Newsletter

Wyzwania w czasie podróży

Podróżowanie do obcych krajów, zwłaszcza tych pozaeuropejskich, to zawsze dla fotografa nie tylko nowe plenery, ale i nowe wyzwania. Czasem też kłopoty. Małych problemów doświadczyłem w Kolumbii. Nie, nie wiązały się one z osobistym zagrożeniem, a z przeszkodami technicznymi.

L1003593
L1003471
L1003334
L1003377
L1003389
L1003403
L1003617
L1003406
L1003409
L1003428
L1003436
L1003478
L1003483
L1003417
L1003559
L1003620
L1003630
L1003599
L1003593
L1003471
L1003334
L1003377
L1003389
L1003403
L1003617
L1003406
L1003409
L1003428
L1003436
L1003478
L1003483
L1003417
L1003559
L1003620
L1003630
L1003599
previous arrow
next arrow

Najpierw obowiązek

Udział naukowców w międzynarodowych konferencjach jest czymś oczywistym. Nie jestem żadnym wyjątkiem i chętnie korzystam z zaproszeń. Na ile jest to możliwe, podczas takich wyjazdów próbuję łączyć zawód historyka z fotograficznym hobby.
Tym razem gościłem na Universidad del Norte w Barranquilla w Kolumbii na wielkiej cyklicznej imprezie nazwanej Forum Europa.

W tym roku jej gościem specjalnym były Niemcy. Zorganizowano szereg dyskusji, konferencji naukowych, prezentacji książek, wystaw. Do Barranquilla przyjechali przedstawiciele UE i niemieckich instytucji wspierających naukę, np. DFG czy DAAD. Kolumbijscy studenci licznie wzięli udział w tych spotkaniach, wypełniając sale niemal po brzegi. Kulminacją Forum był koncert filharmoników z Bogoty, którzy zaprezentowali IX symfonię Beethovena.

Mój wkład polegał na wygłoszeniu referatu na konferencji poświęconej zburzeniu muru berlińskiego i przemianach w Europie Środkowo-Wschodniej.

A teraz przyjemność

Przed wyjazdem do Kolumbii proponuję nie czytać forów internetowych. Mogą przestraszyć. Nie mam zresztą w zwyczaju szukać przysłowiowego „guza”, staram się zachować w nowych miejscach minimum zdrowego rozsądku, niepotrzebnie nie wchodzić w ryzykowne sytuacje.

Przez kilka dni pobytu zwiedziłem dwa miasta. Po mieście poruszałem się licencjonowaną taksówką (tani środek lokomocji), do Cartageny pojechałem autobusem liniowym (można też skorzystać z oferty biura podróży). W torbie miałem dwa aparaty, kilka zapasowych kart. W trakcie robienia zdjęć nie czułem się zagrożony, żadna z osób fotografowanych (wcześniej pytałem o zgodę) nie miała nic przeciwko. Nie znam hiszpańskiego, jednak chęć podjęcia jakiegoś dialogu wystarczała, by spotkać się z uprzejmym odzewem.

Na każdym kroku widać ogromne różnice socjalne, części bogate jaskrawo różnią się od biednych. Zdarzało się, że po zrobieniu zdjęcia / zdjęć dawałem do ręki kilka pesos. W czasie zwiedzania Cartageny można trafić na różnych natrętów (ale gdzie ich nie ma?). Na każdym kroku widoczna była policja, nie interesowała się jednak turystami, których w centrum miasta nie brakowała, a kontrolowała miejscowych.

Obróbka

Po przyjeździe do hotelu w Barranquilli pożyczyłem odpowiedni adapter do gniazdka (zapomniałem wcześniej zaopatrzyć się w uniwersalny adapter). Jednak szybko okazało się, że nie będę mógł korzystać z komputera (za małe napięcie w gniazdku). Do dyspozycji został ipad (z ładowaniem tego urządzenia nie było problemu).

Nie korzystałem dotąd z wersji mobilnej Lightroom’a. Była to więc dobra okazja, by to zrobić. Po wywołaniu katalogu ze zdjęciami, dokonałem wstępnego wyboru. Następnie zdjęcia zacząłem wywoływać w Lightroomie. Z pomocą pena mogłem szybko dokonać najważniejszych korekt. Efekt zamieszczam w tym wpisie. Obrobione zdjęcia zamieściłem w iCloude.

Czasami warto więc pamiętać o alternatywnych rozwiązaniach, jeśli chcemy jeszcze w czasie trwania naszej podróży podzielić się pierwszymi wrażeniami.

Newsletter
Skorzystaj z subskrypcji newslettera!
Zamawiając newsletter, akceptujesz zasady opisane w Polityce prywatności. Rezygnacja z subskrypcji jest możliwa w każdej chwili.