokale zmieniły swych właścicieli i przeznaczenie, jest tłumniej i pewnie głośniej.

    (więcej…)