Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • Udana rewitalizacja. Pałac w Goszczu

    Udana rewitalizacja. Pałac w Goszczu

    W drodze powrotnej z całodziennej wycieczki po Dolinie Baryczy spontanicznie postanowiliśmy zatrzymać się w Goszczu k. Twardogóry. Pierwszy raz byliśmy tam w lutym 2019 roku. Robiłem wtedy zdjęcia do monografii historii Milicza, w pisaniu której uczestniczyli moja żona, Małgosia, Paweł Jaworski i Przemysław Wiszewski (zaintersowanych tą publikacją odsyłam do biblioteki cyfrowej UWr). Zrobiłem kilka zdjęć kościoła ewangelickiego, ruin pałacu i zabudowań pałacowych, parku oraz kaplicy grobowej i pochówków właścicieli Goszcza przed 1945 r., rodziny von Reichenbach. Ruiny pałacu znajdowały się w tym czasie za betonowym ogrodzeniem. Kaplica i cmentarz były w złym stanie. O historii kompleksu pałacowo-ogrodowego piszę w innym miejscu.

    Wczoraj Goszcz powitał nas w słońcu (tego dnia padły rekordowe temperatury). Kościół nadal jest niedostępny i nie wygląda najlepiej. Jednak pojawiły się pozytywne zmiany, warte odnotowania. Ruinę pałacu zrewitalizowano. Mury zabezpieczono, wyremontowano posadzki. Na parterze rozmieszczono wielkoformatowe zdjęcia sal sprzed 1945 roku. Zamontowano stalową konstrukcję złożoną ze schodów i tarasów, dzięki której można dotrzeć niemal na poziom dawnego dachu, skąd rozpościera się widok na najbliższą okolicę. Dzięki rozmieszczonym w różnych punktach reflektorom ruiny wieczorami stają się z pewnością sceną wspaniałego spektaklu. Może zobaczymy go innym razem…. Kilka lat wcześniej wyremontowano już część zabudowań pałacowych. Mieści się w nich sala widowiskowa, kawiarnia, galeria, mały sklepik z pamiątkami.

    W wyborze zdjęć zamieściłem jedno wykonane w 2019 r. Pozostałe oddają obecny stan obiektu i sąsiednich zabudowań. Zdjęcia zrobiłem obiektywami stuogniskowymi 35mm i 100 mm.

  • Zmiany w Retz

    Zmiany w Retz

    W drodze powrotnej z Wiednia zatrzymaliśmy się w Retz. Ostatni raz byliśmy tu przed dwoma laty. Przeszliśmy się po ulicach miasteczka, zajrzeliśmy do młyna na wzgórzu. Wszędzie zielono, to efekt obfitych opadów.

    Dużo się zmieniło. Wiele domów odnowiono, wyremontowano historyczny wiatrak, droga krzyżowa wkrótce będzie świecić dawnym blaskiem. Na budynku ratusza umieszczono tablicę upamiętniającą zamordowanych Żydów. O niej napiszę w osobnym wpisie.

    Wprawdzie zdjęcia robiłem dwoma obiektywami, wybrałem jednak tylko zdjęcia zrobione 100mm.

  • Łapanie kolorów i ostrości

    Łapanie kolorów i ostrości

    W następnych tygodniach będę miał do czynienia więcej z fotografią przedmiotów. By się do tego przygotować, postanowiłem użyć obiektywu 100mm. Udało mi się zakupić okazyjnie obiektyw (APO-Macro-Elmarit, 100mm, f:2.8) i nasadkę (Elpro). Ta ostatnia umożliwia odwzorowanie 1:1.
    O obiektywie, jego zaletach, pisał Jarosław Brzeziński. Odsyłam do tego artykułu. Pierwsze zdjęcia makro wyszły bardzo dobrze. Obiektyw połączyłem (za pomocą odpowiedniej przejściówki) z cyfrowym korpusem (LeicaM240). Pokażę je przy innej okazji.
    APO-Macro-Elmarit sprawdza się bardzo dobrze w fotografii krajobrazu i portretowej. Zabrałem go do Wiednia, zrobiłem kilka testowych zdjeć. Mój egzemplarz wyprodukowano RFN w 1988 roku (pierwszy rok produkcji). Mimo wieku sprawdził się świetnie. Zachwycił mnie zwłaszcza odwzorowaniem kolorów i ostrością na całej klatce.
    Z pewnością na stałe zagości w mojej torbie.

  • Krótki wypad do lasu

    Krótki wypad do lasu

    Rano, po rześkiej nocy, przywitało nas piękne słońce. Postanowiliśmy udać się przed śniadaniem na spacer do pobliskiego lasu. Zabrałem ze sobą dwa aparaty.

    Nadal probuję się zaprzyjaźnić ze 180mm. Robienie zdjęć z użyciem cyfrowego korpusu nie jest łatwe. Tym razem nie spoglądałem już na ekran aparatu, lecz szacowałem odległość.

    Co mnie przekonuje do tego obiektywu, to piękne oddanie kolorów. Są niezwykle żywe. Pewne braki w ostrości są kompensowane właśnie kolorem.

    W lesie byliśmy sami (wczesna pora). Piękna zieleń, promienie słońca przebijające się przez gałęzie.

    Naszą wędrówkę skończyliśmy przy rozłożystym dębie. Zdjęcia dębu zrobiłem już obiektywem 35mm.

  • Gorzanów uratowany

    Gorzanów uratowany

    Informacja o wstrzymaniu licytacji pałacu w Gorzanowie bardzo mnie ucieszyła. Niewiele jest miejsc na Ziemi Kłodzkiej, gdzie entuzjazm i determinacja jest bardziej widoczna niż tutaj. Zawsze kibicowałem (i nadal kibicuję) Fundacji Pałac Gorzanów i jej prezesowi, Markowi Haisigowi.

    Zajrzałem do archiwum zdjęć. Widzę, że muszę odwiedzić to miejsce raz jeszcze. Zdjęcia zrobiłem we wrześniu … 2020 r.

  • Kolorowy koncert

    Kolorowy koncert

    Po całym dniu siedzenia przed komputerem udział w koncercie artystów Stowarzyszenia Operetki Wrocławskiej w Jelczu-Laskowicach był miłą odmianą. Koncert odbył się w plenerze. W tle był pałac i … bus, który artystom posłużył jako garderoba i kulisy.

    Wziąłem ze sobą dwa aparaty. Bardzo dobrze sprawdził się obiektyw 35mm i 180mm. Mimo iż słońce kryło się już za chmurami, nie wpłynęło to na jakość fotografowania, wręcz przeciwnie: światło było jednolicie rozłożone.

    Muszę przyznać, że fotografowanie obiektywem 180mm nadal jest dla mnie wyzwaniem. To bardzo dobry obiektyw, pięknie oddaje kolory (edycję zamieszczonych zdjęć ograniczyłem do minimum). Jednak podłączony do dalmierza wymaga dużo uwagi.

    Trafienie z ostrością nie jest oczywiste, choć zabawa z nią sprawiła mi dużo przyjemności (15-20% zrobionych zdjęć odrzuciłem z powodu wyostrzenia przypadkowych elementów). Także zastosowanie ostrości strefowej nie zawsze się sprawdzało. Odczuwam ciągle dużą różnicę między obiektywem 35mm a 180mm, tym pierwszym fotografuję wszak na codzień.

    Niezależnie od pewnych trudności i błędów, z efektów jestem bardzo zadowolony.

  • Zabudowania poobozowe

    Zabudowania poobozowe

    W latach 50. XX wieku na terenie Jelcza-Laskowic znajdował się Ośrodek Pracy Więźniów, największy tego typu obóz w stalinowskiej Polsce. Przetrzymywanych zatrudniano w Jelczańskich Zakładach Samochodowych.

    O historii obozu pisał ostatnio Jerzy Kamiński w artykule pt. „Mury Ośrodka Pracy Więźniów, czyli kryptonim „Obiekt 315”.

    O obozie i jego więźniach, mimo dobrze zachowanej infrastruktury, nie informuje żadna tablica.

    Teren poobozowy odwiedziłem kilka razy. Postanowiłem zrobić zdjęcia w czerni i bieli. Zrobiłem je obiektywem stałoogniskowym 28mm.

  • „Małe Essen”

    „Małe Essen”

    Wznowiłem realizację projektu „Małe Essen”. Wkrótce zamieszczę dłuższy opis. Ostatnie dni były szarobure. Było ciemno, padał deszcz. Wczoraj w końcu zaświeciło słońce, dzisiaj rano zrobiłem kolejne zdjęcia do projektu.

    Robię je analogowo, posługując się aparatem średnioformatowym. Zdjęcia są czarno-białe. Oddają one moim zdaniem bardzo dobrze charakter miejsca oraz mój zamysł. Być może przed wakacjami podzielę się pierwszymi efektami. Jesienią chcę podsumować tą część projektu.

    Na dzisiejszą sesję wziąłem oczywiście statyw i światłomierz. Dobrze sprawdził się duży plecak. Zabrałam również aparat cyfrowy, dzięki czemu mogę tu zamieścić kilka migawek z Miłoszyc.

    Nie chcę się powtarzać. Rozmawiałem ostatnio na temat „małej ojczyzny” i odpowiedzialności za nią w podcaście #2historykow1mikrofon. Pozostawianie butelek po wódce na ławce przed pomnikiem uważam za przykład chamstwa, braku szacunku dla miejsca i przyrody.

    Nasze werbalne i publiczne upajanie się polskim patriotyzmem ostro kontrastuje z konkretnymi zachowaniami jakiejś części naszej wspólnoty i obojętnością kolejnej…

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem szerokokątnym 21mm (Super-Angulon-R, 21 mm, f:4) z 1970 r.

  • Malownicze Prusy

    Malownicze Prusy

    W drodze do Arboretum UWr w Wojsławicach warto zatrzymać się w Prusach, niewielkiej wsi położonej między Strzelinem a Niemczą. Przy wjeździe mijamy ruinę późnobarokowego spichlerza z XVIII wieku, potem gotycki kościół pw. św. Wawrzyńca ze ścianami zdobionymi techniką sgraffita.

    Na obrzeżach wsi znajduje się ruina pałacu. Dobrze zachowały się mury i fosa. Do budowli można się było dostać przez dwa mostki. Teren pałacu jest obecnie niedostępny, do środka można zajrzeć jedynie przez kratę. Park pałacowy przypomina las, o tej porze roku pełen śpiewu ptaków i wiosennych kwiatów.

    Na Dolnym Śląsku nie brak podobnych wsi ze zrujnowanymi pałacami i dworami czy dawnymi kościołami ewangelickimi. Szans na ich uratowanie chyba już nie ma. Warto byłoby zadbać chociaż o umieszczenie tablicy informacyjnej.

    Wiele można wprawdzie znaleźć w sieci, ale garść wiadomości obok dogorywającego obiektu stanowiłaby może jakiś impuls do refleksji nad naszym obchodzeniem się z dziedzictwem kulturalnym regionu.

    Zdjęcia wykonałem obiektywem stałoogniskowym 28mm.

  • Otwarcie sezonu…

    Otwarcie sezonu…

    Dzisiaj w arboretum wojsławickim zainaugurowano nowy sezon. To jedna z najpiękniejszych wizytówek Uniwersytetu Wrocławskiego. Moje częste wizyty tu to już właściwie tradycja. To miejsce warte kolejnych odwiedzin. Przepięknie położony ogród zachwyca wielością roślin. Drzewa, krzewy, byliny połączone z małą architekturą i prezentowane na tle malowniczego krajobrazu tej części Dolnego Śląska robią wrażenie na wszystkich zwiedzających. Obserwowanie ogrodu w różnych porach roku jest wielką przyjemnością, a dla fotografa także niemałym wyzwaniem.

    Zdjęcia zrobiłem dwoma aparatami i dwoma obiektywami. Były to 28mm i 35mm. Wykonałem też kilka zdjęć aparatem analogowym, jednak na efekty muszę jeszcze trochę poczekać.