Autor: Krzysztof Ruchniewicz

  • 12X12 (2021)

    12X12 (2021)

    Wybór 12 najlepszych zdjęć mijającego roku jest dużym wyzwaniem. Przejrzałem dokładnie zakładki, dokonałem pierwszej selekcji. Ten rok, podobnie jak poprzedni, stał pod znakiem pandemii. Rzadko wyjeżdżałem zagranicę, wiele zdjęć zrobiłem w miejscu zamieszkania lub w najbliższej okolicy. Nie powinienem jednak narzekać z braku motywów. W tym roku było ich dużo, czasami fotografowałem te same miejsca / motywy w różnych porach dnia i roku, z filtrami lub bez, w użyciu miałem także obiektywy zmiennoogniskowe.

    Pandemia

    Na wybór miejsc / motywów do fotografowania rzutowała nadal pandemia. W czasie przeglądania zdjęć z ostatnich 12 miesięcy było to bardzo widoczne. Opuszczone ulice miast, przechodnie w maskach. Latem jakby zniknęły informacje o zagrożeniu pandemicznym, choć ono samo towarzyszy nam stale. Motywy z pierwszych miesięcy 2021 roku to przede wszystkim miejsce zamieszkania, najbliższa okolica. Dopiero od wakacji zaczęliśmy wyjeżdżać dalej. Odwiedziliśmy wtedy przyjaciół w Niemczech i we Włoszech. Oczywiście te wyjazdy stworzyły wiele okazji do robienia zdjeć. Ponadto postanowiłem wykorzystać okres lockdownu i przejrzeć sprzęt, stare miejsca / motywy z najbliższego otoczenia fotografować z pomocą filtrów i obiektywów zmiennoogniskowych.

    12X12

    Rok temu postanowiłem wybrać najlepsze zdjęcia ? jedno na każdy miesiąc. Było to nie lada wyzwanie. Podobnie było w tym roku. Mam przy tym nadzieję, że tegoroczny wybór jest bardziej zróżnicowany w porównaniu z poprzednim. Raz zainteresowała mnie struktura, innym razem kolor. Jeszcze innym mural, czy gra świateł. Na zdjęciach niewiele jest ludzi. Jest to związane nie tylko z pandemią, ale i z prawami autorskimi. Nie zawsze mam przy sobie odpowiedni druk na pozwolenie. W przyszłości będę musiał o to bardziej zadbać. W następnych tygodniach chcę wrócić do nagrywania kolejnych odcinków podcastu o historii Leiki. Nowych materiałów zebrałem pokaźną stertę, a stale pojawiają się kolejne. Ten mały aparat rzeczywiście ma w sobie coś niezwykłego ☺

    Strona #blogifotografia w liczbach

    Blog działa od maja 2017 roku.

    W sumie opublikowałem 152 wpisy (w tym roku 24).

    W tym roku liczba jednostkowych odwiedzających wyniosła (stan 28.12.2021) 11.399 (liczba wejść na stronę 161.362).

    Przeważająca liczba odwiedzających pochodzi z Polski i tu ponownie zaskoczenie, na drugim miejscu jest Wielka Brytania (kolejność nie zmieniła się od 2020 r.), a na trzecim Niemcy.

  • Capture One 22. Pierwsze wrażenia

    Capture One 22. Pierwsze wrażenia

    Od wczoraj dostępna jest nowa wersja programu do edycji zdjęć Capture One 22. Ponieważ od kilku lat używam tego programu (MS Lightroom jedynie sporadycznie), byłem ciekaw wprowadzonych zmian. Czy jestem zadowolony? W nowej odsłonie pojawiły się dwie funkcje, z których użytkownicy innych programów korzystają od lat (choćby wspomnianego MS Lightroom). Są to: łączenie zdjęć w HDR (szeroki zakres dynamiczny) i tworzenie panoram. Wprowadzono także kilka ulepszeń, poprawiono błędy poprzedniej wersji. Postanowiłem sprawdzić nowe funkcje. Dostrzegam różnicę w porównaniu z działaniem innych programów, po połączeniu zdjęć mamy dostępny nadal plik surowy (dng) i możemy go dalej edytować.

    Jedno z trzech zdjęć (po lewej) ? HDR (po prawej)

    Nowa odsłona

    Już od pewnego czasu informowano o nowej odsłonie jednego z wiodących programów do edycji zdjęć – Capture One. Przez wiele lat korzystałem z MS Lightroom. Kilka lat temu przeszedłem na Capture One. Czy była to miłość od pierwszego wejrzenia? I tak, i nie. Po uruchomieniu program wydaje się często skomplikowany i mało intuicyjny. Tak było też w moim przypadku. Z pomocą przyszły różne poradniki, filmy w necie i publikacje. Producent ma w ofercie wiele tutoriali, które pozwalają szybko zapoznać się z filozofią pracy, podstawowymi funkcjami i nowinkami. Po początkowych trudnościach, program Capture One szybko stał się moim podstawowym narzędziem. Jedynie w przypadku konieczności stworzenia panoramy korzystałem z MS Lightroom. Ale jak często robi się panoramy?

    HDR i panorama

    Nowa odsłona Capture One 22 posiada już możliwość połączenia zdjęć w HDR i stworzenia panoramy o doskonałych parametrach. Wczoraj pojawiły się pierwsze turoriale, a dzisiaj już osobiście mogłem przekonać się o zaletach programu. Pogoda dopisała, więc wybrałem się ulubionym szlakiem przez miłoszycki las. Świeciło słońce, drzewa dawały interesujące cienie na śniegu. Kontrast był więc stosunkowo duży, w sam raz na zrobienie kilku zdjęć różnie naświetlonych (zrobiłem po 3). Zdjęcia do panoramy (zrobiłem 4) wykonałem z ręki w poziomie. Po powrocie do domu zabrałem się za edycję. W pierwszej kolejności poszły zdjęcia do HDR. Potem do panoramy. Na efekt połączenia tych zdjęć nie musiałem długo czekać, trwało tylko kilka sekund. Jakość była jednak zróżnicowana.

    Jedno z trzech zdjęć (po lewej) ? HDR (po prawej)

    Efekt

    HDR nie bardzo przypadł mi do gustu. Zdjęcia wyszły jaśniejsze. Posiadały dużą dystorsję (fotografowałem obiektywem 28 mm). Zaletą było to, że po ich złożeniu nadal posiadałem plik surowy (dng) i mogłem go dalej edytować. Postanowiłem sprawdzić różnice. Z trzech zrobionych zdjęć wybrałem jedno i edytowałem je. Różnice są wyraźne. Zwykłe zdjęcie jest bardziej kontrastowe, posiada też więcej kolorów. Nie miałem też kłopotów z dystorsją. Natomiast złożenie zdjęć i utworzenie panoramy poszło jak z płatka. Program wykonał pracę w kilka sekund. Mogłem wybrać jedną z czterech panoram: sferyczną, walcową, perspektywiczną i panini. Najbardziej spodobała mi się pierwsza z nich.

    Jedno z trzech zdjęć (po lewej) ? HDR (po prawej)

    Pierwsze koty za płoty

    Zdaję sobie sprawę, że rozwodzenie się nad nowymi funkcjami Capture One 22 przez niektórych czytelników może być potraktowane lekceważąco. W końcu inne programy do edycji funkcje te posiadają w swym portfolio od lat. Jednak w Capture One nie były one dotąd dostępne. Zaletą jest też możliwość dalszej pracy na surowych plikach. Ponadto producent zaprosił użytkowników do przesyłania zdjęć i dzielenia się swymi wrażeniami. To obiecujący sygnał na przyszłość. Może funkcja HDR wymaga poprawy, jednak już jest, jest więc nad czym pracować i co poprawiać.

  • Krótki wypad do lasu

    Krótki wypad do lasu

    Musiałem w końcu wyjść na świeże powietrze, odetchnąć choć trochę. Kolejne zajęcia zdalne za mną. Postanowiłem udać się do lasu, śnieg leżał na ziemi. Oj, wczesna zima w tym roku? Słońce już zachodziło. Wziąłem ze sobą aparat. Nie miałem żadnego konkretnego celu, chciałem tylko zrobić kilka zdjęć. Do edycji wybrałem niektóre z nich, efekt poniżej.

  • Zima na całego

    Zima na całego

    Myślałem, że wczorajszy wpis będzie zapowiedzią zimy, ale za kilka tygodni. Pomyliłem się. Od rana padał śnieg. Byłem krótko u teściów na Wyszkach. Wyjazd z Miłoszyc nie stanowił większego problemu. Trudności pojawiły się za Bardem Śląskim. Śnieg padał coraz gęstszy, a piaskarki należały do zjawisk raczej rzadkich na S8, zgodnie z odwieczną tradycją drogowców. Za Kłodzkiem zima już była w pełni. Do Wyszek dojechaliśmy z trudnościami.

    Koncentrowałem się na utrzymaniu auta na jezdni. Niestety, nie wszyscy kierowcy dostosowali prędkość do warunków pogodowych (to nic nowego, tylko kolejna banalna konstatacja). Zbliżające się w szybkim tempie z naprzeciwka auto z ledwością nas minęło. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie ustąpić, kto wie, być może kosztem zapoznania się z rowem. Tym razem skończyło się szczęśliwie? Po drodze chciałem się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Śnieg jednak padał coraz intensywniej. Dopiero po przyjeździe na miejsce opad przez chwilę zmalał, mogłem zrobić krótki wypad z aparatem w ręku. Efekty zadowalające. A śnieg? Pada w najlepsze.

  • Pierwszy śnieg

    Pierwszy śnieg

    Z dnia na dzień zmieniła się pogoda. W nocy spadł pierwszy śnieg. Zrobiłem kilka zdjęć. W ostatnich tygodniach nie miałem zbyt dużo czasu, by przyglądać się zmianom na osiedlu. Przybyły nowe budynki, inne wkrótce powstaną. Coraz więcej płotów oddzielających posesje. Trochę z nostalgią wspomniałem czasy, gdy mogłem do woli wybierać różne motywy do zdjęć. Przed obiektywem nie miałem żadnych barier. Wkrótce pozostanie już tylko las. Może czas najwyższy bliżej go poznać? Jutro pierwsza niedziela adwentu, oficjalnie mogę zapalić moją / naszą gwiazdę z Herrnhut!

  • ?Pod opieką Boga?. Kilka migawek z Herrnhut

    ?Pod opieką Boga?. Kilka migawek z Herrnhut

    Tak czasami tłumaczy się nazwę miasteczka Herrnhut. To jedna z ciekawszych miejscowości Górnych Łużyc (o jej historii szerzej piszę na innym blogu). Odwiedziłem ją przed tygodniem.
    Zwiedziłem miasteczko wzdłuż i wszerz. Pogoda dopisała, słońce podkreślało wszystkie uroki tutejszej zabudowy. Wprawdzie po wojnie miasteczko popadło w zaniedbanie, jednak powoli wraca do swej świetności. Duża w tym zasługa władz miasta i samych mieszkańców. Zabytkowe budynki są już pięknie odrestaurowane.

    Największe wrażenie wywiera jednak nie centrum miasteczka, ale  barokowy cmentarz i leżący na obrzeżach mały zakład produkujący słynne gwiazdy bożonarodzeniowe (Herrnhutter Sterne).
    Miasteczko odwiedziłem po raz pierwszy, ale nie ostatni. Lektury, które odbyłem już po powrocie, przekonały mnie, że jest jeszcze wiele miejsc, wiele tematów, które mi umknęły.

    Warte poznania jest archiwum braci czeskich, założycieli miasta, które powstało w 1772 r., innym tutejsze muzeum etnograficzne. W archiwum znajdują się m.in. życiorysy pisane przez wiernych tutejszej gminy. To kapitalne źródło do poznania ich wyobrażonego świata (Gedankenwelt). Natomiast w muzeum etnograficznym zgromadzono eksponaty z pobytów misyjnych.

  • Rewitalizacja parku

    Rewitalizacja parku

    Jest to jedno z najbardziej malowniczych ujęć panoramy Bystrzycy Kłodzkiej. Góra Parkowa oferuje rozległy widok na miasto. Posiada ono zwartą, wywodzącą się ze średniowiecza zabudowę. Mury nadal wyznaczają granice jego centrum, a wieże, w tym ratuszowa i kościelna, górują nad dachami budynków.

    Jeszcze nie tak dawno ten przepiękny widok częściowo przesłaniały drzewa samosiejki, które z biegiem dekad wyrosły na obszarze założonego w końcu XIX w. parku. Po 1945 r. specjalnie nie dbano o ten teren. Park zmienił się w las, ścieżki zarosły, taras widokowy został zdewastowany. Zlokalizowana na Górze barokowa kaplica św. Floriana, patrona miasta, mimo posiadania znakomitych dzieł rzeźbiarskich nie była szerzej znana.

    Dopiero w ostatnich dekadach coś zaczęło się zmieniać. Odtworzono pomnik nagrobny pochowanego na szczycie Góry pisarza Hermanna Stehra. Dawni mieszkańcy Bystrzycy we współpracy z lokalnymi aktywistami doprowadzili do ustawienia ozdobnego wazonu z piaskowca w miejscu gdzie przed wojną podobny obiekt upiększał rosarium. Wreszcie władze miasta przystąpiły do  komleksowej rewitalizacji parku. Odsłonięto nowy pomnik Stehra, zaczęto porządkować teren. 

    Dzisiaj można dostrzec  efekty tych prac. Wyremontowano ścieżki, ustawiono ławki (szkoda że betonowe i w formie raczej nijakie). Odnowiono rozległy taras widokowy, który zyskał fontannę. Panorama Bystrzycy nie jest już przesłonięta samosiejkami. Mieszkańcy i turyści otrzymali więc nowy, atrakcyjny cel spacerów.

    Być może renowacji doczeka się także pobliski, atrakcyjnie położony basen z lat 30. XX w. Ogólny pozytywny obraz psuje jednak pełen błędów napis umieszczony na grobie H. Stehra (piszę o tym więcej na innym blogu).

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 28mm, ich edycję ograniczyłem do minimum.

  • Miejsce ciszy i refleksji

    Miejsce ciszy i refleksji

    W ostatnich tygodniach nie zamieściłem żadnego wpisu na blogu z fotografią. Niektórzy czytelnicy zaczęli się dopytywać, co się stało, czy nie przestałem fotografować, kiedy pojawi się kolejny wpis. Przyczyną był początek roku akademickiego i nawał obowiązków z nim związany. Fotografowałem wprawdzie sporo, ale nie miałem czasu, by się podzielić zdjęciami, wybrać jakiś temat przewodni. Czas więc wrócić do regularnego publikowania tekstów. Pod koniec wpisu podzielę się pomysłem, być może spotka się z pozytywnym przyjęciem.

    (więcej…)
  • Feeria kolorów

    Feeria kolorów

    Wojsławice
    Wojsławice

    Krótki wypad do Wojsławic. Ogród powitał nas feerią kolorów. Przyjechaliśmy w dobrym momencie. Rododendrony pięknie kwitły. W ogrodzie tłumy zwiedzających. Wprawdzie pogoda była dzisiaj kapryśna, na przemian świeciło słońce i padał rzęsisty deszcz, nikogo to nie zniechęciło.

    Wojsławicki ogród stale się rozbudowuje. Doszły nowe ścieżki i rabaty. Bardzo podobała nam się także mała architektura ogrodowa.

  • Na wielkopolskim szlaku

    Na wielkopolskim szlaku

    Tym razem zabrałem dwa aparaty. Trzy obiektywy były w pogotowiu: dwa zmiennoogniskowe i jeden o stałej ogniskowej. Na wszelki wypadek wziąłem także filtry i statyw (ostatecznie nie użyłem ich ani razu).
    Pogoda dopisała. Była zmienna, ale ostatecznie wpłynęło to na urozmaicenie zdjęć. Przeważnie świeciło słońce, tylko od czasu do czasu padał deszcz. Chmury układały się w piękne kompozycje. Ponieważ wegetacja roślin jest w tym roku opóźniona, dopiero teraz kwitną niektóre z wiosennych krzewów. Oczy wręcz syciła świeża, szmaragdowa zieleń.

    Kopaszewo

    Majestatyczne dęby, kasztany, platany towarzyszyły nam przez cały czas, przypominając o pięknie starych drzewostanów. Żyjąc w miastach stykamy się tylko ze światem kontrolowanych roślin, którym daleko do lesych czy polnych krewniaków.

    W wyborze udostępniam tylko po cztery zdjęcia z każdego miejsca, odwiedzonego podczas weekendowego pobytu w Wielkopolsce. Razem tworzą minipanoramę krótkiej wyprawy. W następnych wpisach zamieszczę więcej fotografii. Szczegółowy opis opublikuję na #blogihistoria.