Blog

  • Stary cmentarz

    Stary cmentarz

    Do startego cmentarza w Bystrzycy Kłodzkiej wracam regularnie. Spoczywają na nim znamienici obywatele miasta. Cmentarz zachował się w niezłym stanie, co w naszej części kraju nie jest oczywistością (o obchodzeniu się z tym miejscem dzisiaj pisałem na innym blogu). Dzień był pogodny, ciepły, prawdziwa złota jesień. Zdjęcia robiły się same;) Nie zmieniałem obiektywu. Wykorzystałem obiektyw stałoogniskowy 35mm.

  • Wspomnienie o Stefanie Arczyńskim

    Wspomnienie o Stefanie Arczyńskim

    Nigdy nie miałem okazji Go poznać. Ogromnie żałuję, bo był jednym z największych powojennych polskich fotografów. Nie ma publikacji na temat Śląska, Polski, gdzie nie zamieszczono by Jego zdjęć.

    Miał bardzo ciekawe losy. Urodził się w Niemczech, wcielono go do Wehrmachtu, w powojennej Polsce zrobił karierę fotografa. Wczoraj we Wrocławiu na Cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida natrafiłem w drodze do rodzinnych grobów na jego nagrobek. To piękne uczczenie mistrza fotografii.

    O Stefanie Arczyńskim pisałem więcej przy innej okazji, odsyłam do tego tekstu: Stefan Arczyński – mistrz fotografii dwóch kultur

  • Jesienne Wetzlar…

    Jesienne Wetzlar…

    Przed rozpoczęciem dorocznych obrad Stowarzyszenia Leica Historica miałem kilka godzin wolnego. Postanowiłem odwiedzić miejsca, które były związane z historią mojego ukochanego aparatu małoobrazkowego i jego twórców. Zacząłem od cmentarza. Spoczywa tam rodzina Leitzów oraz konstruktorzy Leiki, Oskar Barnack i pochodzący z Raciborza optyk, Max Berek (o nim napiszę osobny wpis na blogu w następnych dniach).

    Następnie udałem się do centrum miasta, mijając dawną siedzibę firmy. Po drodze natykałem się na tablice informacyjne i upamiętnienia poświęcone twórcom Leiki. Zatrzymałem się też krótko w obecnej siedzibie fabryki. Nowoczesna architektura świetnie oddaje charakter produktu. Obejrzałem wystawę słynnego amerykańskiego fotografa Erwitta Elliota.

    Warunki do zdjęć tego dnia były co najwyżej znośne. Niebo było zachmurzone, słońce świeciło na przemian z kolejnym deszczem. Zamieszczam tylko zdjęcia zrobione aparatem cyfrowym, wywołanie zdjęć czarno-białych będzie musiało poczekać. Fotografie wykonałem obiektywem stałoogniskowym 35mm (często przy otwartej całkowicie przysłonie

  • Kilka zdjęć z Lynow

    Kilka zdjęć z Lynow

    W drodze powrotnej z Brunszwiku do Wrocławia postanowiłem zjechać z autostrady i udać się do Lynow, niewielkiej wsi położonej między między Juegerbog a Baruth na południe od Berlina. Nazwa wsi niewielu osobom coś powie. Urodził się tu twórca aparatu małoobrazkowego, Oskar Barnack.

    Pogoda niestety nie dopisała. Padał z przerwami deszcz, było pochmurno. Przy wjeździe do wsi powitała mnie duża reklama z Oskarem Barnackiem (jego zdjęcie umieszczono także na wiacie autobusowej). Wieś szczyci się więc swym najbardziej znanym mieszkańcem, choć opuścił ją już jako kilkulatek. Niestety, muzeum mu poświęcone było zamknięte. Sołtys wsi, który ma do niego klucz, był nieobecny. Muszę wiec przyjechać raz jeszcze…

    Zdjęcia wykonałem obiektywem staroogniskowym 35mm.

  • Zdjęcia nocą

    Zdjęcia nocą

    Niechętnie robię zdjęcia nocą, ale czasem okoliczności mnie do tego zmuszają. W ostatnich dniach miałem okazję zwiedzić interesująca wystawę poświęconą historii mediów edukacyjnych. Moim przewodnikiem był dr Marcin Wiatr, koordynator projektu polsko-niemieckiego podręcznika, pracownik naukowy Leibniz-Institut für Bildungsmedien | GEI w Brunszwiku.


    Zdjęcia zrobiem bez lampy, wykorzystałem obiektyw stałoogniskowy 35 mm. Następnego dnia zrobiłem kilka zdjęć całego campusu Instytutu. Było pochmurno, padał drobny deszcz, co wpłynęło na zdjęcia. Wykonałem je tym samym obiektywem.

  • Filtry pomarańczowy i czerwony

    Filtry pomarańczowy i czerwony

    Wczoraj chmury tworzyły piękne kompozycje az proszące się o utrwalenie. Została mi jeszcze końcówka filmu. Postanowiłem założyć filtr pomarańczowy i czerwony, i zrobić kilka zdjęć w najbliższej okolicy naszego domu (zwykle mam założony filtr żółty). Jaki efekt uzyskałem? Zdjęcia zamieszczam poniżej. Zrobiłem je Illfordem (IllfordFP4 – to już ostatni z lodówki…), natomiast wywołałem UltrafinemTPlus. Użyłem obiektywu stałoogniskowego 35mm.

  • W ruinach zamku

    W ruinach zamku

    Nie mogłem uczestniczyć w III Pikniku Historycznym „Śladami Jelcza i Laskowic”. Jego tłem były ruiny zamku. Wybrałem się tam wczoraj ze swoim aparatem średnioformatowym. Tym razem przetestowałem film KentmerePan400. Efekty są więcej niż zadowalające.

    W trakcie nawijania filmu na szpulkę do wywołania w koreksie w rękawie ciemniowym pojawił się mały problem. Końcówka filmu jest przymocowana do szpulki za pomocą taśmy. W filmach Illforda usunięcie taśmy z filmu nie stanowiło większego problemu. W tym przypadku musiałem użyć jednak nożyczek i uciąć fragment filmu bez taśmy. Nie wiem, czy tylko ja mam ten problem, może są inne metody jego rozwiązania.

    Ostatnio zmieniłem uszczelki w moich magazynkach. Są teraz szczelne i działają bez zarzutu.

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem 50mm (Carl Zeiss T* Distagon C 50mm f/4), film wywołałem w Ultrafin T-Plus i zeskanowałem. Postprodukcję ograniczyłem jak zawsze do minimum (poprawienie kontrastu).

  • Villa Vigoni

    Villa Vigoni

    Kilka tygodni temu wziąłem udział w seminarium dla doktorantów z czterech państw, Polski, Niemiec, Włoch i Francji. Spotkanie odbyło się w Villa Vigoni, Niemiecko-włoskim centrum europejskiego dialogu w Menaggio nad jeziorem Como. W przerwach między obradami mogłem zrobić zdjęcia w willi, ogrodzie i najbliższej okolicy. Duże wrażenie zrobił na mnie pobliski cmentarz, na którym znajdują się groby członków rodziny Mylius-Vigoni (ostatni potomek, Ignatio Vigoni przekazał willę i ogród władzom RFN wraz z życzeniem, by służyła pogłębianiu relacji niemiecko-włoskich).

    Do tej krótkiej relacji wybrałem tylko zdjęcia zrobione analogowo. Wykorzystałem film IlfordHP5Plus400, wywołałem go w Ultrafin T-Plus i następnie zeskanowałem. Fotografowałem dwoma obiektywami stałoogniskowymi 24mm i 180mm (następnym razem wezmę konwerter 2X).

    Warunki pogodowe były zmienne, raz świeciło słońce, innym razem niebo było zachmurzone. Korzystałem na zmianę z filtra żółtego i pomarańczowego. Trochę obawiałem się, jak po latach nierobienia filmów analogowych, uda mi się powrót do klasycznej techniki. Z całego filmu tylko cztery klatki (na 36) nie nadawały się do skanowania. Przyczyną było nie złe naświetlenie, lecz włożenie dwóch filmów na raz do koreksu i pojawienie się smug na pierwszych klatkach (następnym razem będę wywoływać pojedynczo).

    Ponieważ wywołuję filmy sam, zapisuję na bieżąco efekty i wrażenia. Przede mną jeszcze decyzja o wyborze jednego, najlepiej sprawdzającego się filmu. Niestety, ceny filmów analogowych wzrosły w ostatnich latach. Przetestowałem wszystkie dostępne na polskim rynku (ostatnie muszę jeszcze wywołać). Mam więc możliwość porównania i wyboru.

  • Menaggio w czerni i bieli…

    Menaggio w czerni i bieli…

    W Menaggio tego dnia świeciło piękne słońce. Postanowiłem to wykorzystać i zrobić zdjęcia analogowe. Miałem ze sobą filmy czarno-białe Ilforda HP5Plus400. Ze znalezieniem motywów nie było problemu. Zdjęcia robiłem obiektywem 24mm i 180mm.

    W ostatnim czasie dużo dyskutuje się o optymalnych rozwiązaniach optycznych. Muszę przyznać, że oba obiektywy sprawiły się świetnie. Nie są oczywiście nowe. Pierwszy jest z 1986 r., drugi z 1990. Może nie są tak ostre jak współczesne, do których jesteśmy dzisiaj przyzwyczajeni. Oddają jednak moim zdaniem bardzo ładnie atmosferę fotografowanych miejsc. W niektórych przypadkach wykorzystałem także filtry żółty i pomarańczowy. Po powrocie do domu wywołałem filmy (Ultrafin T-Plus) i zeskanowałem zdjęcia. Z efektu jestem zadowolony.

    To nie koniec zdjęć z Menaggio. W następnym wpisie zamieszczę zdjęcia z Villi Vigonii i jej okolic.

  • Sudecki Festiwal Historyczny

    Sudecki Festiwal Historyczny

    Uczestniczyłem dziś w ciekawej imprezie: Sudeckim Festiwalu Historycznym. Odbył się po raz pierwszy w Chełmsku Śląskim k. Lubawki. Zgromadził pasjonatów historii, wydawców, rekonstruktorów, animatorów kultury, ludzi ciekawych przeszłości w różnych jej przejawach. Organizator, Krzysztof Wojtas z SudetyPro zaprosił także historyków piszących o tych okolicach.

    Przez cały dzień można było wysłuchać wykładów o różnych aspektach historii regionu, poznać warsztat badawczy regionalisty, tematy pasjonujące i niezwykłe, którymi zajmują się miejscowi odkrywcy historii. W festiwalu wzięli także udział przedstawiciele różnych organizacji turystycznych i miejscowych samorządów.

    Z przyjemnością przyglądałem się entuzjazmowi zebranych, ich dociekliwości, a przede wszystkim chęci rozmowy i wymiany. Niestety, pogoda postanowiła przypomnieć o zbliżającej się jesieni. Wprawdzie było dość ciepło, ale ciężkie chmury groziły deszczem. Nie wpływało to jednak na atmosferę.

    Festiwal był świetnie zorganizowany, a kto zmarzł, mógł rozgrzać się przy kawie i domowym cieście. O szczegółach imprezy można dowiedzieć się ze strony internetowej. Historycy z UWr, prof. prof. Małgorzata Ruchniewicz i Przemysław Wiszewski wygłosili swe prelekcje na … plebanii (piękne pomieszczenie).

    Zdjęcia zrobiłem obiektywem stałoogniskowym 35mm (miałem ze sobą także aparat analogowy, zdjęcia zamieszczę po wywołaniu).

Newsletter

Zamawiając Newsletter, akceptujesz zasady opisane w Polityce prywatności. Rezygnacja z subskrypcji jest możliwa w każdej chwili.

* Pole obowiązkowe