Podczas pobytu w obcym mieście, wstaję wcześnie rano i ruszam z aparatem na ulice. Wokół jeszcze pustawo, większość mieszkańców jeszcze śpi. Takie spacery pozwalają na spojrzenie na nieoficjalne oblicze miasta, nieufryzowane i bardzo prywatne, takie od kulis i spod podszewki. W czasie ostatniego krótkiego pobytu w Brukseli zaskoczyła mnie na ulicach wielka sterta worków ze śmieciami, które były poukładane piętrowo. Produkcja z jednej doby? Za chwilę nie było po nich śladu. Zniknęły we wnętrzach śmieciarek.
Autor: Krzysztof Ruchniewicz
-

Śpiewająca aula
W latach 2013-2014 w Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego przez kilka miesięcy pracował niemiecki artysta Christoph Wetzel. Z podziwu godną cierpliwością, leżąc na specjalnie w tym celu stworzonym rusztowaniu, powoli nanosił kolejne fragmenty fresku na sklepienie zrekonstruowane po wojennych zniszczeniach. Obecnie trudno wyobrazić sobie sklepienie sali bez tych malowideł, a przecież białe plamy zamiast kolorowych plafonów towarzyszyły nam przez wiele lat. Praca współczesnego artysty, wykonana zgodnie z uwiecznionym na fotografiach pierwowzorem, stanowiła ostatni etap renowacji barokowego gmachu. Wetzel to wszechstronny artysta. Uprawia malarstwo, grafikę i rzeźbę. Jego prace prezentuje pięknie wydany przez Kunstverlag Josef Fink tom pod znamiennym tytułem ?Pomiędzy / Dazwischen?.
-

Twierdza niezdobyta
Fotografowanie architektury nie jest łatwe. Powstały na ten temat tomy poradników. Ważne jest światło, obiekt i jego otoczenie, dobór obiektywu. W postprodukcji można dokonać koniecznej korekty krzywych linii. Jednak chyba największym wyzwaniem jest oddanie za pomocą bryły ducha, tchnięcie do nieraz surowych budynków nieco życia, znalezienie klucza do ich interpretacji. We Wrocławiu w ostatnich latach powstało dużo nowych rozwiązań architektonicznych. Jednym z nich bez wątpienia jest budynek Biblioteki Uniwersyteckiej. Mimo ponawianych prób, nie udało mi się go rozgryźć, wejście do środka z aparatem w ręku okazało się niemożliwe. Pozostały ujęcia z zewnątrz, a atmosferę moich odczuć oddałem oczywiście w klasycznej czerni i bieli.
-

Miasto we śnie
Na zaproszenie telewizji MDR uczestniczyłem w Goerlitz w wieczorze wyborczym. Była to okazja, by przyjechać trochę wcześniej i przejść się ulicami. Pogoda nie dopisała, było jak wszędzie pochmurno i co rusz siąpił deszcz. Pustka i cisza była wręcz przygnębiająca. Czego się spodziewałem? Myślałem, że napotkam plakaty wyborcze, transparenty z hasłami, może jakichś duskutantów. Choć czyste i starannie odnowione, Goerlitz sprawiało wrażenie sennego, wyludnionego miasta, jakiejś wielkiej historycznej dekoracji. Tylko od czasu do czasu spotykałem podobnych do mnie przybyszy z daleka. W kurtkach przeciwdeszczowych, z mapą w ręku szukali drogi do tutejszych zabytków. -

Aparat i maszyna do pisania
Od początku lat 20. XX wieku można było zauważyć wzrost zainteresowania książką ilustrowana fotografiami. W ubiegłym roku nakładem wydawnictwa Klartext ukazał się reprint zapisu podróży po Europie, którą na przełomie lat 20. i 30. XX wieku odbył niemiecki pisarz i fotograf, Ericha Grisara (1898-1955). Jego opis pobytu w Warszawie, Łodzi oraz Wieliczce podkreśla stopniową modernizację państwa, zwraca jednak także uwagę na problemy gospodarcze i społeczne.
-

Stemplowanie
Wkrótce skończą się wakacje. Każdy z nas z pewnością zrobił wiele zdjęć. Dla jednych to forma zachowania wielu wrażeń, próba utrwalenia ich na dłużej. Dla innych to też możliwość uzupełnienia dokumentacji. Od kilku lat fotografuję w różnych krajach pomniki poległych, przede wszystkim podczas I wojny światowej. Wiele mówią one o stosunku epoki do śmierci w ogóle, a szczególnie do śmierci żołnierza, o jej polityzacji i instrumentalizacji. Robienie zdjęć jest dla fotografów hobbystów zawsze wielką przyjemnością, obecne możliwości pozwalają na wykonywanie niezliczonych ujęć. Potem jednak trzeba znaleźć czas na przejrzenie zdjęć i ich wywołanie (postprodukcja). Czasem mogą na tym etapie czekać na nas przykre niespodzianki.
-

Zachody słońca
To chyba najczęściej fotografowany temat (poza kotami i dziećmi). Istnieje nieskończony zbiór autorskich wersji. Większość twierdzi nawet, że motyw ten jest kiczowaty i powinno się go unikać. A jeśli już chce się koniecznie uwiecznić zachód słońca, to należy zrezygnować z ustawienia aparatu na słońce i fotografować jego odbicie, grę światła i cienia.
-

Kadr z hrabiną
Na Piazza S. Agostino w w La Spezia można trafić na ciekawy pomnik, niewielkie popiersie młodej kobiety. Jej jedna ręka jest uniesiona w górę na wysokość oczu. Trzyma w niej płaski przedmiot, rodzaj okularu, przez który spogląda. Napis na postumencie głosi, że mamy przed sobą Virginię Oldoni hrabinę di Castilgione (1837-1899). Po powrocie do domu postanowiłem sprawdzić, kim była ta kobieta i dlaczego uhonorowano ją właśnie w tym liguryjskim mieście. Odkryłem bardzo ciekawą, burzliwą biografię, która toczyła się w królewskich salonach i dyplomatycznych gabinetach, powodzenie, piękno, ale też nieszczęście i samotność. Virginia zapisała się także w dziejach fotografii II połowy XIX w. jako modelka i współpracownica francuskiego fotografa Pierre-Louisa Piersona (1822?1913).
-

Pierwsze wrażenia
Od kilku dni używam obiektywu szerokątnego o zmiennych ogniskowych. Mogę ustawić wartości między 16 a 21. Muszę przyzwyczaić się do takiego kąta. W moim wizjerze nie widzę fotografowanego obrazu. Mam wprawdzie nakładkę, która to umożliwia, jednak nie pasuje do korpusu aparatu. Po wykonaniu kilkudziesięciu zdjęć przekonałem się jednak do tych ogniskowych. Świetnie sprawdzają się w fotografowaniu architektury i w plenerze.
-

Flaga, róża, świeca?
Z dnia na dzień przybywa demonstrujących. Wrocław nie jest wyjątkiem. Kilka dni temu było niewiele osób, wczoraj na rynku zgromadziły się tysiące. W rękach flaga polska i UE, biała róża i świeca. Zestaw bardzo fotogeniczny. Poniżej kilka czarno-białych zdjęć.
