Jednym z elementów krajobrazu kulturowego Dolnego Śląska są pomniki niemieckich żołnierzy poległych podczas I wojny światowej. Po 1945 r. większość z nich, jako spuścizna poniemiecka kojarzona z najgorszymi historycznymi doświadczenia Polaków, została zniszczona, czasem tylko pozostawiona w opuszczeniu, ale bez celowej dewastacji. W niektórych przypadkach adoptowano je do nowych potrzeb upamiętniania, które wyrażali nowi mieszkańcy. Stawały się polskimi pomnikami wojennymi lub religijnymi. Dzisiaj ocalałe obiekty tego typu znajdują się w różnym stanie. Niektóre z nich doczekały się odnowienia. Zwykle już nie kojarzy się z nimi treści politycznych, a są traktowane jako historyczna pamiątka.

Można wskazać kilka typów pomników upamiętniających poległych podczas I wojny światowej. Trzeba uwzględnić różne kryteria. Jednym z nich może być wspólnota lokalna, instytucja lub konkretna rodzina, która sfinansowała pomnik. Często zdarzało się, Pan Jerzy z pewnością zaraz mnie poprawi, że zalecenia władz pobudzały aktywność społeczności lokalnych, początkowo zadowalających się np. tablicami w kościołach. Tworzono komitety, debatowano o finansach i miejscu wystawienia pomnika.

Większość pomników wystawiono w latach 20. XX wieku. Kryzys gospodarczy na przełomie lat 20. i 30. zahamował ten proces. Wiele miejscowości Dolnego Śląska miało w tym czasie inne zmartwienia. Pomniki fundowały osoby prywatne, społeczności lokalne, instytucje państwowe czy wspólnoty religijne. Umieszczano je w różnych miejscach. Najczęściej jednak na centralnych placach wielu miast i wsi. Często sąsiadowały z obiektami upamiętniającymi poległych z wcześniejszych niemieckich kampanii. Stawiano je na posesjach instytucji użyteczności publicznej (np. w budynku głównym Uniwersytetu Wrocławskiego), kościołach i cmentarzach.

Po 1945 r. wraz z usunięciem starych mieszkańców pomniki poległych stały się bezpańskie. Spotkał je podobny los do innych zabytków, jak pomników, tzw. mienia poniemieckiego. Albo je niszczono, albo usuwano chociaż napisy. Symbole kojarzone z niemieckim militaryzmem: krzyże żelazne, żołnierskie hełmy, miecze usuwano szczególnie zapamiętale. Kamień z pomników wykorzystywano do budowy innych obiektów, ale zdarzało się że wrzucano do stawu lub w przysłowiowe krzaki. Te, które przetrwały, przez dekady pozbawione opieki, niszczały. Wyjątkiem były niektóre obiekty na cmentarzach i w kościołach. Te zachowały się w najlepszym stanie.

Po 1989 roku wraz z częstymi przyjazdami byłych mieszkańców pojawiły się inicjatywy uratowania niektórych pomników, które zaczęto już uznawać za zabytki. Zaczęto je odnawiać, wyciągać z owych haszczy, dodawać tabliczki informacyjne w kilku językach. W niektórych przypadkach – pomniki na Opolszczyźnie – przy tej okazji wybuchały gorące spory. Pojawiły się bowiem dążenia do upamiętnienia także poległych w niemieckiej armii w czasie II wojny światowej. Nieraz przecież nadal w tej miejscowości żyli ich krewni… Na Dolnym Śląsku, niemal zupełnie zasiedlonym przez ludność napływową, takich sporów na ogół nie było. Pomniki poległych traktowane są jako zabytek historyczny, lokalna ciekawostka.

Wybór różnych typów zamieściłem w zakładce pomniki. Być może z biegiem czasu dojdą kolejne. Niezależnie od stosunku do tych pozostałości historycznych, który związany jest z relacjami polsko-niemieckimi, są one także świadectwem krwawych strat, ogromnej hekatomby żołnierzy, z których wielu nie miało nawet mogiły. To zapewne było przede wszystkim ważne dla ich rodzin, chcących mieć miejsce pamięci o synach i mężach. Jednak poległych, im poświęcone pomniki, kultywowane wokół nich formy pamięci niemal natychmiast upolityczniono i traktowano instrumentalnie aż do nowej wojny. To także możemy potraktować jako pewną historyczną lekcję. Pomniki te mogą być więc ciekawym punktem wyjścia do zajęć szkolnych, do dyskusji o wojnach, ich kosztach i skutkach, o upamiętnianiu ofiar i związanych z tym motywacjach społecznych i politycznych.