Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • Mekka miłośników Leiki

    Mekka miłośników Leiki

    Wirus dopadł mnie w najlepsze. Od razu uspokoję. Zajęcia na uczelni odbędą się zgodnie z planem. To nie covid czy grypa. To rodzaj szczególny wśród wirusów. Potrafi złapać w nieznanym momencie, nie ma lekarstwa na na niego. Przynajmniej nikt go dotąd nie znalazł. A może i nie szukał?

    W drodze powrotnej z konferencji musiałem się zatrzymać w pewnym wyjątkowym miejscu, choćby na krótko. I nie zawiodłem się. W galerii Leiki prezentowano akurat prace Franka Horvata. W kawiarni napiłem się wyśmienitej kawy. Zrobiłem zdjęcie Leiki uratowanej z katastrofy sterowca Hindenburg. Opowiem o tym podczas jutrzejszej rozmowy podcastowej.

    Ten wirus jest w sumie bezpieczny, choć wymaga sporego poświecenia…

    Zdjęcia zrobiłem dwoma obiektywami stałoogniskowymi 24mm i 35mm.

  • Remont mostów ukończony

    Remont mostów ukończony

    Mosty Pomorskie oddano do użytku już jakiś czas temu. Nie miałem jednak okazji ich zwiedzić. Wprawdzie z pracy mam kilka kroków, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W końcu zebrałem się i poszedłem podziwiać efekty renowacji (o moście pisałem już kilka miesięcy temu).

    Muszę przyznać, że zrobiły na mnie duże wrażenie. Pięknie wykończone balustrady, nowe stylowe latarnie. Teraz mosty wydały mi się bardziej przestronne, szersze. Odnowiono kamieniarkę, zachowano pierwotne napisy. Widok na Uniwersytet nie jest już niczym zakłócony (przez lata ogromna rura uniemożliwiała zrobienie ładnych zdjęć). Tym razem na zdjęciach chciałem oddać przestrzeń i architekturę mostu.

    Przepięknie się komponuje z okolicznymi budynkami, także Gmachem Głównym Uniwersytetu.

    Wrocław

    A może, niech mi będzie wolno trochę pomarzyć, doczekamy się remontu Mostu Uniwersyteckiego? Jedna z centralnych przepraw Śródmieścia przecież na to zasługuje. Zwłaszcza że wiedzie do wspaniałego barokowego obiektu.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 24mm z f:5,6. Edycję zdjeć ograniczyłem do minimum.

  • Nysa. Uzupełnienie

    Nysa. Uzupełnienie

    W czwartek byłem krótko w Nysie. Uzupełniłem brakujące zdjęcia. Być może niektóre z nich ukażą się w nowej monografii miasta.

    Początkowo chciałem zrobić zdjęcia dronem, pogoda jednak nie sprzyjała. Z powodu wiatru latanie dronem było ryzykowne. Miałem jednak ze sobą obiektyw do przetestowania. Tym razem z ogniskową 24 mm (szerzej na temat tego obiektywu pisałem pod koniec ubiegłego roku). Dotychczas używałem go do zdjęć krajobrazu. Teraz postanowiłem wykorzystać okazję i zrobić nim zdjęcia w mieście. Efekt zamieszczam poniżej.

    Nysa

    Podoba mi się odwzorowanie kolorów, zniekształcenia są do zaakceptowania. Ze zdjęciami pod słońce nie miałem większych problemów.

  • Widok z Mielnika

    Widok z Mielnika

    W drodze powrotnej z Ziemi Kłodzkiej zatrzymaliśmy się na chwilę w Mielniku i podziwialiśmy piękną grę świateł. Przed nami była panorama Bystrzycy Kłodzkiej i Gorzanowa.

    Widok z Mielnika na Gorzanów

    Dzień był wprawdzie szary i deszczowy, a śnieg był widoczny tylko w wyższych partiach gór. Jednak słońce, które pojawiło się na chwilę, zmieniło w mgnieniu oka cały nastrój.

    Zdjęcia zrobiłem dwoma obiektywami stałoogniskowymi: 35mm i 180 mm.

  • Filmowa inspiracja

    Filmowa inspiracja

    Postanowiłem udać się na dłuższy spacer. Inspiracją stał się reportaż wrocławskiej dziennikarki, Joanny Lamparskiej pt. „Niewidzialny obóz śmierci”. Przedstawia on dzieje obozu pracy, AL Fünfteichen (dzisiaj Miłoszyce) i pielęgnowanie pamięci o nim przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii. Wprawdzie większość miejsc pokazanych w reportażu znałem, jednak nie wszystkie.

    Aura dopisała. Było mroźno, ale pogodnie. O tej porze roku łatwiej odnaleźć ślady historycznych miejsc. Nie są zasłonięte bujnie rosnącą roślinnością. Oczywiście, nie wszystkie są dostępne. Część z nich jest w rękach prywatnych, być może wkrótce uda mi się skontaktować z ich właścicielami i uzupełnić materiał.

    Miłoszyce

    Gdy podążałem od jednego miejsca do drugiego, zastanawiałem się nad możliwościami ich wyeksponowania. Niektóre z nich są zachowane w całkiem niezłym stanie. Być może postawienie w tych miejscach tablic informacyjnych rozwiązałoby problem. Można byłoby zwrócić uwagę na te miejsca, ale także edukować.

    Następnym krokiem mogłoby być opracowanie ścieżki edukacyjnej. Nie ukrywam, że sam chętnie, w miarę możliwości, włączę się do takich prac.

    Zdjęcia wykonałem dwoma obiektywami stałogniskowymi 35 mm i 180 mm. Nad tym drugim nie udało mi się jeszcze w pełni zapanować, choć powoli przekonujemy się do siebie. Robienie tą ogniskową zdjęć za pomocą aparatu dalmierzowego jest wyzwaniem. Chętnie je podjąłem, ale nie do końca sprostałem…

  • Pamięć miejsca. Cmentarz ewangelicki w Grędzinie

    Pamięć miejsca. Cmentarz ewangelicki w Grędzinie

    Od rana mieszkańcy wsi i członkowie Stowarzyszenia Lokalna Grupa Zwiadowców Historii porządkowali dawny cmentarz ewangelicki. Przez lata opuszczony stopniowo zarósł samosiejkami. Pamięć o nim zatarła się. Teraz ma się to zmienić.

    Grędzina

    Usunięto zarośla. Postawiono część zwalonych pomników. Z ziemi wydobyto kolejne, czasem niezniszczone płyty. Kim byli tu pochowani? Jakie kryją się historie za tymi nieznanymi nazwiskami?

    Być może w przyszłości dowiemy się czegoś więcej. Pewne wskazówki podałem w osobnym wpisie na na innym blogu.

    Zdjęcia wykonałem obiektywem stałoogniskowym 35mm.

  • I Dzień Muzeów. Fotorelacja

    I Dzień Muzeów. Fotorelacja

    W Jelczu-Laskowicach odbył się I Dzień Muzeów. Skorzystałem z oferty przygotowanej przez instytucje miejskie, stowarzyszenia (więcej o tym dniu napisałem na innym blogu). Była to okazja do zrobienia zdjęć.

    Jelcz-Laskowice


    Jak zwykle w takich przypadkach, zdjęć jest więcej niż możliwości ich ekspozycji. W ciągu dnia mogłem bliżej poznać tylko trzy miejsca. Postanowiłem wybrać po 6 zdjęć z każdego z nich.

    Poprzestałem tylko na jednym obiektywie, stałoogniskowym 35mm. To jasny i asferyczny obiektyw, świetnie sprawdza się w zróżnicowanych warunkach świetlnych. Jego plastyka jest niepowtarzalna i to różni go od innych obiektywów. Edycję ograniczono do minimum.

  • Zimowy pałac. Drugie podejście

    Zimowy pałac. Drugie podejście

    Tym razem będzie mniej o samym pałacu w Jelczu, a więcej o otaczającym go parku.

    Po śniegu sprzed tygodnia nie było już śladu. Mimo listopadowego pejzażu i nieodłącznego błota, warto tam zajrzeć. Wśród drzew znajduje się budynek kaplicy dla służby pałacowej, tajemnicze wzniesienie ze schodami (może był to ogrodowy pawilon, punkt widokowy charakterystyczny dla założeń krajobrazowych?) oraz prostokątna sadzawka.

    Zwróciłem też uwagę na system doprowadzania wody ze śluzami. Czy park kryje więcej tajemnic? Z pewnością. Być może uda się go rewitalizować. Podczas prac tego rodzaju być może udałoby się znaleźć jeszcze inne elementy małej architektury.

    Co się stało z rzeźbą Jana Ewangelisty stojącej nad sadzawką? Na razie nie wiadomo. Przed laty czyszczono stawy, ale nie odnaleziono rzeźby lub jej fragmentów. Czy została zniszczona? A może przeniesiona w inne miejsce (w pobliże jednego z kościołów)?


    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowy 35mm.

  • Zimowy pałac

    Zimowy pałac

    Piotr Kutela, szef prężnie działającego w Jelczu-Laskowicach Stowarzyszenia Lokalnej Grupy Zwiadowców Historii, zaprosił mnie na zwiedzenie drugiego pałacu w mieście, znajdującego się przy ul. Kukułczej 1. Długo się nie zastanawiałem, bo była to jedyna okazja, by w końcu obejrzeć obiekt i otaczający go park (szerzej piszę o tym w innym miejscu). W pałacu odbywało się akurat wielkie sprzątanie przez „Nocą Muzeów”, która odbędzie się w przyszłą sobotę.

    Zabrałem ze sobą trzy body i tyleż obiektywów stałoogniskowych, dwa 28mm, w tym tilt-shift oraz 1 stałoogniskowy 35mm. Nie byłem pewien, czy będę miał czas na zmianę obiektów. Wybór okazał się trafny. Warunki były względne. Wprawdzie nie padał już śnieg, ale było szaro, żaden promień słońca nie przedarł się przez nisko wiszące chmury.

    Koledzy ze Stowarzyszenia zajęli się sprzątaniem, w tym czasie mogłem zrobić zdjęcia. Muszę przyznać, że sprawiło mi to wielką przyjemność. Motywów było sporo. W wyborze zdjęć uwzględniłem tylko te związane z pałacem i ogrodem. Należy jednak pamiętać, że na terenie ogrodu zbudowano po 1945 roku wiele budynków o różnym przeznaczeniu, od stołówki po garaże. Dzisiaj są opuszczone i staowią wdzięczny obiekt do uprawiania fotografii lost places.

    Edycję ograniczyłem do minimum. Myślę, że bez większych problemów można odróżnić obiektywy, których użyłem. Dwa z nich (28mm) wyprodukowano jeszcze na przełomie lat 80/90, trzeci (35mm) przed dwoma laty.

  • Zdjęcia w książce

    Zdjęcia w książce

    Z jednej strony powinienem być zadowolony. Moje fotografie ukazały się w wydanej właśnie ważnej książce. Jednak z drugiej trochę jestem rozczarowany sposobem ich prezentacji. Sprawiają wrażenie „upchniętych” bez pomysłu, a druk na zwykłym papierze nie dodał ich walorów. Szczegóły fotografia stały się mało czytelne.

    Przez kilka miesięcy na ulicach Wrocławia przyglądałem się różnym formom obecności tematu  wojny w Ukrainie: od zwykłych, dwujęzycznych tablic informacyjnych  do ciekawych instalacji artystycznych. W szybkim czasie przestrzeń miejska wypełniła się symbolami ukraińskimi, niebiesko-żółtymi barwami. Pojawiły się różne symbole polsko-ukraińskiej solidarności. Zrobiłem przez te miesiące wiele zdjęć, część publikowałem już na tej stronie.

    Przed kilkoma tygodniami skontaktował się ze mną niemiecki wydawca z Drezna, który chciał zilustrować publikację o wojnie w Ukrainie moimi zdjęciami.  Chętnie wyraziłem zgodę i przesłałem wybór zdjęć. Właśnie trzymam niedawno wydaną książkę w rękach.

    Jestem zawiedziony. Inaczej wyobrażałem sobie ekspozycję zdjęć (niestety, wydawca przed drukiem nie przesłał mi składu do wglądu). Małej wielkości zdjęcia, słaba kolorystyka… 

    Z jednej strony cieszę się więc, że wykorzystano je w publikacji na ważny temat, z drugiej pozostaje pewne rozczarowanie i doświadczenie na przyszłość.

    W sumie zamieszczono dwa moje zdjęcia na okładkę i 11 w postaci wkładki.