Tag: LeicaM240

  • Zmiany w Retz

    Zmiany w Retz

    W drodze powrotnej z Wiednia zatrzymaliśmy się w Retz. Ostatni raz byliśmy tu przed dwoma laty. Przeszliśmy się po ulicach miasteczka, zajrzeliśmy do młyna na wzgórzu. Wszędzie zielono, to efekt obfitych opadów.

    Dużo się zmieniło. Wiele domów odnowiono, wyremontowano historyczny wiatrak, droga krzyżowa wkrótce będzie świecić dawnym blaskiem. Na budynku ratusza umieszczono tablicę upamiętniającą zamordowanych Żydów. O niej napiszę w osobnym wpisie.

    Wprawdzie zdjęcia robiłem dwoma obiektywami, wybrałem jednak tylko zdjęcia zrobione 100mm.

  • Łapanie kolorów i ostrości

    Łapanie kolorów i ostrości

    W następnych tygodniach będę miał do czynienia więcej z fotografią przedmiotów. By się do tego przygotować, postanowiłem użyć obiektywu 100mm. Udało mi się zakupić okazyjnie obiektyw (APO-Macro-Elmarit, 100mm, f:2.8) i nasadkę (Elpro). Ta ostatnia umożliwia odwzorowanie 1:1.
    O obiektywie, jego zaletach, pisał Jarosław Brzeziński. Odsyłam do tego artykułu. Pierwsze zdjęcia makro wyszły bardzo dobrze. Obiektyw połączyłem (za pomocą odpowiedniej przejściówki) z cyfrowym korpusem (LeicaM240). Pokażę je przy innej okazji.
    APO-Macro-Elmarit sprawdza się bardzo dobrze w fotografii krajobrazu i portretowej. Zabrałem go do Wiednia, zrobiłem kilka testowych zdjeć. Mój egzemplarz wyprodukowano RFN w 1988 roku (pierwszy rok produkcji). Mimo wieku sprawdził się świetnie. Zachwycił mnie zwłaszcza odwzorowaniem kolorów i ostrością na całej klatce.
    Z pewnością na stałe zagości w mojej torbie.

  • Krótki wypad do lasu

    Krótki wypad do lasu

    Rano, po rześkiej nocy, przywitało nas piękne słońce. Postanowiliśmy udać się przed śniadaniem na spacer do pobliskiego lasu. Zabrałem ze sobą dwa aparaty.

    Nadal probuję się zaprzyjaźnić ze 180mm. Robienie zdjęć z użyciem cyfrowego korpusu nie jest łatwe. Tym razem nie spoglądałem już na ekran aparatu, lecz szacowałem odległość.

    Co mnie przekonuje do tego obiektywu, to piękne oddanie kolorów. Są niezwykle żywe. Pewne braki w ostrości są kompensowane właśnie kolorem.

    W lesie byliśmy sami (wczesna pora). Piękna zieleń, promienie słońca przebijające się przez gałęzie.

    Naszą wędrówkę skończyliśmy przy rozłożystym dębie. Zdjęcia dębu zrobiłem już obiektywem 35mm.

  • Gorzanów uratowany

    Gorzanów uratowany

    Informacja o wstrzymaniu licytacji pałacu w Gorzanowie bardzo mnie ucieszyła. Niewiele jest miejsc na Ziemi Kłodzkiej, gdzie entuzjazm i determinacja jest bardziej widoczna niż tutaj. Zawsze kibicowałem (i nadal kibicuję) Fundacji Pałac Gorzanów i jej prezesowi, Markowi Haisigowi.

    Zajrzałem do archiwum zdjęć. Widzę, że muszę odwiedzić to miejsce raz jeszcze. Zdjęcia zrobiłem we wrześniu … 2020 r.

  • Kolorowy koncert

    Kolorowy koncert

    Po całym dniu siedzenia przed komputerem udział w koncercie artystów Stowarzyszenia Operetki Wrocławskiej w Jelczu-Laskowicach był miłą odmianą. Koncert odbył się w plenerze. W tle był pałac i … bus, który artystom posłużył jako garderoba i kulisy.

    Wziąłem ze sobą dwa aparaty. Bardzo dobrze sprawdził się obiektyw 35mm i 180mm. Mimo iż słońce kryło się już za chmurami, nie wpłynęło to na jakość fotografowania, wręcz przeciwnie: światło było jednolicie rozłożone.

    Muszę przyznać, że fotografowanie obiektywem 180mm nadal jest dla mnie wyzwaniem. To bardzo dobry obiektyw, pięknie oddaje kolory (edycję zamieszczonych zdjęć ograniczyłem do minimum). Jednak podłączony do dalmierza wymaga dużo uwagi.

    Trafienie z ostrością nie jest oczywiste, choć zabawa z nią sprawiła mi dużo przyjemności (15-20% zrobionych zdjęć odrzuciłem z powodu wyostrzenia przypadkowych elementów). Także zastosowanie ostrości strefowej nie zawsze się sprawdzało. Odczuwam ciągle dużą różnicę między obiektywem 35mm a 180mm, tym pierwszym fotografuję wszak na codzień.

    Niezależnie od pewnych trudności i błędów, z efektów jestem bardzo zadowolony.

  • „Małe Essen”

    „Małe Essen”

    Wznowiłem realizację projektu „Małe Essen”. Wkrótce zamieszczę dłuższy opis. Ostatnie dni były szarobure. Było ciemno, padał deszcz. Wczoraj w końcu zaświeciło słońce, dzisiaj rano zrobiłem kolejne zdjęcia do projektu.

    Robię je analogowo, posługując się aparatem średnioformatowym. Zdjęcia są czarno-białe. Oddają one moim zdaniem bardzo dobrze charakter miejsca oraz mój zamysł. Być może przed wakacjami podzielę się pierwszymi efektami. Jesienią chcę podsumować tą część projektu.

    Na dzisiejszą sesję wziąłem oczywiście statyw i światłomierz. Dobrze sprawdził się duży plecak. Zabrałam również aparat cyfrowy, dzięki czemu mogę tu zamieścić kilka migawek z Miłoszyc.

    Nie chcę się powtarzać. Rozmawiałem ostatnio na temat „małej ojczyzny” i odpowiedzialności za nią w podcaście #2historykow1mikrofon. Pozostawianie butelek po wódce na ławce przed pomnikiem uważam za przykład chamstwa, braku szacunku dla miejsca i przyrody.

    Nasze werbalne i publiczne upajanie się polskim patriotyzmem ostro kontrastuje z konkretnymi zachowaniami jakiejś części naszej wspólnoty i obojętnością kolejnej…

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem szerokokątnym 21mm (Super-Angulon-R, 21 mm, f:4) z 1970 r.

  • Nysa. Uzupełnienie

    Nysa. Uzupełnienie

    W czwartek byłem krótko w Nysie. Uzupełniłem brakujące zdjęcia. Być może niektóre z nich ukażą się w nowej monografii miasta.

    Początkowo chciałem zrobić zdjęcia dronem, pogoda jednak nie sprzyjała. Z powodu wiatru latanie dronem było ryzykowne. Miałem jednak ze sobą obiektyw do przetestowania. Tym razem z ogniskową 24 mm (szerzej na temat tego obiektywu pisałem pod koniec ubiegłego roku). Dotychczas używałem go do zdjęć krajobrazu. Teraz postanowiłem wykorzystać okazję i zrobić nim zdjęcia w mieście. Efekt zamieszczam poniżej.

    Nysa

    Podoba mi się odwzorowanie kolorów, zniekształcenia są do zaakceptowania. Ze zdjęciami pod słońce nie miałem większych problemów.

  • Starorzecze Odry

    Starorzecze Odry

    Pogoda w nowym roku nas nie rozpieszcza. Niskie, ponure chmury lub deszcz… Wreszcie jednak pojawiło słońce. Krótki spacer przed zmierzchem wzdłuż starorzecza Odry w Jelczu-Laskowicach. Feeria kolorów wokoło, przez chwilę wydawało się, jesteśmy pośrodku jakiegoś niedokończonego dzieła malarskiego… Przyroda z minuty na minutę dodawała kolejne pociągniecie pędzlem.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 24mm. Edycję ograniczyłem do minimum.

  • Kilka zdjęć najbliższej okolicy

    Kilka zdjęć najbliższej okolicy

    Może nie są to spektakularne zdjęcia. Ot, leśna droga, drzewa, pola. Jednak zrobiłem je nieprzypadkowo. Dzień był słoneczny, temperatura iście wiosenna, jak to często w grudniu, a na niebie chmury. Spacer do pobliskiego lasu był po kilku godzinach siedzenia przed komputerem zdrową i miłą odmianą. Tym razem ćwiczyłem różne ustawienia ostrości (zone focusing).

    Nadal używam obiektywu 24mm do Leiki R. Na moim cyfrowym body robię nim zdjęcia z pomocą przejściówki. Ustawienie ostrości przez wizjer nie wchodzi w rachubę, jedyną możliwością jest ekran. Nie do końca jednak byłem zadowolony z tej opcji.

    Jak się okazało po pierwszych próbach, zone focusing okazał się strzałem w dziesiątkę. Mój obiektyw posiada nadrukowaną na tubusie skalę głębi ostrości, która pozwala bez problemu sprawdzić jej zakres dla każdej z przysłon przy danej odległości ostrzenia.

    Z efektów jestem zadowolony, mam nadzieję, że czytelnicy bloga podzielą moje pozytywne wrażenia.

  • Leica Elmarit-R 2.8 / 24mm. Pierwsze wrażenia

    Leica Elmarit-R 2.8 / 24mm. Pierwsze wrażenia

    Miałem dziś okazję przetestować obiektyw szerokokątny Leica Elmarit-R 2.8/24mm. Dysponuję modelem z 1986 roku. Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Obiektyw zaskoczył mnie pięknym odwzorowaniem kolorów, brakiem zniekształceń typowych dla tego rodzaju obiektywów, bardzo dobrą ostrością na całym obszarze obrazka (nieznaczny spadek na rogach nie rzuca się w oczy). Jest solidnie zbudowany, waży, bagatela, prawie 500 gramów. Można go z powodzeniem wykorzystywać do fotografii krajobrazu i architektury.

    Kilka podstawowych danych

    Obiektyw Elmarit-R 2.8 / 24mm produkowano w latach 1974-2006. Wykonano ok. 20 tys. sztuk. Zaprojektowała go Minolta. Mój egzemplarz powstał w zakładach w Wetzlar. Posiada solidną budowę z metalu, pierścienie działają bez zarzutu, wydając charakterystyczny trzask. Osłona przeciwsłoneczna dobrze komponuję się z całością, również jest solidnie zbudowana. Obiektyw o długości 5 cm składa się z 9 elementów w 7 grupach, waży prawie 0,5 kg. Kąt widzenia to 84° (pełna klatka 35mm). Minimalna odległość ogniskowania to 30 cm.

    Wyszki / Bystrzyca Kłodzka

    Wrażenia

    Obiektyw podłączyłem do cyfrowego body (M240) za pomocą odpowiedniej przejściówki (w praktyce oznacza to ostrzenie manualne za pomocą ekranu). Aparat (body i obiektyw) dobrze leżą w ręku. Ustalenie ostroście nie sprawiało większego problemu (posiłkowałem się skalą odległości umieszczoną obiektywie). Fotografowałem głównie na otwartej przysłonie (maksymalne otwarcie to 2.8 mm). Pomimo ciężaru i pewnych niedogodności z ostrzeniem, fotografowanie za pomocą tego obiektywu sprawiło mi przyjemność. Na 37 zdjęć tylko dwa były nieostre.

    Efekty

    Pomimo swego wieku obiektyw sprawował się nieźle. Pięknie oddał kolory i ostrość na całym obrazku. W postprodukcji niewiele więc miałem do zrobienia. Spodobała mi się szczególnie ilość informacji na zdjęciu. Nie zauważyłem też zniekształceń częstych dla tego rodzaju obiektywów. Zrobię jeszcze zdjęcia architektury. Ciekaw jestem, jak w tym przypadku sprawdzi się obiektyw. Elmarit-R 2.8 / 24mm nie jest tanim obiektywem, ale różne modele można spotkać na platformach zakupowych.

    Ciekaw jestem Państwa wrażeń, komentarze mile widziane.

    Jeszcze raz podstawowe dane:

    Leica Elmarit-R 2.8 / 24mm

    Elementy optyczne: 9 elementów w 7 grupach

    Kąt widzenia: 84° (pełna klatka 35mm)

    Przysłona: 2.8 – 22

    Mocowania: Leica-R

    Waga: 420 gramów

    Długość: 48.5 mm

    Typ filtra: Leica Series 8

    Minimalna odległość ogniskowania: 30 cm