Ten rok do swojej wyjątkowości, coraz dla nas boleśniejszej, dokłada coraz to nowe symptomy. Po raz pierwszy nie zapaliliśmy zniczy na rodzinnych grobach. Mieliśmy nadzieję, że zrobimy to w sobotę, by nie uniknąć tłumów 1 listopada. Nie udało się. Ale przecież pamięć naszych krewnych, przyjaciół, wszystkich osób dla nas ważnych uczcić można w różny sposób. Modlitwa czy chwila zadumy nie musi przecież odbywać się tylko przy ich mogiłach. Można także w swoim otoczeniu znaleźć inne miejsce.

Slider

W Warszawie pojawił się apel o składanie kwiatów i świateł pod licznymi tu pomnikami ku czci mieszkańców miasta poległych i pomordowanych podczas wojny. Doniczka chryzantem, kupiona na ulicznym straganie, jest także wsparciem dla handlowców, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji po nagle ogłoszonym zamknięciu cmentarzy.

Nasz miłoszycki cmentarz jest oczywiście także zamknięty. Na bramie znalazła się porządna wywieszka podpisana przez proboszcza i radę parafialną (kiedy udało się ją wykonać?) z informacją o „poleceniu Premiera Polski”, które należy – jak to ujęto – „uszanować”.

Czy możemy znaleźć inne miejsce, by nie tylko stało się zadość tradycji, ale i wewnętrznej potrzebie odbycia swego rodzaju pielgrzymki pamięci? Udaliśmy się więc na spacer. Zrobiłem kilka zdjęć. Na naszym wiejskim cmentarzu przetrwały tylko pojedyncze niemieckie groby. Tak się składa, że znajdują się tuż przy ogrodzeniu. Jeden z nich zdobi kobieca figura (świętej? anioła?), nieco już zniszczona. Trudno odczytać nazwisko zmarłego. Fotografuję ten grób w różnych porach roku i dnia. Dzisiaj rzeźba pięknie kontrastowała na tle jesiennej barw.

Następnie przez las dotarliśmy do sąsiedniej wioski, Dziupliny. Na jej skraju znajduje się opuszczony i poważnie zniszczony cmentarz niemieckich mieszkańców wsi. Czas, a wcześniej miejscowi wandale, zrobił swoje. Kilka lat temu teren uprzątnięto i stworzono, podobnie jak w dziesiątkach miejscowości naszego regionu, małe lapidarium. Postawiono także pamiątkowy kamień z napisem po niemiecku i polsku. Wśród zachowanych kamieni grobowych jest jeden dość wyjątkowy – upamiętnia młodego żołnierza poległego w 1915 r. na froncie wschodnim.

Zdjęcia wykonałem obiektywem z różnymi ogniskowymi od 28 mm do 70 mm. Zwiększyłem iso do 200. Pogoda była pochmurna, zapowiadało się na deszcz (na szczęście nie spadł).