Można spotkać różne strategie zwiedzania obcego miasta. Jedni zaopatrują się w odpowiednią literaturę, przeglądają liczne strony internetowe, szczegółowo planują. Inni ruszają w miasto bez większego przygotowania, stawiając na intuicję lub przypadek. Podróże fotograficzne nie różnią się wiele od tradycyjnego zwiedzania. Może tylko bardziej niż w przypadku tradycyjnego zwiedzania, jesteśmy wyczuleni na „fotogeniczność” mieszkańców i ich otoczenia, warunki życia i architekturę, formę, kolor czy strukturę. W przypadku zwiedzania kolumbijskiej Cartageny musiałem skorzystać z tej drugiej strategii.

Ludzie, ulice, struktura

Nie udało mi się kupić przed wyjazdem przewodnika po Kolumbii po polsku. Nie jest to być może popularny cel wycieczek polskich turystów. Od czegóż jednak sieć. W internecie można znaleźć wiele informacji, ogólnych i praktycznych, a także zdjęć. W Cartagenie byłem tylko przez jeden dzień. Po przyjeździe otrzymałem w jednym z hoteli plan miasta. Wystarcza w zupełności do zwiedzenia starówki. By wybrać się do innych części potrzeba więcej czasu. Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne. Wąskie, zatłoczone uliczki, niezliczona ilość małych restauracji i barów, kolorowe domy, stragany z różnościami, barwny tłum. Uwagę zwracały szczególnie ozdobne bramy wejściowe. Umieszczano na nich kołatki w różnych kształtach.

Cartagena. Miasto kontrastów
Cartagena. Miasto kontrastów (2019)

Zdjęcia, zdjęcia

Zastanawiałem się, jak będą wychodzić zdjęcia wykonywane o różnych porach dnia. Nie miałem zbyt wiele czasu, więc nie mogłem czekać na dogodniejsze warunki. Słońce nie świeciło zresztą tego dnia zbyt ostro. Użyłem obiektywu o jednej ogniskowej 40 mm. Jest to pośrednia ogniskowa między 35 a 50 mm. Dzięki niej otrzymałem wystarczający kadr. Na zmianę obiektywów czasu też nie było, poza tym nie widziałem też większej potrzeby, by robić to na starówce. Zabudowania w Cartagenie są niskie, obiekty na dalszym planie można było także bez problemu ująć. W przeciwieństwie do moich wcześniejszych fotobooków, tym razem częściej wchodziłem w interakcje ze spotykanymi osobami.

Nie potrafię powiedzieć, czy Cartagena na tle innych miast kolumbijskiego wybrzeża czymś się wyróżnia. Zbyt mało wiem o tym państwie i jego miastach. Zapis fotograficzny jest bardzo subiektywnym spojrzeniem na egzotyczny dla mnie plener. Jest to z pewnością miasto wielkich kontrastów. Praktycznie znajdziemy tu wszystko w odległości niewielu metrów od siebie. Chcemy być skonfrontowani z biedą, znajdziemy ją bez kłopotu. Interesuje nas dążenia do uwypuklenia pozytywnych stron, także i takie momenty znajdziemy bez problemu. Gdy przyciąga nas gra kolorów, centrum Cartageny także oferuje dobre ujęcia.

Krzysztof Ruchniewicz, Miasto kontrastów, Wrocław 2019, ss. 54.