Z ostrożnością podchodzę do zakupu kolejnych obiektywów, choć moja lista marzeń obejmuje jeszcze kilka. Przy wyborze cenię sobie rady i opinie innych użytkowników. Zakup nowego obiektywu wiąże się ze znacznymi kosztami, trzeba się więc mocno zastanowić. Ostatnio rozszerzyłem mój zestaw obiektywów używanych. Zwróciłem uwagę na te, których nie produkowano wraz z body, lecz stanowiły propozycję alternatywną do wersji podstawowych danej marki. Po II wojnie światowej zwłaszcza firmy japońskie specjalizowały się w produkcji obiektywów do europejskich aparatów (zwłaszcza Leica). Przez kilka dni miałem okazję robić zdjęcia z pomocą jasnego obiektywu Canon, japońskiego summiluxa.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Używane obiektywy

Zakup używanego obiektywu zawsze związany jest z ryzykiem. Dotyczy to współczesnych obiektywów, jak i historycznych. Wcześniej warto się więc poinformować w specjalistycznym sklepie, czy na forach internetowych. Nie każdy model dostępny jest w Polsce czy Europie (zwolnienie z cła / podatku). Zakup w internecie, postrzegany jako szybki i wygodny, może potęgować ryzyko.

Kiedy już znajdziemy poszukiwany obiektyw i zakupimy go, np. przez ebay.com, musimy uwzględnić dodatkowe koszty (jeśli dokonaliśmy zakupu w kraju pozaeuropejskim i przekroczyliśmy kwotę równoważną 150 Euro, musimy zapłacić cło / podatek. Jest to procent od sumy kosztu zakupu, ubezpieczenia i wysyłki). Mimo tych dodatkowych kosztów, zakup poszukiwanego obiektywu może być nadal atrakcyjny.

Alternatywne rozwiązania

Po przejęciu po II wojnie światowej patentów niemieckich firm, Amerykanie przekazali je japońskim. Uznano, że produkcja urządzeń będzie tańsza, a ich sprzedaż w Ameryce bardziej korzystna. Dotyczyło to również aparatów fotograficznych Leitza z Wetzlar (popularna Leica). Były to wyroby wysokiej jakości, ulubiony sprzęt wielu fotografów. Często były to jednak urządzenia bardzo drogie, niewiele osób było na nie stać.

Produkcje japońskie, oparte na niemieckich projektach, nie były jednak zwykłymi kopiami. Japońscy konstruktorzy ulepszali te wyroby, modernizowali je. Wprowadzane ulepszenia sprawdzały się. Z biegiem czasu firmy te z powodzeniem konkurowały z niemieckim wzorem (były to przede wszystkim firmy Nippon Kogaku czy Canon). Produkowane przez nie obiektywy można było przyłączyć bezpośrednio do oryginalnego body z zakładów w Wetzlar, albo pośrednio, za pomocą odpowiedniej przejściówki.

Canon 50mm f/1.4 LTM

Alternatywą do jasnego obiektywu summiluxa z Wetzlar jest Canon 50mm f/1.4 LTM. Produkowano go w dwóch wersjach w latach 50.-70. XX wieku. Znalezienie tego obiektywu w dobrym stanie nie jest jednak łatwe. Miałem sporo szczęścia. Obiektyw znalazłem w jednym z e-sklepów w Japonii (wersja z lat 60. XX wieku). Po zapłaceniu cła / podatku, stałem się szczęśliwym właścicielem nowego obiektywu. Za pomocą przejściówki (z M39 na M) podpiąłem go do mojego nowoczesnego body.

Obiektyw zbudowany jest bardzo solidnie. Jego atutem są niewielkie rozmiary i mała waga. Pierścienie działają płynnie. Małym zaskoczeniem była dla mnie blokada odległości (by ustawić mniejszą odległość od przedmiotu fotografowanego, należy ją zwolnić). Nie spotkałem się jeszcze z takim rozwiązaniem. Po zrobieniu większej ilości zdjęć, nie zauważam jej już. Obiektyw, mimo wieku, jest bardzo ostry na całej klatce oraz posiada wyraźny kontrast kolorów. W wielu przypadkach obróbka nie jest konieczna. Bokeh stanowi przyjemne rozmycie i nie razi oka.

W poście zamieściłem przykładowe zdjęcia, które zrobiłem w Berlinie z pomocą obiektywu Canon 50mm f/1.4 LTM. Porównanie go z summiluxem Leica nie wykazuje – moim zdaniem – dużych różnic, a kosztuje 1/15 ceny obiektywu Leica! Poza tym otrzymujemy szkło, które mam swój charakter i … ciekawą historię.