Podróżowanie do obcych krajów, zwłaszcza tych pozaeuropejskich, to zawsze dla fotografa nie tylko nowe plenery, ale i nowe wyzwania. Czasem też kłopoty. Małych problemów doświadczyłem w Kolumbii. Nie, nie wiązały się one z osobistym zagrożeniem, a z przeszkodami technicznymi.

previous arrownext arrow
Slider

Najpierw obowiązek

Udział naukowców w międzynarodowych konferencjach jest czymś oczywistym. Nie jestem żadnym wyjątkiem i chętnie korzystam z zaproszeń. Na ile jest to możliwe, podczas takich wyjazdów próbuję łączyć zawód historyka z fotograficznym hobby.
Tym razem gościłem na Universidad del Norte w Barranquilla w Kolumbii na wielkiej cyklicznej imprezie nazwanej Forum Europa.

W tym roku jej gościem specjalnym były Niemcy. Zorganizowano szereg dyskusji, konferencji naukowych, prezentacji książek, wystaw. Do Barranquilla przyjechali przedstawiciele UE i niemieckich instytucji wspierających naukę, np. DFG czy DAAD. Kolumbijscy studenci licznie wzięli udział w tych spotkaniach, wypełniając sale niemal po brzegi. Kulminacją Forum był koncert filharmoników z Bogoty, którzy zaprezentowali IX symfonię Beethovena.

Mój wkład polegał na wygłoszeniu referatu na konferencji poświęconej zburzeniu muru berlińskiego i przemianach w Europie Środkowo-Wschodniej.

A teraz przyjemność

Przed wyjazdem do Kolumbii proponuję nie czytać forów internetowych. Mogą przestraszyć. Nie mam zresztą w zwyczaju szukać przysłowiowego „guza”, staram się zachować w nowych miejscach minimum zdrowego rozsądku, niepotrzebnie nie wchodzić w ryzykowne sytuacje.

Przez kilka dni pobytu zwiedziłem dwa miasta. Po mieście poruszałem się licencjonowaną taksówką (tani środek lokomocji), do Cartageny pojechałem autobusem liniowym (można też skorzystać z oferty biura podróży). W torbie miałem dwa aparaty, kilka zapasowych kart. W trakcie robienia zdjęć nie czułem się zagrożony, żadna z osób fotografowanych (wcześniej pytałem o zgodę) nie miała nic przeciwko. Nie znam hiszpańskiego, jednak chęć podjęcia jakiegoś dialogu wystarczała, by spotkać się z uprzejmym odzewem.

Na każdym kroku widać ogromne różnice socjalne, części bogate jaskrawo różnią się od biednych. Zdarzało się, że po zrobieniu zdjęcia / zdjęć dawałem do ręki kilka pesos. W czasie zwiedzania Cartageny można trafić na różnych natrętów (ale gdzie ich nie ma?). Na każdym kroku widoczna była policja, nie interesowała się jednak turystami, których w centrum miasta nie brakowała, a kontrolowała miejscowych.

Obróbka

Po przyjeździe do hotelu w Barranquilli pożyczyłem odpowiedni adapter do gniazdka (zapomniałem wcześniej zaopatrzyć się w uniwersalny adapter). Jednak szybko okazało się, że nie będę mógł korzystać z komputera (za małe napięcie w gniazdku). Do dyspozycji został ipad (z ładowaniem tego urządzenia nie było problemu).

Nie korzystałem dotąd z wersji mobilnej Lightroom’a. Była to więc dobra okazja, by to zrobić. Po wywołaniu katalogu ze zdjęciami, dokonałem wstępnego wyboru. Następnie zdjęcia zacząłem wywoływać w Lightroomie. Z pomocą pena mogłem szybko dokonać najważniejszych korekt. Efekt zamieszczam w tym wpisie. Obrobione zdjęcia zamieściłem w iCloude.

Czasami warto więc pamiętać o alternatywnych rozwiązaniach, jeśli chcemy jeszcze w czasie trwania naszej podróży podzielić się pierwszymi wrażeniami.