Tag: Jelcz-Laskowice

  • Kolorowy koncert

    Kolorowy koncert

    Po całym dniu siedzenia przed komputerem udział w koncercie artystów Stowarzyszenia Operetki Wrocławskiej w Jelczu-Laskowicach był miłą odmianą. Koncert odbył się w plenerze. W tle był pałac i … bus, który artystom posłużył jako garderoba i kulisy.

    Wziąłem ze sobą dwa aparaty. Bardzo dobrze sprawdził się obiektyw 35mm i 180mm. Mimo iż słońce kryło się już za chmurami, nie wpłynęło to na jakość fotografowania, wręcz przeciwnie: światło było jednolicie rozłożone.

    Muszę przyznać, że fotografowanie obiektywem 180mm nadal jest dla mnie wyzwaniem. To bardzo dobry obiektyw, pięknie oddaje kolory (edycję zamieszczonych zdjęć ograniczyłem do minimum). Jednak podłączony do dalmierza wymaga dużo uwagi.

    Trafienie z ostrością nie jest oczywiste, choć zabawa z nią sprawiła mi dużo przyjemności (15-20% zrobionych zdjęć odrzuciłem z powodu wyostrzenia przypadkowych elementów). Także zastosowanie ostrości strefowej nie zawsze się sprawdzało. Odczuwam ciągle dużą różnicę między obiektywem 35mm a 180mm, tym pierwszym fotografuję wszak na codzień.

    Niezależnie od pewnych trudności i błędów, z efektów jestem bardzo zadowolony.

  • Zabudowania poobozowe

    Zabudowania poobozowe

    W latach 50. XX wieku na terenie Jelcza-Laskowic znajdował się Ośrodek Pracy Więźniów, największy tego typu obóz w stalinowskiej Polsce. Przetrzymywanych zatrudniano w Jelczańskich Zakładach Samochodowych.

    O historii obozu pisał ostatnio Jerzy Kamiński w artykule pt. „Mury Ośrodka Pracy Więźniów, czyli kryptonim „Obiekt 315”.

    O obozie i jego więźniach, mimo dobrze zachowanej infrastruktury, nie informuje żadna tablica.

    Teren poobozowy odwiedziłem kilka razy. Postanowiłem zrobić zdjęcia w czerni i bieli. Zrobiłem je obiektywem stałoogniskowym 28mm.

  • Średni format rządzi…

    Średni format rządzi…

    Odebrałem z wrocławskiego fotolabu (FOTOGRAFIKA Szczepański, ul.  Kotlarska 40) wywołany film w średnim formacie. Potem zeskanowałem klatki i zedytowałem zdjęcia. Z efektu jestem zadowolony. Wszystkie 12 zdjęć nadaje się do publikacji. Nie wyszedłem więc z wprawy, co mnie cieszy. Motywy pewnie nie zaskoczą. Pałac w Jelczu-Laskowicach i otaczający go park zawsze są wdzięcznym tematem do zdjęć. Zdjęcia tym razem robiłem z ręki. Następnym razem wezmę statyw.

    Użyłem filmu Fomapan 100/120. Nie zmieniałem obiektywu. Obiektyw Zeiss Planar 2,8/80 w zupełności wystarczył. Wkrótce zrobię zdjęcia innymi filmami. Nadal szukam tego optymalnego.

  • Leica-R Super Angulon 21mm f:4.0. Pierwsze wrażenia

    Leica-R Super Angulon 21mm f:4.0. Pierwsze wrażenia

    Realizuję właśnie duży projekt wydawniczy. Korzystam z różnych obiektywów szeroko- i ultraszerokokątnych. Używam ich do fotografii architektury i zdjęć reporterskich. Czasami robię nimi także portrety. Za każdym razem wychodzi niestandardowy obrazek, kadr nie jest ciasny, uzyskuję sporo dodatkowych informacji. Mój zestaw obiektywów poszerzył się o nowy nabytek, Super Angulon 21mm f:4.0 z … 1970 roku. Przewidziano go wprawdzie do mocowania w aparacie Leica R, jednak z powodzeniem użyłem Angulona na cyfrowym korpusie z mocowaniem M (oczywiście z pomocą odpowiedniej przejściówki). Pierwsze zdjęcia wyszły nieźle, będę cześciej sięgać po ten obiektyw.

    Jelcz-Laskowice

    Trochę historii

    Nowy obiektyw ultraszerokokątny 21mm, f:4.00, Super Angulon R zaprezentowano w czasie targów (Photokina) w 1968 roku. Jego poprzednikiem był obiektyw 21mm f:3.4 Super Angulon, który oferowano użytkownikom lustrzanek Leiki od 1964 roku. Z powodów konstrukcyjnych (duży element wystający z tyłu) był niełatwy w życiu (konieczność blokowania lustra) i nie cieszył się zainteresowaniem. Użytkownicy lustrzanki nie mogli więc zobaczyć tego, co widział obiektyw, kadrowanie i ustawienie ostrości było znacznie utrudnione. Nowy obiektyw, wprawdzie ciemniejszy od swego poprzednika, nie miał jego wad tak dolegliwych dla użytkowników.

    Zalety

    Nowy Augulon posiadał jeszcze inne zalety. Poprawiono w nim jakość optyczną. Obraz jest równomiernie oświetlony dzięki użyciu dziesięciu soczewek w ośmiu grupach. Kąt widzenia wynosi 92º (dla pełnej klatki) i posiada 4 listki przysłony, które od f:4 do f:22 zatrzymują się co pół stopnia. Odległość ostrzenia możliwa jest już od 20 cm. Był przewidziany dla lustrzanki Leicaflex, obecnie można go stosować także w aparatach cyfrowych (po zastosowaniu odpowiedniej przejściówki). Obiektyw produkowano do 1994 roku (potem Leica nie oferowała już obiektywu z tą ogniskową).

    Użycie dzisiaj

    Metalową obudowę obiektywu wykonano bardzo solidnie. Soczewki są najwyższej jakości. Waży niemało – 420 gramów. Jednak po przyłączeniu go do Leiki M240 dobrze leży w ręce. Pierścienie – mimo upływu dziesięcioleci – działają bez zarzutu. Pierścień ostrzenia obraca się lekko, natomiast przysłony zatrzaskują się co pół stopnia z wyraźnym kliknięciem. Jeśli można mówić o miłości od pierwszego wejrzenia, to usłyszenie pierwszego kliknięcia przysłony może odegrać podobną rolę jak uwodzący wzrok. Ponieważ miałem obiektyw podłączony do współczesnego korpusu, korzystałem z tylnego wyświetlacza LCD i ustawiałem ostrość za pomocą tradycyjnej techniki ostrzenia (tzw. ogniskowanie strefowe / zone focusing). Ponadto przydatne okazało się określanie odległości hiperfokalnej. W trakcie robienia zdjęć nie musiałem używać pierścieni, skoncentrowałem się tylko na kompozycji kadru.

    Jakość zdjęć

    Pomimo upływu ponad 50 lat obiektyw sprawdził się niezawodnie. Ładnie odwzorował kolory. Edycję ograniczyłem do minimum. Zwykłe robiłem zdjęcia z użyciem przysłony 5.6. Na fotografiach nie zauważyłem zniekształceń. Pozytywnie zaskoczyła mnie ostrość na całym kadrze. Oczywiście, zdjęcia robiłem aparatem cyfrowym, czas zrobić też analogowym. Jestem ciekaw efektu i ewentualnych różnic. Bez wątpienia Angulon 21mm jest dobrym rozwiązaniem do robienia zdjeć architektury czy ujęć reporterskich. Sprawdza się też w fotografii portretowej. W czasie robienia zdjeć spotkałem starszą panią, wymieniliśmy się uwagami o stanie okolicy. Zrobiłem jej dwa, trzy zdjęcia. Nie opublikuję ich, ale zaręczam, że wyszły nieźle.

  • Nie tylko starorzecze

    Nie tylko starorzecze

    W końcu pogoda się nieco poprawiła. Zaświeciło słońce, niebo było niebieskie. Promienie pięknie odbijały się od wody. Zakwitły przebiśniegi. Jeśli dobra pogoda się utrzyma, wszystko w mig zakwitnie.

    Potem był zalew i spacer po lesie. Przez chwilę obserwowałem śmiałków, którym temperatura powietrza i wody nie była straszna. Podobnie jak dzień wcześniej, zdjęcia zrobiłem obiektywem szerokokątnym 21mm.

    To jedna z trzech ogniskowych, które mogę ustawić w obiektywie (to nie jest tzw. zoom). Mogę wybrać 16, 18 i wspomniane 21mm. Nie jest to zbyt jasny obiektyw (f:4,0), są inne o bardziej otwartej przesłonie (ceny są jednak ultrawysokie).

    Być może uda mi się wypożyczyć i sprawdzić ich jakość w praktyce (interesuje mnie przede wszystkim ogniskowa 21mm).

    Ponieważ w wizjerze dalmierza nie ma ramek dla obiektywów szerokokątnych (względy techniczne), użyłem zewnętrznego wizjera. Nie lubię dołączać do korpusu aparatu zewnętrznych urządzeń, wszak w tym przypadku musiałem zrobić wyjątek. Kadrowanie dzięki temu było znacznie ułatwione.

  • I Dzień Muzeów. Fotorelacja

    I Dzień Muzeów. Fotorelacja

    W Jelczu-Laskowicach odbył się I Dzień Muzeów. Skorzystałem z oferty przygotowanej przez instytucje miejskie, stowarzyszenia (więcej o tym dniu napisałem na innym blogu). Była to okazja do zrobienia zdjęć.

    Jelcz-Laskowice


    Jak zwykle w takich przypadkach, zdjęć jest więcej niż możliwości ich ekspozycji. W ciągu dnia mogłem bliżej poznać tylko trzy miejsca. Postanowiłem wybrać po 6 zdjęć z każdego z nich.

    Poprzestałem tylko na jednym obiektywie, stałoogniskowym 35mm. To jasny i asferyczny obiektyw, świetnie sprawdza się w zróżnicowanych warunkach świetlnych. Jego plastyka jest niepowtarzalna i to różni go od innych obiektywów. Edycję ograniczono do minimum.

  • Zimowy pałac. Drugie podejście

    Zimowy pałac. Drugie podejście

    Tym razem będzie mniej o samym pałacu w Jelczu, a więcej o otaczającym go parku.

    Po śniegu sprzed tygodnia nie było już śladu. Mimo listopadowego pejzażu i nieodłącznego błota, warto tam zajrzeć. Wśród drzew znajduje się budynek kaplicy dla służby pałacowej, tajemnicze wzniesienie ze schodami (może był to ogrodowy pawilon, punkt widokowy charakterystyczny dla założeń krajobrazowych?) oraz prostokątna sadzawka.

    Zwróciłem też uwagę na system doprowadzania wody ze śluzami. Czy park kryje więcej tajemnic? Z pewnością. Być może uda się go rewitalizować. Podczas prac tego rodzaju być może udałoby się znaleźć jeszcze inne elementy małej architektury.

    Co się stało z rzeźbą Jana Ewangelisty stojącej nad sadzawką? Na razie nie wiadomo. Przed laty czyszczono stawy, ale nie odnaleziono rzeźby lub jej fragmentów. Czy została zniszczona? A może przeniesiona w inne miejsce (w pobliże jednego z kościołów)?


    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowy 35mm.

  • Zimowy pałac

    Zimowy pałac

    Piotr Kutela, szef prężnie działającego w Jelczu-Laskowicach Stowarzyszenia Lokalnej Grupy Zwiadowców Historii, zaprosił mnie na zwiedzenie drugiego pałacu w mieście, znajdującego się przy ul. Kukułczej 1. Długo się nie zastanawiałem, bo była to jedyna okazja, by w końcu obejrzeć obiekt i otaczający go park (szerzej piszę o tym w innym miejscu). W pałacu odbywało się akurat wielkie sprzątanie przez „Nocą Muzeów”, która odbędzie się w przyszłą sobotę.

    Zabrałem ze sobą trzy body i tyleż obiektywów stałoogniskowych, dwa 28mm, w tym tilt-shift oraz 1 stałoogniskowy 35mm. Nie byłem pewien, czy będę miał czas na zmianę obiektów. Wybór okazał się trafny. Warunki były względne. Wprawdzie nie padał już śnieg, ale było szaro, żaden promień słońca nie przedarł się przez nisko wiszące chmury.

    Koledzy ze Stowarzyszenia zajęli się sprzątaniem, w tym czasie mogłem zrobić zdjęcia. Muszę przyznać, że sprawiło mi to wielką przyjemność. Motywów było sporo. W wyborze zdjęć uwzględniłem tylko te związane z pałacem i ogrodem. Należy jednak pamiętać, że na terenie ogrodu zbudowano po 1945 roku wiele budynków o różnym przeznaczeniu, od stołówki po garaże. Dzisiaj są opuszczone i staowią wdzięczny obiekt do uprawiania fotografii lost places.

    Edycję ograniczyłem do minimum. Myślę, że bez większych problemów można odróżnić obiektywy, których użyłem. Dwa z nich (28mm) wyprodukowano jeszcze na przełomie lat 80/90, trzeci (35mm) przed dwoma laty.

  • Starorzecze Odry

    Starorzecze Odry

    Pogoda w nowym roku nas nie rozpieszcza. Niskie, ponure chmury lub deszcz… Wreszcie jednak pojawiło słońce. Krótki spacer przed zmierzchem wzdłuż starorzecza Odry w Jelczu-Laskowicach. Feeria kolorów wokoło, przez chwilę wydawało się, jesteśmy pośrodku jakiegoś niedokończonego dzieła malarskiego… Przyroda z minuty na minutę dodawała kolejne pociągniecie pędzlem.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 24mm. Edycję ograniczyłem do minimum.

  • Tilt-shift raz jeszcze

    Tilt-shift raz jeszcze

    Zamówiona przejściówka już doszła (obiektyw R na body M). Kilka dni temu zamieściłem analogowe zdjęcia wykonane za pomocą obiektywu tilf-shift. Postanowiłem sprawdzić jakość zdjęć wykonanych z pomocą ponad 30-letniego obiektywu na współczesnym cyfrowym body.


    Pierwsze zdjęcia bardzo mi się spodobały. Dzisiaj była piękna, słoneczna pogoda. Nie musiałem rozkładać statywu, zdjęcia zrobiłem z ręki. Ustawienie ostrości wykonałem manualnie przy włączonym podglądzie. Z efektu jestem zadowolony.

    Zdjęcia są ostre, nie musiałem niczego poprawiać. Kolory także wyszły naturalnie.