Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • Nadodrze. Powrót po 5 latach

    Nadodrze. Powrót po 5 latach

    Przed posiedzeniem Senatu miałem trochę czasu i zrobiłem pierwszą sondażową wyprawę do Nadodrza.

    Pięć lat temu wydałem album zdjęć „Trzy kominy w trzy dni”.

    Miałem ze sobą aparat. Pogoda dopisała, mamy nadzwyczajny marzec. Odwiedziłem znajome miejsca. Zauważyłem różne zmiany.

    W następnych tygodniach wrócę do tej dzielnicy Wrocławia. Mam nadzieję, że ze zrobionych zdjęć powstanie nowy album.

    Poniżej zamieszczam kilka przykładowych fotografii.

  • Świadectwo przemijania

    Świadectwo przemijania

    Coraz częściej sprawia mi przyjemność fotografowanie w ciszy, z dala od zgiełku codziennych spraw. W ręku aparat, kilka pomysłów na zdjęcia. Bez komórki, bez pośpiechu. Oczywiście, nie tylko ja mam takie podejście. Ostatnio wysłuchałem podcastu Michela Birnbachera poświęconego aparatowi Leica. Gość audycji austriacki fotograf, Bernd Grosseck podzielił się swymi projektami „minimal scenery” oraz „Sound of Silence”. Każdy z nich wydał mi się znajomy, od dłuższego czasu moje fotografowanie mógłbym w podobny sposób zdefiniować. Jest to refleksja nad przemijaniem przy zastosowaniu minimalistycznych form wyrazu.

    Pole doświadczalne

    Krajobraz niektórych miejscowości Ziemi Kłodzkiej ulega dużym zmianom. Powstają nowe domy, inne giną z powierzchni ziemi. Od kilku lat jednym z moich ulubionych miejsc do (ob)fotografowania jest jedna ze wsi w pobliżu Bystrzycy Kłodzkiej. Jestem tam często i w różnych porach roku.

    W ubiegłym roku usunięto starą chatę, miejsce po niej wyrównano, wkrótce będą posadzone tam kwiaty i krzewy. Inny, opuszczony od wielu lat dom, opiera się jeszcze działaniu przyrody, jednak i jego dni są policzone. Tym razem długo stałem przy wejściu.

    Słońce padało przez otwarte drzwi. Wnętrze skrywało resztki wyposażenia. Przez dziury w ścianie przebijały się promienie słońca.

    Przyroda wyzwaniem

    W innym miejscu po zabudowaniach została już tylko sterta kamieni. W przeszłości musiało to być okazałe gospodarstwo. Widać jeszcze murowaną piwnicę i podjazd. Dzisiaj jest to schronienie dla bydła.

    W pobliżu ruin zachowały się nieliczne drzewa owocowe. Teren jest tutaj zróżnicowany. O dawnym gospodarowaniu świadczą tarasy, które przecinają w poprzek zbocza góry.

    Za chwilę wszystko się zazieleni. Nowe życie pojawi się w dolinie. Jeszcze kilka lat a ślady przeszłości zostaną wyparte, ścieżki zamazane.

    Fotografia minimalistyczna

    W następnych tygodniach przejrzę literaturę na temat fotografii minimalistycznej. Coraz bardziej przekonuje mnie ten sposób fotografowania. Mam narzędzia, które na to pozwalają.

    Zastanawiam się, jak oddać formę, kolor, ale, co może być nie mniej ciekawe (i paradoksalne), przydać głosu fotografii. Wspomniany przeze mnie austriacki fotograf pokazuje, że jest to możliwe. Wkrótce podzielę się pierwszymi efektami.

    Zdjęcia zrobiłem z pomocą obiektywu stałoogniskowego (35 mm). Edycję ograniczyłem do minimum (lekko poprawiłem jedynie kontrast).

  • Spowolnienie…

    Spowolnienie…

    W ostatnich dniach coraz częściej przychodzi mi do głowy określenie „spowolnienie”. Od ponad dwóch tygodni jedne wydarzenia gonią drugie. Nie można oderwać się od ekranu, myśli coraz czarniejsze. Za oknem powoli robi się jednak ciepło, nadchodzi kolejna wiosna. By nie poddać się presji wydarzeń, trzeba trochę spowolnić, przewietrzyć głowę i umysł.

    Fotografia w tym bardzo pomaga. Wystarczy przejść się po najbliższej okolicy, motywów do zdjęć nie brakuje. Kolory, cienie, kształty… Przyroda, która właśnie teraz budzi się jak co roku do życia, tworzy przeciekawe konstelacje. 

    Zabrałem dwa aparaty, jeden cyfrowy, drugi analogowy. Motywy ułożyłem parami. Nie są to może jakieś spektakularne zdjęcia, bardziej chodziło mi o zarejstrowanie wrażenia chwili, oddanie atmosfery miejsca.

    Może za jakiś czas warto będzie powrócić do tych samych miejsc, pokazać zmiany, które wniesie w nie wiosna. Zielony, młodziutki liść to zawsze symbol nadziei, nawet w beznadziei. Więc teraz znów mogę wrócić do biurka i kontynuować pracę…

  • Razem dla Ukrainy. Festyn w Jelczu-Laskowicach

    Razem dla Ukrainy. Festyn w Jelczu-Laskowicach

    Byłem dziś na festynie w Jelczu-Laskowicach. To niewielkie miasto, oddalone kilkanaście kilometrów od Wrocławia. W centrum, tuż obok kilku dużych supermarketów, na wielkim trawniku scena muzyczna, kilka stoisk, wokół dużo rodzin z dziećmi. Piękna pogoda. Typowe sobotnie popołudnie, chwila relaksu? Tak jednak nie jest.

    Balony i chorągiewki w barwach narodowych Polski i Ukrainy sygnalizują, że to jedna z tysięcy imprez, zorganizowanych w ostatnich tygodniach w naszym kraju na rzecz pomocy dla walczącej Ukrainy i prawie 1,5 mln uchodźców, którym Polska zaoferowała schronienie.

    W naszej gminie tymczasowy dom znalazły setki Ukraińców, przede wszystkim kobiet i dzieci. Na trzech stoiskach można było kupić tradycyjnie pierogi i ciasto, przygotowane właśnie przez panie z Ukrainy. Wystawiono puszki na datki.
    Każdy wspierający mógł otrzymać naklejkę symbolizująca solidarność polsko-ukraińską i sprzeciw wobec wojny.

    Zamieszczam wybrane zdjęcia, które ilustrują naszą chęć pomocy i wsparcie dla sąsiadów.

  • Wystawa w Sulejówku. Fotorelacja

    Wystawa w Sulejówku. Fotorelacja

    W czasie krótkiego pobytu w Warszawie postanowiliśmy zwiedzić dwa muzea. Po kilku latach ponownie udaliśmy się do Muzeum Powstania Warszawskiego, następnie – już w nieco okrężnej drodze powrotnej – zatrzymaliśmy się na kilka godzin w Sulejówku.

    W 2020 roku otwarto tam wystawę poświęconą Józefowi Piłsudskiemu. Pogoda była pod psem. Gdy dotarliśmy na miejsce, padał deszcz i wiał coraz silniejszy wiatr. Mogliśmy zwiedzić wystawę stałą w nowym budynku oraz leżący nieopodal dworek J. Piłsudskiego, Milusin. Zaopatrzyliśmy się także w katalog i inne materiały informacyjne.

    W pomieszczeniach muzeum i dworku można robić zdjęcia (oczywiście bez lampy). O wystawach piszę w innym miejscu, skłaniają one bowiem do przemyśleń i postawienia kilku zasadniczych pytań. Zdjęcia wykonałem stałogniskowym obiektywem 28mm.

  • Zdjęcie dorzecza Odry

    Zdjęcie dorzecza Odry

    Jedno z moich zdjęć odrzańskiego starorzecza w pobliżu Jelcza-Laskowic wykorzystali studenci kierunku ?Public History / Historia w przestrzeni publicznej? w IH UWr na wystawie plenerowej pt. „Oblicza Odry”. Można ją obejrzeć we Wrocławiu przy Bulwarze Dunikowskiego (do 21 lutego).

    Zamieszczam fragment planszy oraz oryginalne zdjęcie. Niestety, pogoda w tym dniu nie dopisała, padał deszcz i było ciemno. O wystawie piszę więcej w innym miejscu.

    Zdjęcie wykonałem 31 grudnia 2020 r., CR5, ISO 200, 1/80 s, f/8, Kompensacja -1, 70mm

  • (Poniemieckie) pozostałości

    (Poniemieckie) pozostałości

    Krótki wypad do Brzegu. Po wielu pochmurnych dniach nareszcie poprawiła się pogoda, co zachęciło nas do spędzenia początku weekendu gdzieś w terenie.  Postanowiliśmy zrobić sobie małą wycieczkę. Wybór padł na niedaleki Brzeg.  Nie zawiedliśmy się. Miasto nad Odrą przywitało nas pięknym słońcem. Odwiedziliśmy najważniejsze miejsca. Zaopatrzyliśmy się także w najnowszą literaturę.

    Zwróciłem uwagę na książkę Bogusława Szybkowskiego na temat historii fotografii w Brzegu (do 1944 r.). Opracowanie zawiera dużo informacji, jest tez bogato ilustrowana. Zapowiada się ciekawa lektura. W przyszłości muszę sprawdzić, czy także inne miasta mają podobne publikacje (znam już wydawnictwa dotyczące Ziemi Kłodzkiej).  Autor książki o brzeskiej fotografii wykorzystał prasę lokalną, książki adresowe i inne materiały. Ciekawe, jak wygląda stan wiedzy o oławskich pasjonatach fotografii. Być może jest to pomysł na kolejny mały projekt.

    W czasie kilkugodzinnego pobytu w Brzegu robiłem oczywiście zdjęcia, wartych uchwycenia obiektów i motywów jest tu bardzo dużo. Jeden z tematów szczególnie mnie zainteresował. To obchodzenie się mieszkańców z poniemiecką przeszłością. Na współczesna mapę nałożyłem mapę sprzed 1945 roku i zestawiłem miejsca, które proponowano na tej ostatniej do zwiedzenia. Byłem ciekaw, czy miejsca te istnieją dzisiaj, co z nich pozostało, jakim przekształceniom uległy. Ponieważ było to pierwsze spotkanie z tych miastem po wielu latach, chętnie ten temat pogłębię w przyszłości.

    Jednym z takich wart odwiedzenia miejsc jest piękne zielone założenie – obecny Park Wolności. W końcu lat 20. XX w. ówcześni mieszkańcy Brzegu wznieśli tam pomnik poświęcony poległym w czasie I wojny światowej (zamieściłem osobny wpis w innym miejscu na ten temat). Po samym pomniku wprawdzie nie pozostało zbyt wiele, jednak jego założenie (aleja drzew – Gaj Bohaterów oraz zbiornik wodny) nadal istnieją. W ostatnich latach zrewitalizowano teren, przywrócono dawny układ. Na tablicy informacyjnej zawarto też krótką historię miejsca. 

  • Fotograf Amator

    Fotograf Amator

    Przed dwoma laty ukazał się album ze zdjęciami Henryka Giedroycia pt. ?To tylko zabawa?. Autorem koncepcji, wyboru zdjęć oraz wstępu do książki jest Stanisław Mancewicz. Przez wiele dziesiątków lat Henryk, brat słynnego redaktora ?Kultury?, dokumentował życie codzienne redakcji periodyku i jej gości w Maisons Laffitte. Robił to za pomocą aparatu Leica (M2). Album dostępny jest w internecie. We wstępie S. Mancewicz przypomniał tekst wybitnego eseisty związanego z ?Kulturą?, Jerzego Stempowskiego pt. „Notatnik nieśpiesznego przechodnia?. Wart jest lektury i popularyzacji.

    Fotograf w Maisons Laffitte

    Henryk był najmłodszym z trzech braci Giedroyciów. Urodził się w Warszawie 12 stycznia 1922 r. W czasie II wojny światowej walczył w Wojsku Polskim na Zachodzie. W 1946 roku za zgodą władz wojskowych podjął studia politechniczne w Turynie. Rok później przeniesiono go do Wlk. Brytanii. W 1947 r. został zdemobilizowany w stopniu podporucznika i podjął pracę w fabryce lodów.

    W 1952 r. dołączył do zespołu Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte, którym kierował jego starszy brat. Przez lata zajmował się m.in. sprawami administracyjnymi tej niezwykłej placówki, a po śmierci brata, Jerzego w 2000 r. przejął jej kierownictwo (do 2003 r. wraz z Zofią Hertz). W chwilach wolnych z pasją fotografował.

    Z biegiem lat powstała kolekcja zdjęć, które dokumentowały różne aspekty życia Instytutu, członków redakcji oraz ich gości. Aparat, Leicę M2, zabierał także w podróże. Henryk Giedroyc zmarł 21 marca 2010 r.

    List do fotografów amatorów

    We wstępie do albumu zdjęć Henryka Giedroycia Stanisław Mancewicz przypomniał jeden z artykułów Pawła Hostowca (pseudonim Jerzego Stempowskiego) pt. ?Notatnik nieśpiesznego przechodnia? (?Kultura?, 1966, nr 9). Stempowski zamieścił w nim list do fotografa amatora.

    Był to dla niego pretekst do obszernych rozważań na temat fotografii amatorskiej, jej dokumentacyjnego charakteru i perspektyw rozwoju. Przed pojawieniem się fotografii rolę dokumentacyjną pełniło malarstwo (od starożytności po niemalże początek XX wieku). Dzięki niemu zdaniem autora poznać można było minione epoki, zwłaszcza wizerunki miast czy przejawy życia codziennego. Uwagę oglądającego zwracał ubiór, zwyczaje żywieniowe, wyposażenie wnętrz.

    Rozwój fotografii wyeliminował praktycznie te funkcje malarstwa. W XX wieku uwolniło się ono od funkcji dokumentacyjnej i skierowało ku abstrakcji. Jednak i fotografia przeżyła podobną przemianę. Stempowski przywołując podział na fotografię artystyczną i amatorską, podkreślił, że to ta ostatnia była zainteresowana utrwalaniem tzw. zwykłego, przeciętnego życia.

    Fotograf amator jako archiwista

    Warto w tym miejscu przytoczyć fragment rozważań Stempowskiego, który nie stracił nic na aktualności:

    Bardziej obiecująca wydaje się działalność fotografów amatorów – pisał. Intencją ich jest mianowicie zachowanie dla pamięci osób, które znali, miejsc, które widzieli, i wypadków, których byli świadkami. W ich prywatnych zbiorach przyszłe pokolenia szukać będą zapewne obrazu naszej epoki. Nie wiem, w jakiej mierze są świadomi doniosłości zajęcia, które traktują najczęściej jako rozrywkę. Chciałbym zachęcić ich do większej systematyczności (?).

    Fotografowie amatorzy dla Stempowskiego byli więc obdarzonymi ważną funkcją społeczną uczestnikami życia swej rodziny, otoczenia, szerszego środowiska, ich archiwistami. Zdjęcia te nie miały ambicji artystycznych, lecz przede wszystkim służyły dokumentacji, utrwaleniu i upamiętnieniu.

    Postulat lepszego uporządkowania był jedynym warunkiem, który stawiał tego typu twórczości. Dzięki temu zdjęcia te mogły w przyszłości zyskać znaczenie wykraczające nawet ponad intencje ich autorów. Stempowski pisał:

    Zbiory fotografów amatorów będą kiedyś tym wyżej cenione, im lepiej będą uporządkowane: skatalogowane, opatrzone nazwiskami osób, datami i wskazówkami dotyczącymi treści. Fotografowie amatorzy są archiwistami obecnie zapoznanych, lecz w przyszłości być może bezcennych dokumentów.

    Postulat nadal aktualny

    Iluż z nas, przeglądając stare albumy, patrzyło nieraz bezradnie na nieznane bliżej postaci, ubrane odświętnie lub całkiem codziennie, czymś zajęte lub tylko patrzące z powagą w obiektyw. Zapewne byli to nasi krewni i ich przyjaciele, stąd ulokowanie ich wizerunków w babcinym albumie.

    Jednak po odejściu starszych członków rodziny już prawdopodobnie na zawsze pozostaną dla nas anonimowi?

    A czy lepiej jest z fotografiami przechowywanymi w cyfrowych albumach? Czy należycie opisujemy cyfrowe portrety i sceny rodzajowe?

  • Aula UWr w nowej ODSŁONIe. Pierwsze wrażenia

    Aula UWr w nowej ODSŁONIe. Pierwsze wrażenia

    Wkrótce Aula Leopoldina będzie dostępna dla społeczności uniwersyteckiej i wszystkich zwiedzających. Jest to jeden z najbardziej znanych zabytków baroku. Niewiele uczelni w Europie może szczycić się tak piękną salą. Odwiedziłem różne uniwersytety na całym świecie, często brałem udział w uroczystościach tam organizowanych. Żadna z tamtejszych prestiżowych sal nie zrobiła na mnie większego wrażenia… Wrocławska aula jest niepowtarzalna, ma klimat, cieszy oko…

    Przez ostatnie lata jej blask gasł, zwracano coraz więcej uwagi na konieczność pilnego remontu. Podjęto go dwa lata temu i właśnie dobiega końca. Miałem okazję krótko zwiedzić odnowione wnętrza przed oficjalnym otwarciem. Choć część wyposażenia była jeszcze zasłonięta folią, to widać było jak aula wypiękniała. Figury odzyskały dawny blask, sklepienie mieni się żywymi barwami.

    Aulę fotografuję już od kilku lat. Może kiedyś zestawię posiadane zdjęcia.Teraz cały program malowideł będzie można na nowo podziwiać i odczytywać. Stare i znane rzeczy pojawią się w nowym świetle. Może dostrzeżemy wcześniej pomijane szczegóły? Ciekaw jestem, jakie będą reakcje. Zdjęcia zrobiłem oczywiście bez lampy.

  • Miłoszyckie Migawki

    Miłoszyckie Migawki

    Zima w tym roku przyzwyczaja nas do zmienności aury. Jeszcze kilka dni temu padał śnieg, trzymał mróz, potem było kilka dni deszczu. Od dwóch dni wróciły ujemne temperatury. Po śniegu jednak ani śladu. Po świątecznym dogadzaniu sobie, wznowiłem bieganie. Nie muszę się zresztą specjalnie zmuszać. Poza tym czeka nas kilka tygodni zajęć przed komputerem z powodu zdalnego trybu prowadzenia zajęć. Zatem każdy wypad z domu i odpoczynek na świeżym powietrzu dobrze robi i dla ciała, i dla umysłu.

    Często w trakcie joggingu słucham podcastów fotograficznych. Musiałem nadrobić zaległości w słuchaniu ulubionych z nich. Michael Birnbacher, autor podcastu poświęconego Leice, nie zawiódł mnie. Jednym z jego ostatnich rozmówców był inżynier z zakładów Wetzlar, twórca ostatnich obiektywów, Peter Karbe. Warto wysłuchać tej rozmowy, dużo w niej o tradycji marki, ale i wyzwaniach przed branżą fotograficzną. Zainteresowało mnie zdanie P. Karbego na temat fotografii ze Smartfona.

    Inny podcast, prowadzony przez dwóch fotografów, Die Photologen, tym razem rozczarował mnie, rozważania o liczbie lajków nie interesują mnie. Dzień wcześniej na spacerze miałem przy sobie aparat, świeciło piękne słońce. Kilka migawek dołączam do wpisu.

    Postanowiłem uregulować sprawę wszystkich moich blogów. W przeszłości pojawiły się różne wątpliwości. Chcę podkreślić, że jest to moje hobby. Pisanie tekstów, robienie zdjęć czy nagrywanie podcastów (poza podcastem #2historykow1mikrofon) wykonuję w czasie wolnym i finansuję z prywatnych środków. Nie wyrażam więc zdania instytucji, w których pracuję. Wpisy na blogu #blogifotografia będę zamieszczać raz w tygodniu w piątek o godzinie 8.00.