Koniec roku zachęca do podsumowań różnego rodzaju. Postanowiłem podzielić się garścią uwag także na moim blogu. Mijający rok stał bez wątpienia pod znakiem analogowej fotografii. Zakupiłem kilka aparatów, poznałem wspaniałych ludzi, pasjonatów tej sztuki. Rozpocząłem projekt, który będę kontynuować w przyszłym roku.
Blog
-

Krótki spacer
Po deszczowych dniach w końcu przebiło się na chwilę słońce. Od wczoraj na Wyszkach k. Bystrzycy Kłodzkiej. Dzisiaj przed południem krótki spacer. Aparat miałem ze sobą. Próbowałem zestawić światło, cień i kolor. Mimo zimowej pory, zieleń była żywa. Obróbkę zdjęć ograniczyłem do minimum. (więcej…)
-

Odległościomierze
Należą do jednych z najbardziej precyzyjnych urządzeń fotograficznych. Są niezbędne przy robieniu zdjęć. Dzisiaj, robiąc zdjęcie, praktycznie się już jednak o nich nie myśli. Pierwsze modele aparatu Leica nie były wyposażone w odległościomierz. Zakłady w Wetzlar zachęcały natomiast do kupienia osobnego urządzenia, które przytwierdzało się do stopki aparatu. Odległościomierze miały różne rozmiary, sposoby mocowania, wielkości tarcz. Wartości podawano w metrach lub stopach. Szybko do oryginalnych i drogich odległościomierzy z zakładów w Wetzlar, doszły tańsze, produkowane w innych krajach. Moja kolekcja wzbogaciła się właśnie o odległościomierz Saymon-Brown z Nowego Jorku.
-

Narzędzia pracy
W Warszawie w Muzeum Żydów Polskich POLIN eksponowana jest ciekawa czasowa wystawa ?Gdynia – Tel Awiw?. Elementem łączącym oba miasta są marzenia, które legły u podstaw ich powstania. Pełniły one podobną rolę w obu państwach. Powstawały w tym samym czasie, traktowano je jako ?okno na świat?. Projektując, zastosowano najnowsze rozwiązania architektoniczne. W efekcie wyrosły w pewien sposób podobne do siebie ?białe miasta?. Na wystawie można zobaczyć zdjęcia i makiety najciekawszych rozwiązań architektonicznych, fotografie scen z życia codziennego mieszkańców, dzieła sztuki i propagandy. Na wystawie przybliżono postać izraelskiego fotografa pochodzącego z Polski, Zewa Aleksandrowicza. Zaprezentowano jego warsztat, w tym aparat Leica wraz z obiektywami, filtrami i innymi urządzeniami fotograficznymi.
-

Fotografie ad absurdum
Mindestens einmal in seinem Leben sollte man in das Mekka der Fotografen reisen, die Stadt Wetzlar im Bundesland Hessen. Oskar Barnack baute hier eine Kleinbildkamera, und die ersten Fotos wurden mit dem Prototyp der später berühmten Leica-Kamera gemacht. Um herauszufinden, dass sich die Stadt im Laufe der Jahrzehnte nicht viel verändert hat, kann man Fotos vom Anfang des Jahrhunderts nehmen und sie mit den heutigen Bildern vergleichen. Was jedoch zu Barnacks Zeiten und vor nicht allzu langer Zeit möglich war, unterliegt heute immer mehr Einschränkungen. Ihre Legitimität muss diskutiert werden. Läutet das Foto, das diesen Blog-Eintrag illustriert, eine neue Ära der Fotografie ein? Nein, es ist nicht falsch aufgenommen, es soll das Problem widerspiegeln, mit dem ich gestern konfrontiert wurde. Persönlich denke ich, dass es eine absurde Situation war, aber eins nach dem anderen?
(więcej…) -

Absurdy fotografii
Przynajmniej raz w życiu należy udać się do Mekki fotografów, miasta Wetzlar, leżącego w landzie Hesja. Oskar Barnack zbudował tu aparat małoobrazkowy, tu też wykonanał pierwsze zdjęcia prototypem późniejszego słynnego aparatu Leica. By przekonać się, że miasto mimo upływu wielu dziesięcioleci niewiele się zmieniło, można wziąć zdjęcia z początku wieku i porównać je z dzisiejszym obrazem. Jednak to, co było możliwe w czasach Barnacka i jeszcze całkiem niedawno, dzisiaj podlega rosnącym ograniczeniom. O ich zasadności trzeba dyskutować. Czy zdjęcie ilustrujące ten blogowy wpis zapowiada nową erę fotografii? Nie, nie jest źle wykonane, ma oddawać problem, z którym wczoraj zostałem skonfrontowany. Osobiście uważam, że to była absurdalna sytuacja, ale po kolei?
-

Zdjęcie z okładki
Gdzie można dzisiaj szukać potwierdzenia swych fotograficznych umiejętności? Czy są jeszcze takie miejsca? Zalewa nas ogromna ilość zdjęć. Te wykonane przez zawodowców mieszają się ze zrobionymi przez amatorów o większych lub mniejszych kompetencjach. Liczne portale fotograficzne prezentują w sposób masowy zdjęcia ze wszystkich stron świata. Różnic między zdjęciem profesjonalnym a amatorskim czasem wręcz nie widać. Korzystamy często z tego samego sprzętu i oprogramowania, umiejętności nie muszą wiązać się z formalnym statusem. Być może jedynym kryterium różniącym jednych od drugich jest sposób zarabiania pieniędzy; ci pierwsi z tego żyją, ci drudzy mają inne zawody, fotografię traktują jako hobby. Czy tradycyjne formy potwierdzenia umiejętności odeszły już bezpowrotnie do lamusa?
-

Poprawna ekspozycja
Jednym z tematów szeroko omawianych w poradnikach fotograficznych sprzed 1939 roku była ekspozycja (czytelnikom tego bloga nie muszę chyba bliżej wyjaśniać określenia). Fotograf mógł skorzystać z różnych sposobów obliczenia / odczytania potrzebnych danych do zrobienia poprawnego zdjęcia. Miał do dyspozycji gotowe tabele i po uwzględnieniu różnych kryteriów sam był w stanie ustalić czas naświetlania. Do pomocy miał także światłomierz, który w drugiej połowie lat 30. XX wieku wyparł dość żmudne i czasochłonne odczytywanie danych z tabel.


























































