Tag: 35mm

  • Górski oddech

    Górski oddech

    Te wakacje były zwariowane pod wieloma względami. W końcu we włoskich Alpach poszukałem chwili spokoju i wytchnienia. Nie zawiodłem się, choć po kilkumiesięcznej przerwie w ćwiczeniach, kondycja fizyczna nieco spadła. W planach było kilka wypraw w wyższe partie gór. Udało się zrealizować dwa cele, trzeci z powodu złej pogody musieliśmy przełożyć na następny rok.

    Szlaki są świetnie oznakowane, utrzymywane w bardzo dobrym stanie. Tłumów na nich powyżej stacji kolejek właściwie nie ma, choć to bardzo znana część Tyrolu Południowego. Kogo interesują tylko panoramiczne widoki, po opuszczeniu gondoli zasiada od razu na tarasie kawiarni czy restauracji. Zwolennicy wspinania się dalej na własnych nogach, mogą skupić się na utrzymaniu rytmu oddechu i spokojnym podziwianiu piękna szczytów.

    Pospolite zwierzęta gospodarskie jak krowy, konie czy kozy na wysokości ponad 2 tys. mnpm prezentowały się jakoś szlachetniej, cieszyły się swobodą przemierzania hal, nieznaną ich pobratymcom z zagród i obór. Pełne były godności i cierpliwości dla podekscytowanych spotkaniem z nimi ludzi z dalekich nizin. Schroniska z dobrą kawą i solidnymi daniami w całkiem akceptowalnej cenie czekały na wędrujących w pobliżu szczytów i na skrzyżowaniach szlaków.

    Schodząc, zatrzymywaliśmy się przy drewnianych krzyżach, charakterystycznych dla tych okolic. Niektóre z nich pełniły funkcję lokalnych miejsc pamięci, czego historyk, nawet na wakacjach, nie mógł nie przeanalizować…

    Tym razem zabrałem dwa aparaty analogowe i jeden film (Ilford4p). Zdjęcia robiłem obiektywami stałoogniskowymi 28 i 35mm. Zleciłem wywołanie, nie miałem na to wolnego czasu. Edycję zdjęć ograniczyłem do minimum. W sumie zużyłem 8 rolek filmu, w następnych wpisach opublikuję zdjęcia z innych miejsc.

  • Lato w Gdańsku…

    Lato w Gdańsku…

    Krótki, ale z wrażeniami, pobyt w Gdańsku. Może nienajlepsza pora na wizytę. Tłumy turystów… Odwiedziliśmy jednak nasze stałe miejsca, zajrzeliśmy do ulubionych gotyckich kościołów. Poszliśmy też na wystawę, która wywołała takie zainteresowanie. Zwiedzający uważnie czytali plansze, oglądali w skupieniu prezentowane dokumenty i zdjęcia. Może przy okazji napiszę coś więcej o tej ważnej ekspozycji. Czekam na katalog…

    Zdjęcia wykonałem obiektywem stałoogniskowym, edycję ograniczyłem do minimum.

  • W Berlinie odsłonięto tymczasowy pomnik

    W Berlinie odsłonięto tymczasowy pomnik

    Po głównych uroczystościach w Berlinie związanych z odsłonięciem tymczasowego pomnika udałem się w to miejsce raz jeszcze. Miejsce opustoszało. Od czasu do czasu pojawiali się zainteresowani przechodnie, przystawali, czytali informacje na tablicach. Niektóre osoby siadały na ławce i zamyślone oddawały się kontemplacji miejsca. Tymczasowy pomnik znajduje się w otoczeniu roślinności, wyznaczono przejście, posadzono żywopłot i jabłoń. Szerzej o tymczasowym pomniku napisałem na blogu z historią.

    Zdjęcia zrobiłem tradycyjnie obiektywem staroogniskowym 35 mm.

  • Mała czarna… (Un caffè nero…)

    Mała czarna… (Un caffè nero…)

    Versione italiana sotto

    Po kilku latach przerwy przygotowałem nowy fotobook. Gdzie szukać inspiracji, jak nie we Włoszech… Ostatni pobyt w Rzymie urozmaicały regularne wizyty w kultowej kawiarni w pobliżu Panteonu, Caffe Tazza d’Oro. Nie tylko się tam serwuje różne rodzaje kawy, ale i wypala ziarna i sprzedaje firmowe mieszanki. W lokalu zawsze jest tłum miłośników „małych czarnych” w różnych odmianach.

    Z degustowania i obserwowania powstał reportaż zdjęciowy, który teraz udostępniam z krótkim wstępem. Przygotowałem wersję polską i włoską. By plik nie był zbyt ciężki, zmniejszyłem go, niestety, nieco kosztem jakości zdjęć.

    W tłumaczeniu na włoski pomógł mi mój przyjaciel, prof. Luigi Cajani, miłośnik dobrej kuchni i oczywiści kawy.

    Zapraszam do czytania i komentowania.

    Polska wersja

    Włoska wersja

    Dopo una pausa di diversi anni, ho preparato un nuovo libro fotografico. Dove cercare l’ispirazione se non in Italia… Un recente soggiorno a Roma è stato costellato da visite regolari all’iconico caffè vicino al Pantheon, il Caffe Tazza d’Oro. Non solo servono una varietà di caffè, ma tostano anche i chicchi e vendono le miscele dell’azienda. Il locale è sempre affollato di amanti del caffè in diverse varietà.

    La degustazione e l’osservazione hanno dato vita a un reportage fotografico, che ora metto a disposizione con una breve introduzione. Ho preparato una versione polacca e una italiana. Per non appesantire troppo il file, l’ho ridotto, purtroppo a scapito della qualità delle foto.

    Il mio amico Prof. Luigi Cajani, amante della buona cucina e, naturalmente, del caffè, mi ha aiutato nella traduzione in italiano.

    Vi invito a leggere e commentare.

    Versione polacca

    Versione italiana

  • Świadkowie i pamięć

    Świadkowie i pamięć

    Uczestniczyłem w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Zorganizowano je z dużym rozmachem. Nie przemawiał żaden z polityków, głos zabrali jedynie świadkowie. Dzisiaj około 100letni byli więźniowie, w krótkich przemówieniach przywoływali tragiczne doświadczenia, ale za każdym razem wzywali, by ich ból i krzywdy nie poszły na marne. Można było odnieść wrażenie, że raz jeszcze, prawdopodobnie ostatni, zdobyli się na ogromny wysiłek dotarcia do współczesnych pokoleń. Także w imieniu tych, którzy nie przeżyli.

    W namiocie przygotowanym dla świadków i głównych gości pojawiło się wiele osób, które chciały zamienić choć kilka zdań z byłymi więźniami. Przez chwilę obserwowałem te sytuacje. Czasami jednego ze świadków słuchało kilka osób. Mieli przed sobą smartfony, słuchali, nagrywali i fotografowali.

    Czy przekaz świadków dotarł? Czy wysiłek się opłacił? Jak w przyszłości będą wyglądać obchody bez udziału ocalonych? Jak w ogóle opowiadać o holokauście i doświadczeniach nie-żydowskich ofiar? Mam wrażenie, że mamy świadomość przemijania, ale nadal za mało uwagi poświęcamy słowom żyjących jeszcze ofiar nazizmu czy komunizmu.

    Za chwilę tylko od nas będzie zależeć, co z ich przesłaniem zrobimy, czy ich cierpienie, wbrew powtarzanym przez dekady deklaracjom, nie okaże się daremne.

  • Wystawa „Małe Essen” zatacza koło…

    Wystawa „Małe Essen” zatacza koło…

    Wczoraj w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach otworzyłem wystawę fotograficzną „Małe Essen” (po Ravensbrück i Krzyżowej). W wydarzeniu uczestniczyło wielu mieszkańców naszych okolic. Gospodynią wydarzenia była p. dyr. Centrum, Dorota Miś. Obecny był również burmistrz Jelcza-Laskowic, p. Piotr Stajszyczyk.

    Po otwarciu odbyła się dyskusja, którą poprowadził red. Jerzy Kamiński z portalu „TuOława”. Spotkanie było dla mnie okazją do wielu ciekawych rozmów.Byłem miło zaskoczony dużą frekwencją i licznymi pytaniami. Bardzo się cieszę z udziału w wernisażu nauczycieli historii. Widać, że temat drugiej wojny światowej jest ciągle żywy. Użycie fotografii do zwrócenia uwagi na sprawy lokalne czy regionalne sprawdziło się przy tym po raz kolejny (wystawę prezentowałem już w miejscu pamięci i muzeum KL Ravensbrück i w siedzibie Fundacji Krzyżowa).

    Wkrótce ekspozycja trafi do jednej ze szkół w naszej gminie. Szczegółowe sprawozdanie ukazało się już na portalu „TuOława”.

  • Miłoszycki las w styczniu

    Miłoszycki las w styczniu

    Może to przedwczesna konstatacja, zapowiada się jednak, że zima znów nas ominie. Mamy początek stycznia, jest wprawdzie lekki mróz, ale zapowiadanych śnieżnych opadów na razie nie widać. Las pozbawiony białej pokrywy wygląda raczej listopadowo niż styczniowo.

    Za to można w nim do woli oddychać świeżym powietrzem (podczas marszu przez obrzeża naszej wsi smog wręcz wisiał nad domami). Spacer wśród drzew po godzinach siedzenia przed komputerem jest wielką przyjemnością. Zaległości jak zwykle dużo, tylko część udało się nadrobić podczas przerwy świątecznej, inne sprawy są nadal w trakcie załatwiania…

    Amatorów niespiesznej wędrówki po naszym lesie nie było tego dnia za wielu. Panował spokój i cisza.

    Zdjęcia robię dalej w czerni i bieli, na razie zresztą mało jest kolorów do uchwycenia… Fotografie wykonałem obiektywem stałoogniskowym 35mm na otwartej przysłonie.

  • Dom Kargera

    Dom Kargera

    O niemieckim poecie i redaktorze popularnego kalendarza regionalnego „Guda Obend” pisałem na blogu z historią. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć domu rodzinnego twórcy w Wyszkach koło Bystrzycy Kłodzkiej.

  • Tradycyjny świąteczny spacer…

    Tradycyjny świąteczny spacer…

    Pogoda dzisiaj dopisała. Wprawdzie był mały mróz, jednak od rana świeciło piękne słońce. Po szarych ostatnich dniach była to przyjemna i oczekiwana zmiana. Świat nagle pojawił się w pięknych, choć przytłumionych kolorach. Drzewa i budynki rzucały długie cienie. Zmęczeni świątecznym biesiadowaniem z radością ruszyliśmy na spacer. Trasę znamy doskonale od lat. Mamy swoje ulubione miejsca. Kilka zdjęć z dzisiejszej wędrówki poniżej.

    Przy okazji kilka zdań o obróbce zdjęć. Nie zawsze mamy ze sobą komputer, możemy jednak skorzystać z ipada lub smartfona. Muszę przyznać, że kolejna aktualizacja oprogramowania mojego aparatu przyniosła znaczne udogodnienie (być może w innych aparatach funkcja ta jest już znana od dawna). Postanowiłem je sprawdzić. Do dyspozycji miałem ipada oraz Lightroom (wersja na urządzenia mobilne).

    Po zrobieniu zdjęć aparat bezprzewodowo połączyłem z ipadem za pomocą Bluetooth’a. Potrzebna jest do tego osobna aplikacja. Połączenie jest stabilne, zdjecia wgrywają się w oka mgnieniu. Następnie dokonałem ich wyboru i zedytowałem je w Lightroomie. Praca w tym programie nie stanowi większego problemu. Funkcje uruchamia się intuicyjnie. W zdjęciach poprawiłem jedynie kontrast, w nielicznych przypadkach geometrię. Do transportu gotowych zdjęć mam do wyboru format jpg lub raw. Ten pierwszy bardzo dobrze nadaje się do publikacji w internecie. Rawy wywołam przy innej okazji.

    Zdjęcia zrobiłem w czerni i bieli obiektywem stałoogniskowym 35mm.

  • Bystrzyca Kł. nocą…

    Bystrzyca Kł. nocą…

    Nie mogło zabraknąć kilka zdjęć z Bystrzycy Kł. Miasto jak co roku przygotowało się do świąt. Pojawiły się uliczne dekoracje, w oknach rozbłysły światła choinek. Rok temu padał o tej porze śnieg, teraz Bystrzyca powitała mnie jesienną pogodą. Miasto wydało się ciemniejsze i bardziej tajemnicze…

    Nie wiem, czy uda mi się zwiedzić wystawę o fotografach bystrzyckich, otwartą w bibliotece miejskiej. Zajrzałem tam tylko na chwilę przed świętami. Najwyraźniej zwiedzających już w tych dniach nie oczekiwano, bo część witryn zasłonięto.

    Zdjęcia zrobiłem w czerni i bieli obiektywem stałoogniskowym 35mm. Edycję ograniczyłem do minimum. Jak na dość trudne warunki pogodowe, fotografie wyszły całkiem nieźle…