Od kilku lat obiecujemy sobie, że pod koniec tygodnia choć raz w miesiącu wyruszymy na zwiedzanie Dolnego Śląska i „odkryjemy go ponownie”. Za każdym razem wypadało coś ważniejszego i z wielu wycieczek udało się zrealizować dwie, trzy. Epidemia covid-19 wymusiła zmianę dotychczasowej rutyny i na nowo uporządkowała codzienność. Na kilka tygodni świat skurczył się do domowych pieleszy. Na szczęście mamy to już za sobą (pytanie, czy na zawsze?).

Krzysztof Ruchniewicz, Krzeszów, Wrocław 2020, ss. 76 (Fotobook jako pdf do poprania)
Krzysztof Ruchniewicz, Krzeszów, Wrocław 2020, ss. 76 (Fotobook jako pdf do poprania)

Od kilku dni w końcu mamy ładną pogodę. Po zniesieniu wielu ograniczeń można także wybrać się w teren, wędrować po górach, zwiedzać zabytki. Postanowiliśmy więc wrócić do dawnych planów. Spraw na uczelni przed rozpoczęciem przerwy wakacyjnej nie ma już zbyt wiele, z ostatnimi uporamy się w najbliższych dniach.

Ponowne odkrywanie Dolnego Śląska zaczęliśmy od Krzeszowa. Zabrałem ze sobą aparaty fotograficzne, także drona. Zastanawiałem się nad wyborem obiektywów. Ostatecznie zdecydowałem się na mój ulubiony 1:2/35mm („King of bokeh”). Przed wyjazdem wykupiłem jeszcze polisę na drona (oc). Po przyjeździe na miejsce okazało się, że wiatr jest zbyt silny, latanie dronem nie wchodziło w rachubę. Ale obiektów do fotografowania z ziemi było aż nadto.

Warunki były tego dnia wyśmienite. Słoneczna pogoda z lekkimi, malowniczymi obłoczkami gwarantowała wykonanie pięknych ujęć panoramicznych. A i we wnętrzach było dostatecznie jasno. Przez wysokie okna wpadały promienie słońca. Oświetlały ołtarze, konfesjonały, obfite złocenia wręcz skrzyły się, a freski pokazywały całe swe piękno.

Po przejrzeniu zdjęć i dokonaniu wstępnej selekcji uznałem, że warto opublikować nowy Fotobook. Zamieszczone zdjęcia ogromnie różnią się od tych, które zrobiłem na początku lat 90. XX w. podczas ostatniej na wiele lat bytności w Krzeszowie. Zabudowania zapamiętałem jako ciemne, zaniedbane, malowidła śląskiego Rubensa, Michaela Willmanna nie zrobiły wtedy na mnie dużego wrażenia. Dzisiaj, dzięki środkom polskim i europejskim, Krzeszów perła śląskiego baroku, odzyskał należny blask, przyciąga i rozmachem, i kolorem.

Fotobook: „Krzeszów” do pobrania (pdf)