Powrót do analogu. Między tradycją a nowoczesnym skanowaniem

Od kilku tygodni fotografuję naprzemiennie – raz aparatami cyfrowymi, raz analogowymi. Te drugie nadal są dla mnie wyzwaniem. Postanowiłem bowiem przejść przez cały proces samodzielnie: od nawinięcia filmu do kasetki, przez wywołanie, aż po skanowanie.

Nawijarka i pierwsze problemy

Zacząłem od przygotowania materiałów. Nawinąłem filmy ze szpuli 30-metrowej do kasetek – mam zarówno współczesne plastikowe, jak i starsze metalowe. Szybko okazało się, że moja nawijarka nie współpracuje z tymi drugimi. Prawdopodobnie będę musiał poszukać nawijarki firmy Watson.

Nad Odrą z filmem

Z przygotowanymi filmami wybrałem się na spacer nad Odrę. Pogoda była sprzyjająca – miękkie światło, spokojna przestrzeń. Fotografia analogowa wymusza uważność: nie ma miejsca na serię przypadkowych ujęć, każde zdjęcie jest decyzją, podjętą po zastanowieniu.

Skaner do lamusa?

Po wywołaniu filmów pojawiło się kolejne pytanie: jak je zeskanować? Dotychczasowe efekty pracy mojego skanera nie były satysfakcjonujące – szczególnie pod względem ostrości i detalu. Zainteresował mnie system VALOI 360 fińskiej firmy Valoi.

VALOI 360 – cyfrowe oko dla analogu

Zamiast klasycznego skanera system wykorzystuje aparat cyfrowy z obiektywem makro oraz przystawkę do prowadzenia filmu. System jest modułowy, obsługuje formaty aż do 120/220 i można go rozbudowywać o kolejne elementy.

Leica contra Leica

Do dyspozycji miałem dwa obiektywy – 60 mm i 100 mm, oba z systemu Leica R, podłączone przez przejściówkę do aparatu Leica M240. Efekty były obiecujące: lepsza kontrola nad obrazem i wyraźniejszy detal niż przy wcześniejszym skanowaniu. W najbliższych tygodniach planuję porównać rezultaty bardziej systematycznie.

Kurz i cierpliwość

Praca z negatywami zawsze wiąże się z problemem kurzu – okazało się jednak, że przy odrobinie ostrożności można go w dużym stopniu uniknąć, a jeśli się pojawi, wystarczy użyć gruszki fotograficznej.





Newsletter

Zamawiając Newsletter, akceptujesz zasady opisane w Polityce prywatności. Rezygnacja z subskrypcji jest możliwa w każdej chwili.

* Pole obowiązkowe

Komentarze

2 odpowiedzi do „Powrót do analogu. Między tradycją a nowoczesnym skanowaniem”

  1. Awatar Krzysztof Ruchniewicz

    Dziękuję za komentarz. Na początku korzystałem z podobnego skanera. Sam proces był jednak dość czasochłonny, a późniejsza edycja wymagała użycia osobnego programu. Efekty nie były złe, ale zdarzały się drobne zanieczyszczenia, które potrafiły być naprawdę irytujące.
    Obecnie korzystam z innego rozwiązania — fotografuję materiał aparatem. Jest to znacznie szybsze, a przed wykonaniem zdjęcia oczyszczam film za pomocą gruszki. Efekty są bardzo dobre. Zachęcam do spojrzenia na mój kolejny wpis — zamieściłem tam przykłady wykonane tą metodą.
    Capture One pozwala dodatkowo na szybką i satysfakcjonującą obróbkę.

  2. Awatar Romuald M. Sołdek
    Romuald M. Sołdek

    Problemem na skanowanie materiału analogowego ( negatyw, pozytyw) jest skaner EPSON Photo V850 Pro.
    Jestem bardzo zadowolony z efektów zarówno w negatywach jak i diapozytywach. Bardzo dobra rozdzielczość i możliwości regulacji parametrów skanowanego materiału.
    Polecam, używam od trzech lat.
    Pozdrawiam Romuald M. Sołdek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *