Zdjęcia palącej się katedry Notre Dame w Paryżu obiegły bardzo szybko cały świat. Znów byliśmy świadkami wielkiej niemocy. Na naszych oczach płonął zabytek klasy światowej. Jeszcze w ubiegłym tygodniu z fascynacją obserwowałem demontaż figur z dachu katedry, zrobiłem kilka zdjęć. Działania ekipy budowlanej obserwowano z dużą uwagą, komentowano je żywo. Ktoś w internecie zadał słuszne pytanie, jak to możliwe, że przez tyle stuleci katedra przetrwała nienaruszona, a w wieku zaawansowanej techniki, systemów ostrzegania i monitoringu nie byliśmy w stanie uprzedzić takich wydarzeń.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Przygnębienie

Z entuzjazmu dla długo oczekiwanego remontu katedry pozostała kupka popiołów. Przez kilka lat obserwowałem różne jego fazy. Długo nie można było zrobić zdjęć fasady, gdyż była skryta za rusztowaniami. Wydawało się to wtedy czymś naturalnym. Przejście do następnego etapu i poprzedzenie go demontażem figur z dużym zainteresowaniem obserwowałem w ubiegły piątek, podobnie jak wielu paryżan i turystów. Komentowano żywo wysiłki techników. Zrobiłem kilka zdjęć, chciałem oddać atmosferę tego zainteresowania.

Hotel Lambert

W 2013 r. doszło do zwarcia instalacji elektrycznej i pożaru w czasie remontu Hotelu Lambert w Paryżu (o tym wydarzeniu pisałem wcześniej). Tylko dzięki sprawnej akcji strażaków udało się uniknąć najgorszego. Mimo poważnych zniszczeń postanowiono odbudować ten zabytek w jego pierwotnym kształcie. Toteż po krótkim postoju w pobliżu katedry (z wejścia zrezygnowałem, widząc długi ogonek oczekujących…) udałem się na Wyspę św. Ludwika. Chciałem się przekonać, jak dzisiaj wygląda ten ważny dla historii Polski / Europy zabytek. Po zniszczeniach sprzed lat nie było śladu, budowla prezentuje się niezwykle godnie. Szkoda, że nie można jej zwiedzać. Podobno w przyszłości przy wejściu ma zawisnąć tablica, która będzie informować o historii budynku.

Wyzwanie dla Europy

Pomijam głupawe komentarze w sieci, których nie warto przytaczać, a wyrażanie oburzenia nic nie daje. Natomiast zainteresowały mnie te, które odwoływały się do wspólnej tradycji europejskiej (wiek katedr). To bardzo ważny moment. Nawet jeśli o tożsamości europejskiej rozmawiamy w tak tragicznych okolicznościach, to jedno warto podkreślić. Idea europejska nie upadła, lecz jest wciąż żywa. Polega m. in. na poczuciu przynależności do wspólnej kultury, jej materialnego dziedzictwa również. Należy mieć nadzieję, że dyskusja o pożarze i jego skutkach będzie ważną lekcją. Przypomni jeden z kluczowych elementów tożsamości. Jest to tradycja judeo-chrześcijańska i dzieła, które wykonano ad maiorem dei gloriam. Do schedy tej niezależnie od kraju zamieszkania, stosunku do religii, mogą nawiązać wszyscy Europejczycy, w tym również – jak się w Polsce często podkreśla – zlaicyzowana i oświeceniowa Francja.