Internet na jej temat milczy, co obecnie jest dość rzadkim zjawiskiem. Dzisiaj w antykwariacie kupiłem odnaleziony szczęśliwym trafem katalog pt. „Światowa wystawa fotografii na temat: Czym jest człowiek?” (brak miejsca i roku wydania). Znalazł się w nim tekst niemieckiego pisarza i laureata Literackiej Nagrody Nobla, Heinricha Bölla (w tym roku obchodzimy setną rocznicę jego urodzin). Postanowiłem go przypomnieć i załączyć w całości do wpisu, bo wart jest lektury.

Pomysłodawcą międzynarodowej wystawy, którą zorganizowano w 1964 roku, był dr Karl Pawek, redaktor poczytnego niemieckiego czasopisma „Stern“. Wykorzystano prace 264 fotografów z 30 krajów. Powstawały one w różnym czasie, a do wystawy typowane były przez instytucje i organizacje zajmujące się fotografią. Wybrano 555 fotografii. Na postawione w tytule pytanie: Czym jest człowiek? fotografowie z całego świata odpowiedzieli w różny sposób. W ich pracach dostrzec można jednak wiodące motywy, przekraczające kontynenty, podziały narodowe czy religijne. Odnajdujemy takie tematy, jak dwoje ludzi, człowiek przeciwko człowiekowi, narodziny człowieka, ludzka masa.

Pawek świadomie zrezygnował z podpisywania zdjęć, by można było bez większych trudności pokazywać wystawę w różnych krajach. Jedynie ponumerowano je i opatrzono nazwiskiem fotografa. W katalogu zamieszczono kilka słów komentarza. Pośród zespołu fotografów znalazło się dwoje Polaków: Anna Chojnacka i Janusz Rydzewski.

Wstęp do katalogu, który ukazał się także po polsku, napisał Heinrich Böll. Ponieważ ten tekst jest nieznany, a nie stracił nic na wartości, postanowiłem go przedrukować. Böll przedstawił w nim swe poglądy na fotografię, interesowała go przede wszystkim prawda i fałsz w fotografii.


Heinrich Böll,

Humanitarna kamera,

w: Światowa wystawa fotografii na temat: Czym jest człowiek?, br i mw.

W fotografii bywają wielkie chwile. Wtedy kiedy kamera jest na miejscu, kiedy napotyka historyczny moment, kiedy podczas fotografowania pojedynczego losu zostaje do obrazu wciągnięty los ogólny, bez naruszenia tego pojedynczego. Tam, gdzie aparat fotograficzny jest zbyt natrętny, jego obiektyw staje się narzędziem subiektu, fotografa, który czyha, aby człowieka przyłapać, zdenuncjować, obnażyć – wówczas fotografia przekracza swoją estetyczną, a zarazem mozolną granicę. Kto podgląda przez dziurkę od klucza, ten oczywiście podpatrzy ludzkie ułomności.

Pomieszanie tabu z tajemnicą jest już od dawna znane. Tabu kryje w sobie magię, tajemnica zaś nie. Religia, miłość, sen nie są magiczne, a jedynie tajemnicze, prawie tak tajemnicze jak codzienność: jak ludzie wspólnie jedzą, ubierają się, zarabiają na chleb. Rodzina, zawód, przyjaźń. Te tajemnicze fotografia może tylko przybliżyć, jeśli w pojedynczym losie, nie naruszając go, będzie mogła uwidocznić ogólny. Bez wielkiego trudu można dociec prywatnych tajemnic i zdradzić je.Jest rzeczą pewną, że bez większych technicznych umiejętności i bez dużej zręczności moglibyśmy wmontować do konfesjonału mikrofon i uczestniczyć w przekazywaniu tajemnic, a nawet przesłać je dalej przy pomocy jakiegoś nadajnika. Nazwa słynnej audycji telewizyjnej „Uwaga, kamera“ jest tylko niewłaściwie w żart obróconym wariantem Orwellowskiego WIELKIEGO BRATA, przed którego okiem i uchem nic nie mogło się ukryć. Jeśli wiadomości, takim sposobem wyciągnięte lub podsłuchane, przekazywano szanownej publiczności, dowodzi to tylko, że kamera filmowa lub fotograficzna oraz taśma dźwiękowa są zdradzieckie i tego, że ich celem jest denuncjacja. Nie chodzi przecież ani o prawdę, ani też o „obiektywizm“, lecz o podstępne podpatrzenie ludzkich ułomności.

Moralność fotografii? Wydaje się ona śmieszna tam, gdzie pracuje obiektyw. Wielkie złudzenie fotografii polega na złudnym przedstawieniu „obiektywnej rzeczywistości“. Decydującą rolę spełnia przecież nie obiektyw, ale oko fotografującego, ponadto dokonany przez niego wybór, środki chemiczne, powiększenie, zmiejszenie i rodzaje papieru. Rzeczywistość uległa zatem różnym przeobrażeniom. Fotografie w albumach naszych ojców i dziadków były może uczciwsze; rozpoznawalne kulisy, sztuczność pozy i kompozycji był bardzo humanitarne, niż zdjęcie migawkowe. W wyrazie zdjęcia migawkowego kryją się dwa momenty gwałtu – skok migawki i jednoczesne złowienie obrazu. Jeśli technicznie doskonały aparat fotograficzny oddaje się czyjekolwiek ręce, wówczas Orwellowski WIELKI BRAT jest prawie wszędzie obecny. Wszędzie oczy: sztuczne, magiczne oczy, kontrolujące urządzenia ogrzewnicze, bramy garaży, produkcję i ruch na jezdni. Codziennie robi się i wykorzystuje fotografię za fotografiami, statycznie i niestatycznie. – Wielka wyprzedaż, którą prowadzi się za ryzyko ludzkiego oka i to w sensie podwójnym – na ryzyko jego zdolności patrzenia i jego humanitaryzmu! Wklejone do albumów, jako egzemplarze pamiątkowe, mogą po kilku latach wywołać wzruszenie takie uchwycone momenty, jak narodziny, ślub i śmierć.

Istnieją chwile, w których na fotografii odgadujemy sens krajobrazu, jego oddech: „poznajemy“ sportretowanego, względnie przed obiektywem stanął jakiś moment historyczny: dziecko w mundurze, kobiety, szukające na polu bitwy swych zmarłych: gdy płacz jest więcej, niż osobistym, jest płaczem ludzkości. Nie zdradza się tutaj tajemnic. Uwidoczniona została jedynie tajemniczość ludzkiej egzystencji. Gdy zawodowy nicpoń narusza obowiązujące obyczaje lub obowiązującą wstydliwość, nie jest to już sensacja i nie budzi ani zainteresowania, ani wzruszenia. Sensacyjny jest mały chłopiec chiński, pochylony z wielką powagą nad blaszaną puszką, z której wyjada swój ryż. Egzotyka ludzi polega przecież nie na różnicach narodowych, czy rasowych, ale na różnicach społecznych. Humanitarna kamera udowodni, że ludzie nie wszędzie są jednakowi, ale wszędzie są ludźmi, których proces uczłowieczenia dopiero teraz się rozpoczął.

Znaczenie tej wystawy mogłoby polegać na wzbudzeniu zainteresowania dla sposobów fotografowania. Czy należy chwytać, obnażać, denuncjować czy też aparat fotograficzny jest okiem WIELKIEGO BRATA, lub czy za obiektywem stoi człowiek, którego uczłowieczenie już się rozpoczęło, który szanuje tajemnice, gdy przystępuje do ujawnienia tego, co jest tajemnicze.

Wstęp H. Bölla do katalogu przedrukował tygodnik „DIE ZEIT“ (niemiecka wersja dostępna jest w internecie).

Ilustracje pochodzą z polskiej wersji katalogu.