Już dawno nie widziałem tak dużego nagromadzenia zegarów w jednym miejscu. Można je było spotkać na wieży fabryki, kościoła czy innych budynkach użyteczności publicznej. Mają różne formy i wielkości. Rozwijający się prężnie w XIX wieku przemysł włókienniczy w Bielawie wymuszał wprowadzenie reżymu czasowego. W XX wieku nie było inaczej. Dzisiaj miasto przeżywa kryzys, po dawnych fabrykach zostały ruiny, zegary są nieczynne. Część, z rozbitymi tarczami, złamanymi wskazówkami, znajduję się w rozpadzie, jak cały poindustrialny krajobraz wokół nich.

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Lost Places

Zrobienie zdjęć w miejscach zapomnianych, porzuconych ma już dużą tradycję. Są one wdzięcznym przedmiotem do fotografowania, choć nastrój panuje tu zgoła inny niż na idyllicznych leśnych polanach. Opuszczone budynki, długie, puste korytarze, nieczytelne napisy na ścianach, łuszczący się tynk i wybite okna tworzą scenerię upadku i katastrofy. Do zdewastowanych zabudowań często wkracza już przyroda i dodatkowo podkreśla fakt opuszczenia. Przed fotografującym krajobraz ten stawia jednak pewne wyzwania. Użycie lampy błyskowej nie wchodzi w rachubę, należy postawić na oddanie atmosfery. Dzisiaj nie stanowi to większego problemu. Obiektywy są coraz jaśniejsze, można otworzyć przysłonę i w ten sposób oddzielić główny motyw od tła.

Ruiny fabryczne

W czasie krótkiego rekonesansu w Bielawie postanowiłem zrobić kilka zdjęć fabrykom, które dzisiaj znajdują się w stanie ruiny. A są przecież niemymi świadkami dawnej świetności miasta, śląskiego Manchesteru. Na teren można było wejść bez większego problemu (czasami trzeba mieć pozwolenie właściciela). Warunki pogodowe były świetne, bo zróżnicowane. Po mieście poruszałem się między jedną a drugą falą deszczu burzowego (widać to po kolorze nieba).

Zegary

Czy zegary na nowo będą odmierzać czas miasta? Zbyt mało wiem na ten temat. Nie znalazłem historii Bielawy, niewiele też wiem o obecnej sytuacji. Życie miasta toczy się wzdłuż kilku ulic. Rynek wydawał się senny. Ciekawe było zwiedzenie miejscowego cmentarza, gdzie w groby niemieckie wrosły polskie mogiły (nie widziałem jeszcze takiego nagromadzenia tego typu rozwiązań).

Zdjęcia wykonałem Leicą (M240). Użyłem obiektywu summicron 40mm (obiektyw z lat 70. XX wieku). W ciemni cyfrowej poprawiłem jedynie nieznacznie kontrast.