Jeszcze kilka lat temu udając się w kolejną podróż zabierałem ze sobą niemalże tony sprzętu fotograficznego. Czego tam nie było! Do stałych elementów wyposażenia należała lampa błyskowa. Czasami ratowała zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych. Z biegiem czasu moja torba stawała się coraz lżejsza, ciężką lustrzankę zamieniłem na lekki dalmierz. W podróż zabieram już tylko jeden, góra dwa obiektywy. Zrezygnowałem też całkowicie z lampy błyskowej. Czy słusznie?

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

”Dziecinne błędy”

Chyba każdy z początkujących fotografów musi na własnej skórze odczuć skutki „dziecinnych błędów”. Do nich zaliczam m.in. przeświadczenie, że od ilości sprzętu zależy zrobienie dobrej fotografii. Oczywiście, na problem ten zwraca się uwagę w każdym podręczniku, ale niekoniecznie trafia do początkującego fotoamatora. Jednak z biegiem czasu przychodzi pewne otrzeźwienie. Okazuje się, że – jeśli uprawiamy fotografię krajobrazową czy street photography – wielka ilość sprzętu po prostu przeszkadza. W końcu zaczynamy dokonywać redukcji. Rezygnujemy z zestawu obiektywów, także lampa błyskowa, często nieodłączny towarzysz, musi zostać w domu.

Lampa błyskowa

Są jeszcze inne powody odstawienia lampy błyskowej. Korzystamy z coraz jaśniejszych obiektywów, które pozwalają bez szkody dla zdjęcia zrezygnować z flesza. Możemy fotografować w bardzo niesprzyjających warunkach, a zdjęcia uzyskujemy całkiem dobre.

Coraz trudniej wykorzystać też lampę w miejscach publicznych. Zakaz robienia zdjęć z lampą już dawno obowiązuje w muzeach i kościołach. Błysk światła denerwuje także wielu pozujących. Zaczynamy się również zastanawiać, czy zdjęcie zrobione lampą nie przekłamuje kolorów? Można stosować różne filtry itd. Czy można jednak oddać atmosferę chwili?

Naturalne światło?

W czasie robienia zdjęć w Rzymie w bazylice św. Cecylii na Zatybrzu posługiwanie się lampą błyskowa nie wchodziło w grę. W świątyni byłem rano, przez okna przedostawało się bez problemu światło dzienne. W nawie głównej na suficie był przepiękny fresk, który chciałem sfotografować w naturalnych barwach. W podziemiu bazyliki znajduje się kaplica, której ściany wyłożone mozaiką ociekały wręcz złotem. Użycie lampy także i w tym przypadku nie wchodziło w rachubę.

Zdjęcia zrobiłem z „ręki” przy otwartej przysłonie. Zwiększyłem iso do 400. Zdjęcia obrobiłem tradycyjnie w captureonepro. Ponadto użyłem luminar 3.