Tag: Visual History

  • Fotograf Amator

    Fotograf Amator

    Przed dwoma laty ukazał się album ze zdjęciami Henryka Giedroycia pt. ?To tylko zabawa?. Autorem koncepcji, wyboru zdjęć oraz wstępu do książki jest Stanisław Mancewicz. Przez wiele dziesiątków lat Henryk, brat słynnego redaktora ?Kultury?, dokumentował życie codzienne redakcji periodyku i jej gości w Maisons Laffitte. Robił to za pomocą aparatu Leica (M2). Album dostępny jest w internecie. We wstępie S. Mancewicz przypomniał tekst wybitnego eseisty związanego z ?Kulturą?, Jerzego Stempowskiego pt. „Notatnik nieśpiesznego przechodnia?. Wart jest lektury i popularyzacji.

    Fotograf w Maisons Laffitte

    Henryk był najmłodszym z trzech braci Giedroyciów. Urodził się w Warszawie 12 stycznia 1922 r. W czasie II wojny światowej walczył w Wojsku Polskim na Zachodzie. W 1946 roku za zgodą władz wojskowych podjął studia politechniczne w Turynie. Rok później przeniesiono go do Wlk. Brytanii. W 1947 r. został zdemobilizowany w stopniu podporucznika i podjął pracę w fabryce lodów.

    W 1952 r. dołączył do zespołu Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte, którym kierował jego starszy brat. Przez lata zajmował się m.in. sprawami administracyjnymi tej niezwykłej placówki, a po śmierci brata, Jerzego w 2000 r. przejął jej kierownictwo (do 2003 r. wraz z Zofią Hertz). W chwilach wolnych z pasją fotografował.

    Z biegiem lat powstała kolekcja zdjęć, które dokumentowały różne aspekty życia Instytutu, członków redakcji oraz ich gości. Aparat, Leicę M2, zabierał także w podróże. Henryk Giedroyc zmarł 21 marca 2010 r.

    List do fotografów amatorów

    We wstępie do albumu zdjęć Henryka Giedroycia Stanisław Mancewicz przypomniał jeden z artykułów Pawła Hostowca (pseudonim Jerzego Stempowskiego) pt. ?Notatnik nieśpiesznego przechodnia? (?Kultura?, 1966, nr 9). Stempowski zamieścił w nim list do fotografa amatora.

    Był to dla niego pretekst do obszernych rozważań na temat fotografii amatorskiej, jej dokumentacyjnego charakteru i perspektyw rozwoju. Przed pojawieniem się fotografii rolę dokumentacyjną pełniło malarstwo (od starożytności po niemalże początek XX wieku). Dzięki niemu zdaniem autora poznać można było minione epoki, zwłaszcza wizerunki miast czy przejawy życia codziennego. Uwagę oglądającego zwracał ubiór, zwyczaje żywieniowe, wyposażenie wnętrz.

    Rozwój fotografii wyeliminował praktycznie te funkcje malarstwa. W XX wieku uwolniło się ono od funkcji dokumentacyjnej i skierowało ku abstrakcji. Jednak i fotografia przeżyła podobną przemianę. Stempowski przywołując podział na fotografię artystyczną i amatorską, podkreślił, że to ta ostatnia była zainteresowana utrwalaniem tzw. zwykłego, przeciętnego życia.

    Fotograf amator jako archiwista

    Warto w tym miejscu przytoczyć fragment rozważań Stempowskiego, który nie stracił nic na aktualności:

    Bardziej obiecująca wydaje się działalność fotografów amatorów – pisał. Intencją ich jest mianowicie zachowanie dla pamięci osób, które znali, miejsc, które widzieli, i wypadków, których byli świadkami. W ich prywatnych zbiorach przyszłe pokolenia szukać będą zapewne obrazu naszej epoki. Nie wiem, w jakiej mierze są świadomi doniosłości zajęcia, które traktują najczęściej jako rozrywkę. Chciałbym zachęcić ich do większej systematyczności (?).

    Fotografowie amatorzy dla Stempowskiego byli więc obdarzonymi ważną funkcją społeczną uczestnikami życia swej rodziny, otoczenia, szerszego środowiska, ich archiwistami. Zdjęcia te nie miały ambicji artystycznych, lecz przede wszystkim służyły dokumentacji, utrwaleniu i upamiętnieniu.

    Postulat lepszego uporządkowania był jedynym warunkiem, który stawiał tego typu twórczości. Dzięki temu zdjęcia te mogły w przyszłości zyskać znaczenie wykraczające nawet ponad intencje ich autorów. Stempowski pisał:

    Zbiory fotografów amatorów będą kiedyś tym wyżej cenione, im lepiej będą uporządkowane: skatalogowane, opatrzone nazwiskami osób, datami i wskazówkami dotyczącymi treści. Fotografowie amatorzy są archiwistami obecnie zapoznanych, lecz w przyszłości być może bezcennych dokumentów.

    Postulat nadal aktualny

    Iluż z nas, przeglądając stare albumy, patrzyło nieraz bezradnie na nieznane bliżej postaci, ubrane odświętnie lub całkiem codziennie, czymś zajęte lub tylko patrzące z powagą w obiektyw. Zapewne byli to nasi krewni i ich przyjaciele, stąd ulokowanie ich wizerunków w babcinym albumie.

    Jednak po odejściu starszych członków rodziny już prawdopodobnie na zawsze pozostaną dla nas anonimowi?

    A czy lepiej jest z fotografiami przechowywanymi w cyfrowych albumach? Czy należycie opisujemy cyfrowe portrety i sceny rodzajowe?

  • Wartość artystyczna czy techniczna wpadka?

    Wartość artystyczna czy techniczna wpadka?

    W ostatnich dniach bliżej przyjrzałem się wielu zdjęciom przyrody i architektury, m.in. na portalach internetowych. Są to dwa najpopularniejsze rodzaje fotografii. Publikacji czy innych materiałów na ten temat jest cała biblioteka. Wspólne dla obu gatunków, przynajmniej tak uważam,  jest zachowanie proporcji i linii (w przypadku architektury jest to szczególnie ważne). Żadne wytłumaczenie, jeśli przykładowo budynek się „wali”, że taka była wizja artystyczna, nie przekonują mnie. Po prostu są to błędy warsztatowe. W takim przypadku rzekoma artystyczna wizja często może się przerodzić w zwykły gniot.
    (więcej…)

  • Powrót do przeszłości

    Powrót do przeszłości

    Pomysł był prosty. Instytut Historyczny, którego jestem pracownikiem, szykuje się do kolejnego etapu remontu. Koleżanki i koledzy ze skrzydła wschodniego i części północno-wschodniej zostali już przeprowadzeni do budynku po dawnej bibliotece uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy. W pokojach nic nie zostało. Jeszcze kilka miesięcy temu pracowano w nich, odbywano posiedzenia, konsultacje, toczyły się rozmaite dyskusje. Każdy z nas ?zagospodarowywał? przestrzeń na własny sposób. Jedni wieszali firanki, inni zostawiali okna niezasłonięte. Na ścianach wisiały zdjęcia, plakaty czy mapy. Czasem na parapecie stał kwiat. Drzwi – poza wizytówką o godzinach konsultacji ? służyły jako tablica informacyjna, zwłaszcza w okresie sesji. Pomyślałem, że to dobra okazja, by uwiecznić moment przełomu, pożegnanie starego świata albo, jak kto woli, przejścia z jednego do drugiego rozdziału w dziejach budynku i naszej placówki. Po obejrzeniu pierwszych pomieszczeń i zrobieniu kilku próbnych zdjęć, szybko musiałem skorygować moje wstępne zamierzenie. Mój mały projekt przerodził się w podróż w przeszłość, ożyły stare wspomnienia.
    (więcej…)

  • Willa Hadriana. Brama do antycznego mikrokosmosu

    Willa Hadriana. Brama do antycznego mikrokosmosu

    To jedno z najsłynniejszych założeń architektonicznych starożytnego Rzymu. Przez współczesnych podziwiane, potem opuszczone, doświadczyło plądrowania i powolnej destrukcji. Ocalałe resztki bogatego wyposażenia, przede wszystkim rzeźby, są ozdobą niejednego muzeum na świecie. Willa Hadriana, bo o niej mowa, do dzisiaj budzi duże zainteresowanie, jest miejscem badań naukowych, a przed wszystkim celem wizyt tysięcy turystów. (więcej…)

  • Okładka, okładka

    Okładka, okładka

    W tych dniach weszła do księgarni książka poświęcona rosyjskim rewolucjom 1917 r. Impulsem do jej powstania była międzynarodowa konferencja zorganizowana przez Instytut Historyczny UWr, IPN Oddział we Wrocławiu oraz GWZO w Lipsku, która odbyła się we Wrocławiu w 2017 r. Wydawcy tomu zdecydowali się wykorzystać jedno z moich zdjęć. Wykonałem je w muzeum w Zitadelle-Spandau w Berlinie. Pomnik Dzierżyńskiego jest eksponowany na wystawie: ?Enthüllt. Berlin und seine Denkmäler?. Poniżej zamieszczam pierwszą stronę okładki i wykorzystane zdjęcie.

    Zob. Dni, które wstrząsnęły światem? Rewolucje w imperium rosyjskim w 1917 r., red. Piotr Cichoracki, Robert Klementowski i Małgorzata Ruchniewicz, Wrocław?Warszawa 2019, 296 s., ISBN: 978-83-8098-796-8

  • Magia starych aparatów

    Magia starych aparatów

    Śledzenie kolejnych nowinek fotograficznych przestało mnie już interesować. Czy zakupienie jeszcze nowszego aparatu skutkuje lepszymi zdjęciami? W każdej biografii fotografa amatora przychodzi moment, gdzie refleksja nad już osiągniętym zaczyna dominować nad dążeniem do wykazania się kolejnym nowym aparatem. Od dłuższego czasu przymierzałem się do projektu, który będę realizować w następnych dwóch latach. Postanowiłem wrócić do źródeł fotografii małoobrazkowej. Inspiracją i zachętą do takiego kroku była publikacja Hansa-Güntera Kisselbacha pt. Pierwsza Leica Barnacka. Drugie życie zapomnianego historycznego aparatu (Barnacks erste Leica. Das zweite Leben einer vergessenen historischen Kamera).

    (więcej…)

  • Pamięć miejsc

    Pamięć miejsc

    Czy miejsca mają pamięć? Jak ją odczytać? Za pomocą jakich środków wyrazić? Od dziesięcioleci jednym z mediów jest fotografia. W centrum wystawy polskiego nestora tej sztuki, Tadeusza Rolkego pt. ”Tu byliśmy” umieszczono miejsca historyczne związane z kulturą żydowską w szerokim znaczeniu. Znalazly się tu ulice, bramy, domy mieszkalne, dawne synagogi. Na ogół miejsca puste, zaniedbane, pozbawione ludzkiego życia. Niemi świadkowie pogrążającej się w „niepamięci” otoczenia żywej i bogatej przed 80 laty kultury żydowskiej, ale też polskiej i europejskiej.

    (więcej…)
  • Plac zabaw z przeszkodami

    Plac zabaw z przeszkodami

    Wystarczy kilka migawek, które utrwalą w pamięci różne etapy. Wczoraj we Wrocławiu na osiedlu Huby obserwowałem prace nad nowym placem zabaw. Zapowiada się imponująco. Szybko przypomniałem sobie początki tego osiedla i problemy z miejscami wypoczynku i zabawy. Zamiast huśtawek i zjeżdżalni mieliśmy wyprawy na teren zdziczałych działek opodal. Mój obiektyw z lat 70. XX (summcron-c mm40f:2.0) koresponduje więc doskonale z tematem dzisiejszego wpisu. Podoba mi się się nasycenie kolorów, charakterystyczne dla tych lat, przyjemne rozmycie tła (Bokeh). Połączenie nowoczesnej techniki z optyką sprzed lat daje całkiem niezłe efekty.

    (więcej…)

  • Krótki rekonesans

    Krótki rekonesans

    W Poczdamie byłem wielokrotnie w ostatnich kilkunastu latach. Daje mi to okazję obserwowania zmian w mieście. Tym razem prawie się zgubiłem. Nie poznałem niektórych ulic. W ostatnich latach Poczdam rozbudował się; usunięto szpecące budynki z wielkiej płyty, zrekonstruowano także historyczne obiekty (m.in. pałac miejski, Pałac Barberini, Palazzo Pompei i inne). Zwróciłem także uwagę na zamkniętą do 1991 r. część miasta, którą zajmowały służby bezpieczeństwa ZSRR. Spacer zakończyłem w Cecilienhof, miejscu obrad konferencji poczdamskiej w 1945 r. (więcej…)

  • Ogromna strata i przygnębienie

    Ogromna strata i przygnębienie

    Zdjęcia palącej się katedry Notre Dame w Paryżu obiegły bardzo szybko cały świat. Znów byliśmy świadkami wielkiej niemocy. Na naszych oczach płonął zabytek klasy światowej. Jeszcze w ubiegłym tygodniu z fascynacją obserwowałem demontaż figur z dachu katedry, zrobiłem kilka zdjęć. Działania ekipy budowlanej obserwowano z dużą uwagą, komentowano je żywo. Ktoś w internecie zadał słuszne pytanie, jak to możliwe, że przez tyle stuleci katedra przetrwała nienaruszona, a w wieku zaawansowanej techniki, systemów ostrzegania i monitoringu nie byliśmy w stanie uprzedzić takich wydarzeń. (więcej…)