Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • Majowe światło

    Majowe światło

    Wczoraj udaliśmy się na długi spacer. Dzień wcześniej, w sobotę, braliśmy udział w biegu akademickim. Po raz pierwszy biegliśmy z aplikacją (z powodu panującej pandemii była to jedyna możliwość odbycia zawodów). Biegliśmy przez miłoszyckie pola i las. Pogoda nam dopisała. Pokonaliśmy dystans niemal bez wysiłku, nawet mieliśmy na koniec pewien zapas sił.

    Miłoszyce
    Miłoszyce

    Natomiast spacer zrobiliśmy po całym dniu siedzenia przed komputerem (taka niedziela?). Pracy nazbierało się sporo, a kolejne terminy jak zwykle gonią. Wziąłem ze sobą oczywiście aparat. Postanowiłem robić zdjęcia przy otwartej przesłonie. Chciałem sprawdzić granice możliwości jednego z moich obiektywów.

    Powstały wprawki, ale nie to było najważniejsze. Zachwyciła mnie gra kolorów. Już dawno nie widziałem tak żywej zieleni (wegetacja w tym roku jest trochę opóźniona). Małgosia po drodze zaczęła nagrywać śpiew leśnych ptaków.

    Miłoszyce
    Miłoszyce
  • Marszowice

    Marszowice

    Czasami sprawdza się obserwacja, że ciekawe motywy można znaleźć tuż za progiem lub krok dalej. Przed kilkoma tygodniami zakupiłem katalog zabytków powiatu oławskiego. Jest to bardzo przydatne kompendium. Przedstawiono w nim miejscowości w kolejności alfabetycznej, ukazano ich historię, zabytki i ? co mnie szczególnie interesuje ? stan ich zachowania. Szkoda tylko, że do przewodnika nie dołączono mapy albo kodu qr, za pomocą którego moglibyśmy wywołać ją i ułatwić sobie planowanie trasy zwiedzania. Muszę się więc zaopatrzyć w osobną mapę.

    Marszowice

    W programie krótkiej popołudniowej wycieczki mieliśmy wieś Marszowice k. Oławy. Zainteresował nas kościół, ruina pałacu oraz park. Kościół, którego początki sięgają XIV w., był zamknięty. Uwagę zwraca łączenie w tej budowli gotyckiej ceglanej części z kilka stuleci późniejszą o konstrukcji szachulcowej. Na przykościelnym terenie, dawnym cmentarzu, zachował się, choć w stanie destrukcji, jeden nagrobek. Upamiętnia jednego z członków rodziny właścicieli tutejszego majątku ziemskiego.

    Marszowice

    Do ruiny pałacu nie można podejść. Jest ogrodzona wysokim płotem. Podobnie do parku dostęp jest od strony wsi niemożliwy. Na cmentarzu za wsią, dawnej ewangelickiej nekropolii, znajduje się mauzoleum wspomnianej rodziny (w stanie wymagającym pilnego remontu). Herb właścicieli jest jeszcze dobrze widoczny.

    Marszowice

    Od strony pól doszliśmy po kilkunastu minutach marszu do starego parku. Niewiele zostało z jego świetności. Zachował się pagórek widokowy, ślady dawnych cieków wodnych z dwoma stawami, zdewastowany mostek nad jednym z kanałów. Park robi wrażenie dawno opuszczonego. Właściwie jest już lasem.

    Bydło trzymane na dziedzińcu dawnego folwarku, bez przeszkód przywędrowało pod ruinę pałacu, zwabione chyba widokiem ludzi przyglądających się przez płot niegdysiejszej perle architektonicznej Marszowic.

    Marszowice

    Zob. Powiat Oławski, pod red. Elżbiety Kołaczkiewicz, Warszawa 2013 (Katalog zabytków sztuki w Polsce. Seria nowa, t. IV, z. 4).

  • Via Dziuplina

    Via Dziuplina

    Jednym ze skutków pandemii są wielkie wyprawy odkrywcze na małych przestrzeniach, czyli w najbliższej okolicy. Korzystanie z wiejskiego i leśnego otoczenia właściwie na wyciągnięcie ręki i po kilku krokach  jest dziś prawdziwym dobrodziejstwem.

    Ponieważ nie mam teraz okazji do robienia zdjęć w odległym miejscach, najbliższa okolica stała się moim ulubionym plenerem. Początkowo z przymusu, teraz z zamiłowania? A kryje ona czasami zaskakujące rzeczy. Wczoraj na spacerze odkryliśmy piękną aleję. Wiedzie z Dziupliny, sąsiedniej wsi w stronę Jelcza-Laskowic. Nawierzchnia z polnych kamieni zachowała się na znacznej długości. Drzewa są jeszcze w znośnym stanie, ale widać, że wierzb nikt już nie pielęgnuje. Zaniedbane za kilka lat  podzielą los wielu uroczych dolnośląskich alei. Szkoda? Do wpisu dołączam kilka innych zdjęć z wczorajszego spaceru.

  • Krótki wypad

    Krótki wypad

    Wyjazd do Warszawy nie mógł obyć się choćby bez krótkiego spaceru. Nasz syn mieszka niedaleko Łazienek, wybór więc był oczywisty. Pogoda także dopisała. Fotografując, można było wykonywać ujęcia, które za kilka tygodni utrudnią pokryte liśćmi gałęzie drzew. Bezlistne jeszcze olbrzymy odkrywały strukturę tego najsłynniejszego parku stolicy i przypominały o jego długiej historii. Cienie dodatkowo uwypuklały kształty.

    Warszawa

    Łazienki tego dnia odwiedziło mnóstwo ludzi, szukających tu odpoczynku i oddechu od naszej niewesołej rzeczywistości. Spacerowali niespiesznie, czasem przystawali przy stoiskach z kawą. Promienie słońca cudownie oświetlały zabytkowe budynki i rzeźby.

    Wybrałem kilka zdjęć, może nic w nich nadzwyczajnego, jednak dobrze oddają chwile spędzone na rodzinnym spacerze w tym wspaniałym miejscu.

    Warszawa
  • Pierwsze wprawki

    Pierwsze wprawki

    Za mną już pierwsze zdjęcia z użyciem filtrów. Dotąd się nimi nie posługiwałem. Wydawało mi się, że pewne niedociągnięcia można bez problemu wyrównać z jednym z programów do edycji. Postanowiłem to jednak sprawdzić. Dzisiaj otrzymałem zestaw zamówionych filtrów. Z pierwszych prób, wykonanych w najbliższej okolicy, jestem zadowolony.

    Miłoszyce

    Wykorzystałem dziś filtr polaryzacyjny i połówkowy. Zieleń stała się bardziej intensywna, niebo pociemniało, udało się jeszcze bardziej uwypuklić kształty chmur. Zdjęcia robiłem z pomocą statywu. W przyszłości poeksperymentuję jeszcze z innymi filtrami. Efekt? W edycji rzeczywiście nie musiałem niczego zbytnio poprawiać, nawet kontrast wyszedł zgodnie z moimi oczekiwaniami. Czy warto więcej czasu poświęcić filtrom? To teraz tylko pytanie retoryczne.

    Miłoszyce

    Zdecydowałem się na system Haida (M10). Bez większych problemów można wymienić filtry, nie trzeba wykonywać skomplikowanych działań. Zestaw robi wrażenie solidne, metalowe części wydają się wystarczającą gwarancją jakości. Jak sprawdzają się inne systemy stosowane przez Państwa? Czy używają Państwo filtrów do fotografii cyfrowej?

    Miłoszyce
  • Przemijanie

    Przemijanie

    Przemijanie

    To chyba już ostatni tak duży opad śniegu. W końcu właśnie rozpoczyna się wiosna. Sobotę spędziliśmy w Wyszkach. Pogoda dopisała. Było słonecznie i mroźno. Chmury tworzyły przepiękne kompozycje. W czasie wędrówki wróciły wspomnienia. Wielkie wycinki drzew nie ominęły i tutejszych lasów.

    Wyszki

    Z jednego ze zboczy bezpowrotnie zniknęły ogromne modrzewie. Kiedyś tworzyły piękną aleję. Zasadzono je na długo przed ostatnia wojną, w całkiem innej epoce. Modrzew, zrzucający na zimę igły, kontrastował z pospolitym w tym rejonie świerkiem, którego popularność była owocem poglądów dawnych leśników i potrzeb przemysłu drzewnego.

    W czasie spaceru zrobiło się więc trochę nostalgicznie. Zastanawialiśmy się nad przemijaniem, utraconymi krajobrazami młodości. Czy zdjęcia oddają te emocje? Może porównanie pięknego krajobrazu z wystającymi z ziemi karpami po ściętych olbrzymach oddaje je choć trochę.

    Wyszki

    Postanowiłem poszerzyć moje możliwości. Wkrótce zacznę częściej używać różnych filtrów. Zastanawia mnie, że nie znalazłem żadnej publikacji po polsku o wykorzystaniu filtrów w fotografii cyfrowej. Może źle szukałem. Zaopatrzyłem się natomiast w literaturę w języku obcym. Już wkrótce podzielę się pierwszymi wrażeniami z lektury i zdjęciami.

  • Kolejne trasy wycieczkowe

    Kolejne trasy wycieczkowe

    Jelcz-Laskowice

    Tym razem postanowiliśmy udać się na popołudniowy spacer w inne okolice Jelcza-Laskowic. Auto zostawiliśmy przy zalewie i pomaszerowaliśmy wzdłuż niego do lasu. Na lodzie kilku wędkarzy moczyło kije w przeręblu.

    Nie wiedziałem, że w Jelczu jest tylu morsów. W lodzie były wyrąbane miejsca do kąpieli. Trafiliśmy na parę śmiałków. Przez chwilę obserwowaliśmy ich, podziwiając wytrzymałość. Po wyjściu z wody wprost w strojach kąpielowych puścili się biegiem wzdłuż brzegu. Nie wiem, czy się kiedykolwiek zdobędę na taki wyczyn, choć kąpiel w takim otoczeniu ma swój urok.

    Jelcz-Laskowice

    Niedziela i ładna pogoda przyciągnęła wielu spacerowiczów. Po drodze mijaliśmy licznych rowerzystów, pieszych. Dymiły też pierwsze grille. Można było odnieść wrażenie, że każdy szukał ruchu na świeżym powietrzu, chciał choć na chwilę nadrobić godziny siedzenia w domu przed telewizorem czy komputerem.

    Czasami wdawaliśmy się w krótkie rozmowy. Pretekstem było porzucanie gdzie popadnie butelek czy puszek po piwie. By przynieść do lasu siatkę ze zgrzewkami piwa trzeba się napocić, waży sporo, zgniecione puszki są w porównaniu z nią bardzo lekkie. Dlaczego nie można ich ze sobą zabrać do domu w tej samej siatce?

    Na wiosnę czeka okolice naszego miasta wielkie sprzątanie…

    Jak znajdę więcej czasu, chętnie obejrzę pozostałości po poligonie z okresu II wojny światowej, który kryją się w lesie w pobliżu zalewu. Nad jego brzegiem sterczą zachowane w dobrym stanie bunkry.

  • Rewitalizacja laskowickiego kompleksu dworskiego?

    Rewitalizacja laskowickiego kompleksu dworskiego?

    Przez kilka dni mieliśmy prawdziwie zimowy krajobraz. Spadło sporo śniegu, a nawet przez kilka dni trzymał mróz. Zrobiłem w tym czasie dużo zdjęć. Część zamieściłem już w poprzednich wpisach. Dzisiaj po białej kołderce nie ma już prawie śladu. Świeciło piękne słońce. Miałem kilka spraw do załatwienia w Jelczu-Laskowicach. Wziąłem ze sobą aparat.

    W drodze powrotnej chciałem zrobić kilka zdjęć pałacu (obecnie siedziba Urzędu Miasta i Gminy). Kilka tygodni temu byłem świadkiem prac w parku. Usunięto ruiny pergoli-sceny, wycięto część martwych drzew. Może jest to zapowiedź rewitalizacji tej pięknej, zapełnionej starodrzewem przestrzeni.

    Jelcz-Laskowice

    Zwykle zastawiony autami parking przed wjazdem do pałacu był tym razem pusty. Zrobiłem kilka próbnych zdjęć. Zajrzałem też na teren kompleksu gospodarczego dawnego majątku ziemskiego właścicieli pałacu.

    Od lat sprawia on raczej ponure wrażenie. Obenie już na pierwszy rzut oka widać było obiecujące zmiany. Wyremontowano część zabudowań, dawny budynek administracji majątku i mieszkalną oficynę. W odnowionych obiektach ulokowano przedszkole. Teren wokół nie jest jeszcze do końca uporządkowany, prace trwają.

    Jelcz-Laskowice

    W przyszłości mają być wyremontowane pozostałe budynki, planuje się także postawić nowy (w miejscu niegdyś istniejącego). Być może odnowiony zostanie także mur otaczający kompleks, teraz zasłonięty dość paskudną siatką.

    W pobliżu pałacu powstaje więc nowe centrum tej części miasta. Może wkrótce będzie to kolejne miejsce odpoczynku, usług i rozrywki? Pewnym wzorem mogą być budynki byłych koszar w Oławie. Siedziby mają tam różne instytucje, otwarto wiele małych barów i restauracji. Być może ktoś z czytelników bloga zna więcej szczegółów.

    Ciekawym przewodnikiem po kompleksie pałacowym jest publikacja Elżbiety Mality. Wydana bardzo starannie przed kilku laty (zapis bibliograficzny zamieszczam na końcu tekstu) daje dobry wgląd w dzieje właścicieli, rodu von Saurma, pałacu i jego powojennych losów. Cenna jest zwłaszcza ikonografia umieszczona w publikacji, często są to mało znane grafiki i zdjęcia obiektów. Publikację uzupełniają faksymile wybranych źródeł.

    W parku przypałacowym skończono prowadzone od końca zeszłego roku prace. Wymaga on jednak jeszcze wiele wysiłku, by stać się odpowiednią ozdobą malowniczego pałacu.

    Trzeba odnowić ścieżki. Postawić obiekty małej architektury parkowej, może zbudować jakąś altanę. Przyciąć pielęgnacyjnie część starych drzew. Wreszcie zasadzić nowe krzewy i byliny, by park mógł cieszyć oczy także pięknem kolorów.

    Jelcz-Laskowice

    Obecnie coraz więcej uwagi przywiązuje się do zieleni dostępnej mieszkańcom, widząc w niej także projekt estetyczny. Nasz park mógłby stać się pięknym miejscem kultywowania sztuki ogrodowej, nawiązując tym samym do niemałych dolnośląskich tradycji (które przypominają w swoim leksykonie badacze z Politechniki Wrocławskiej, Wojciech Brzezowski i Marzanna Jagiełło)

    Jelcz-Laskowice, specyficznie ukształtowane miasto, nie ma jednego historycznego centrum. Raczej jest kilka obszarów o różnych funkcjach. Sklepów wielkopowierzchniowych nie można przecież uznać za główne miejsce spotkań i wypoczynku. Pałac, park oraz sąsiednie budynki mogą stać się kolejnym atrakcyjnym miejscem przyciągającym nie tylko mieszkańców załatwiających tu sprawy urzędowe.

    Miłoszyce

    Wskazówki bibliograficzne:

    Elżbieta Malita, Monografia pałacu w Jelczu-Laskowicach, Jelcz-Laskowice 2013.

    Marzanna Jagiełło-Kołaczyk, Wojciech Brzezowski, Ogrody na Śląsku, t. 1: Od średniowiecza do XVII w., Wrocław: Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej, 2014.

    Marzanna Jagiełło-Kołaczyk, Wojciech Brzezowski, Ogrody na Śląsku, t. 2: Barok, Wrocław: Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej, 2017.

  • Uśpiony sad

    Uśpiony sad

    Wczoraj w drodze do teściów zatrzymaliśmy się w sklepie z owocami w połowie trasy między Ząbkowicami a Bardem. Tym razem był otwarty. W ofercie jest wiele rodzajów jabłek i gruszek oraz ich przetworów. Można kupić pyszny sok, dżemy i inne.

    Captured at Wyszki on 06 Feb, 2021 by Krzysztof Ruchniewicz Photography

    Za sklepem rozciąga się sad. W oddali ktoś pracował wśród drzewek. Zrobiłem kilka zdjęć. Do sadu wrócę wiosną. Sklep i jego produkty trzeba koniecznie polecić!

  • Zimowy las

    Zimowy las

    Trochę to określenie na wyrost (choć temperatura była dzisiaj niska). Przez cały dzień pięknie świeciło słońce. Wprawdzie nie było chmur, ale długi spacer w lesie przyniósł kolejne zdjęcia. Słońce chyliło się ku zachodowi, oświetlało miękko drzewa. Ćwiczyłem trochę odległość hiperfokalną. Fotografowałem więc w trybie ostrości manualnej. Duża frajda? W lesie nie było nikogo.

    Miłoszyce
    Miłoszyce